14 maja 2013 roku Angelina Jolie opublikowała na łamach „The New York Times" artykuł, który wstrząsnął opinią publiczną na całym świecie. Tekst zatytułowany My Medical Choice — „Mój medyczny wybór" — nie był wyznaniem filmowej gwiazdy szukającej medialnego rozgłosu. Był to przemyślany, spokojny opis osobistej decyzji zdrowotnej, podyktowanej genetyką, statystyką i doświadczeniem utraty najbliższych. Jolie ujawniła, że poddała się profilaktycznej obustronnej mastektomii — usunięciu obu piersi — zanim jeszcze jakakolwiek choroba się u niej rozwinęła.
Dwa lata później, w marcu 2015 roku, w tym samym dzienniku poinformowała o kolejnym zabiegu: profilaktycznym usunięciu jajników i jajowodów.
Obydwie decyzje miały jedno wspólne źródło: mutację w genie BRCA1, która w sposób dramatyczny podwyższała ryzyko zachorowania na raka piersi i raka jajnika. Jolie postanowiła działać, zanim choroba zdążyła się pojawić. Tym samym stała się twarzą globalnego przełomu w świadomości zdrowotnej kobiet — zjawiska, które Time Magazine nazwał „efektem Angeliny".
Ten artykuł nie jest jednak opowieścią o aktorce. Jest próbą wyjaśnienia, co stoi za tą decyzją: czym są geny BRCA, jak działa profilaktyka nowotworowa i co każda kobieta — zwłaszcza z rodzinną historią nowotworów — powinna wiedzieć.
Rodzinna historia, która zmieniła wszystko
Aby zrozumieć decyzję Angeliny Jolie, trzeba poznać historię jej rodziny. Matka aktorki, Marcheline Bertrand — sama aktorka i producentka filmowa — przez niemal dekadę zmagała się z rakiem, a w 2007 roku zmarła na raka jajnika w wieku 56 lat. Nowotwór dotknął również babkę i prababkę Jolie. Choroba zbierała w tej rodzinie śmiertelne żniwo z pokolenia na pokolenie, więc kiedy Angelina Jolie zdecydowała się na badanie genetyczne, wynik nie zaskoczył lekarzy. Okazała się nosicielką mutacji genu BRCA1. Na podstawie wywiadu rodzinnego i wyników analiz genetycznych oszacowali oni, że ryzyko zachorowania na raka piersi wynosi w jej przypadku 87 procent, a na raka jajnika — 50 procent.
Liczby te nie są abstrakcją. Oznaczają, że statystycznie prawie dziewięć na dziesięć kobiet z takim profilem genetycznym i rodzinnym zachoruje na raka piersi w ciągu życia. Jolie pisała o tym w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości co do jej motywacji: gdy zdała sobie sprawę z własnego ryzyka, postanowiła działać i maksymalnie je zminimalizować. Warto przy tym pamiętać — bo to bywa gubione w medialnych skrótach — że w chwili podejmowania decyzji była zdrową kobietą w sile wieku. Żadna choroba jej nie dotknęła. Wybrała chirurgię prewencyjną z własnej woli i tą decyzją przeniosła problem dziedzicznej predyspozycji do raka z gabinetów onkologicznych do globalnej rozmowy publicznej.
Czym są geny BRCA1 i BRCA2
Skrót BRCA pochodzi od angielskiego BReast CAncer — rak piersi. Geny BRCA1 i BRCA2 są genami supresorowymi nowotworów: w zdrowym organizmie produkują białka, które naprawiają uszkodzone DNA i zapobiegają niekontrolowanemu namnażaniu się komórek. Można je porównać do korektorów edytorskich, którzy eliminują błędy z kodu genetycznego, zanim zdążą wywołać chaos.
Gdy gen ulega mutacji — czyli pewna jego sekwencja zostaje zmieniona lub uszkodzona — mechanizm naprawczy przestaje działać sprawnie. Komórki z uszkodzonym BRCA mogą z czasem zacząć dzielić się w sposób niekontrolowany, co prowadzi do powstawania guzów nowotworowych. Dotyczy to przede wszystkim tkanek wrażliwych na hormony: piersi i jajników.
Jest jednak jeden fakt, który łatwo przeoczyć w medialnym szumie wokół historii Jolie: nie każda kobieta powinna się bać mutacji BRCA. Szacuje się, że mutacje genów BRCA1 i BRCA2 występują u zaledwie 0,2–0,3 procent populacji ogólnej. Odpowiadają za około 5–10 procent wszystkich przypadków raka piersi i około 15 procent przypadków raka jajnika — to istotna, ale relatywnie mała część wszystkich zachorowań. Większość nowotworów piersi i jajnika nie ma związku z tym konkretnym defektem genetycznym.
Co więcej, nosicielstwo mutacji nie oznacza automatycznego wyroku. Wiele kobiet z mutacją BRCA1 lub BRCA2 nigdy nie zachoruje, ponieważ ryzyko nowotworowe kształtuje się pod wpływem wielu czynników jednocześnie: stylu życia, środowiska, historii reprodukcyjnej. Pozytywny wynik testu genetycznego to punkt wyjścia do pogłębionej diagnostyki i konsultacji — nie diagnoza. Szacuje się, że w Polsce nosicielkami mutacji genu BRCA1 może być nawet 100 tysięcy kobiet, z czego znaczna część nigdy tego nie wie, bo po prostu nie trafia na badania genetyczne.
Ilustracja poglądowa AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0
Dwa zabiegi, dwa etapy prewencji
Mastektomia profilaktyczna (2013)
Angelina Jolie nie zdecydowała się na mastektomię z dnia na dzień. Proces trwał kilka miesięcy i obejmował szereg konsultacji, badań i etapów chirurgicznych. Aktorka przeszła go dyskretnie, nie przerywając pracy zawodowej, i dopiero po zakończeniu całego cyklu leczenia poinformowała o nim opinię publiczną.
Zabieg profilaktycznej mastektomii nie jest tym samym, co mastektomia wykonywana w leczeniu istniejącego nowotworu. W przypadku Jolie chodziło o usunięcie gruczołu piersiowego przy jednoczesnym zachowaniu brodawki sutkowej i skóry — technikę zwaną nipple-sparing mastectomy. Jest to procedura wymagająca dużej precyzji, bo brodawka sutkowa i skóra pokrywająca pierś muszą zachować ukrwienie, by przeżyć zabieg bez martwicy.
Przed właściwą operacją Jolie przeszła zabieg przygotowawczy zwany nipple delay — procedurę naczyniową, która wzmacnia ukrwienie brodawki i zmniejsza ryzyko komplikacji. Następnie przeprowadzono właściwą mastektomię, podczas której usunięto tkankę gruczołową obu piersi i jednocześnie wszczepiono tymczasowe ekspandery tkankowe, stopniowo rozciągające skórę w przygotowaniu do docelowych implantów. Dziewięć tygodni później Jolie poddała się zabiegowi rekonstrukcji.
W wyniku tych procedur ryzyko zachorowania na raka piersi spadło z 87 procent do poniżej 5 procent — czyli do poziomu porównywalnego z populacją kobiet nieobciążonych mutacją BRCA. Jolie napisała potem, że decyzja nie była łatwa, ale jest z niej zadowolona, bo może powiedzieć swoim dzieciom, że nie muszą bać się, iż stracą ją z powodu raka piersi.
Usunięcie jajników i jajowodów (2015)
W marcu 2015 roku, mając 39 lat, Jolie poddała się laparoskopowej obustronnej salpingo-ooforyktomii — usunięciu jajników i jajowodów. Bezpośrednim impulsem były podwyższone markery zapalne wykryte podczas rutynowych badań, choć sam zabieg rozważała już od dłuższego czasu. Lekarze zalecali jego wykonanie mniej więcej dziesięć lat przed wiekiem, w którym u jej krewnych pojawiał się rak — matce zdiagnozowano nowotwór jajnika w wieku 49 lat, co logikę kliniczną kierowało ku działaniu nie później niż w okolicach czterdziestki.
Zabieg laparoskopowy jest znacznie mniej inwazyjny niż klasyczna operacja brzuszna — pacjentka wraca do domu po jednym lub dwóch dniach. Jolie zachowała macicę, co nie jest rzadkością w tego rodzaju procedurach profilaktycznych. Nieuchronną konsekwencją jest natomiast menopauza chirurgiczna — gwałtowne wejście w fazę, która u kobiet bez interwencji następuje zwykle między 45. a 55. rokiem życia. Przy odpowiedniej hormonalnej terapii zastępczej, stosowanej pod ścisłą kontrolą lekarską, menopauza chirurgiczna jest stanem dającym się opanować. U nosicielek mutacji BRCA1, które nie mają już jajników, niskodawkowa estrogenowa terapia zastępcza jest uznawana za bezpieczną — ryzyko hormonozależnego raka jajnika przestaje bowiem istnieć.
Co mówią liczby
Warto w tym miejscu zestawić skuteczność obu zabiegów, bo liczby dobrze oddają skalę prewencji. Profilaktyczna mastektomia zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi u nosicielek mutacji BRCA o 90–95 procent, redukując je do poziomu zbliżonego do populacji bez mutacji — poniżej 5–6 procent. Nie eliminuje ryzyka całkowicie, bo zawsze może pozostać śladowa ilość tkanki gruczołowej, dlatego regularne kontrole po zabiegu są konieczne.
Usunięcie jajników i jajowodów przed 50. rokiem życia zmniejsza ryzyko raka jajnika o około 90 procent, a jednocześnie — i to bywa zaskoczeniem — obniża ryzyko raka piersi o 50 procent. Jajniki produkują estrogeny, które mogą napędzać wzrost nowotworów hormonozależnych; ich usunięcie uderza więc w dwa ryzyka naraz. Z badań polskich onkologów wynika, że aż 85 procent Polek będących nosicielkami mutacji BRCA1 z grupy wysokiego ryzyka akceptuje zalecenie usunięcia jajników, choć połowa z nich odsuwa decyzję w czasie. Specjaliści przestrzegają, że zwlekanie może być kosztowne, bo nowotwory jajnika są szczególnie podstępne — wykrywane późno i trudne do wyleczenia w zaawansowanym stadium.
Alternatywy: czy operacja to jedyna droga?
Historia Angeliny Jolie jest wyjątkowa pod wieloma względami: bardzo wysokie ryzyko, silne obciążenie rodzinne, dostęp do najlepszych specjalistów. Tymczasem wiele kobiet z mutacją BRCA, po konsultacji genetycznej i onkologicznej, wybiera inne ścieżki — i to jest w pełni uzasadniony wybór.
Podstawową alternatywą dla chirurgii prewencyjnej jest intensywny nadzór onkologiczny, polegający na regularnych, częstszych niż standardowe badaniach obrazowych: mammografii, rezonansie magnetycznym piersi (MRI), USG transwaginalnym i oznaczaniu markerów nowotworowych. Strategia ta nie zmniejsza ryzyka zachorowania, ale dąży do wykrycia nowotworu na jak najwcześniejszym etapie, gdy jest najbardziej uleczalny. Dla wielu kobiet — zwłaszcza tych, które jeszcze planują ciążę lub nie czują się gotowe psychicznie na radykalny zabieg — to wybór rozsądny i medycznie akceptowalny.
Kolejną opcją jest chemoprewencja farmakologiczna — stosowanie leków obniżających ryzyko nowotworu. Standardowymi lekami stosowanymi w tym celu są selektywne modulatory receptora estrogenowego, takie jak tamoksyfen lub raloksyfen, a u kobiet po menopauzie — inhibitory aromatazy. Badania wskazują, że tamoksyfen może obniżyć ryzyko raka piersi o 30–50 procent u kobiet z wysokim ryzykiem. Ma jednak poważne działania uboczne i nie jest odpowiedni dla wszystkich pacjentek, dlatego decyzję o jego stosowaniu zawsze podejmuje się indywidualnie z onkologiem.
Sama Jolie pisała o tej złożoności wprost — że jej decyzja nie była podyktowana wyłącznie nosicielstwem mutacji i że pozytywny wynik testu BRCA nie oznacza konieczności poddania się operacji. „Dostępne są inne opcje. Z każdym problemem zdrowotnym można poradzić sobie na kilka sposobów" — podkreślała. Decyzja powinna być zawsze wypadkową indywidualnego profilu ryzyka, stanu zdrowia, planów reprodukcyjnych, sytuacji psychologicznej i preferencji pacjentki — wypracowaną w dialogu z genetykiem klinicznym, onkologiem, chirurgiem i psychoonkologiem.
Efekt Angeliny: jak jedna decyzja zmieniła medycynę
Artykuł My Medical Choice z 14 maja 2013 roku wywołał lawinę reakcji widoczną nie tylko w mediach, lecz — co ważniejsze — w twardych danych medycznych. Time Magazine ukuł termin „efekt Angeliny" (Angelina Jolie Effect), by opisać bezprecedensowy wzrost zainteresowania genetyką nowotworową. Skala tego zjawiska przerosła oczekiwania komentatorów.
W ciągu 15 dni po opublikowaniu artykułu liczba testów na mutacje BRCA1/2 wzrosła w Stanach Zjednoczonych o 64 procent — z 0,71 do 1,13 badań na 100 000 kobiet. W Kanadzie akademicki ośrodek onkologiczny odnotował 90-procentowy wzrost skierowań na konsultacje genetyczne w ciągu sześciu miesięcy od ogłoszenia Jolie, a liczba zidentyfikowanych nosicielek mutacji BRCA wzrosła w tym samym czasie o 110 procent. W Wielkiej Brytanii skierowania kobiet z rodzinną historią raka piersi skoczyły o 250 procent. Badania opublikowane w recenzowanych pismach naukowych, m.in. w „Breast Cancer Research" i „Scientific Reports", potwierdziły następnie, że wzrost zainteresowania testami genetycznymi nie wygasł po kilku tygodniach — utrzymywał się przez kolejne lata.
Co istotne, nie odnotowano proporcjonalnego wzrostu nieuzasadnionych chirurgicznych interwencji prewencyjnych. Jolie nie wywołała masowej paniki, lecz świadomą mobilizację kobiet faktycznie należących do grup ryzyka — co bywa rzadkością, gdy gwiazda opowiada publicznie o swoich problemach zdrowotnych.
W Polsce efekt był równie wyraźny. Pierwsza profilaktyczna obustronna mastektomia z rekonstrukcją — określana potocznie „zabiegiem Angeliny Jolie" — została przeprowadzona w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi dokładnie dzień po opublikowaniu jej artykułu. Placówka wykonuje dziś 20–30 takich zabiegów rocznie.
Geny BRCA w Polsce: co warto wiedzieć
Polska jest krajem, w którym zagadnienie mutacji BRCA1 ma dodatkowy, lokalny wymiar. Badania genetyczne prowadzone m.in. przez zespół prof. Jana Lubińskiego z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego wskazują na specyficzny, stosunkowo jednorodny profil mutacji BRCA1 w polskiej populacji, co ułatwia ich skuteczne wykrywanie. Szacuje się, że nosicielkami tej mutacji może być nawet 100 tysięcy Polek.
Ważna informacja praktyczna: od kilku lat badanie genetyczne w kierunku mutacji BRCA1 i BRCA2 jest w Polsce refundowane przez NFZ — pod warunkiem spełnienia określonych kryteriów klinicznych, przede wszystkim udokumentowanego obciążenia rodzinnego nowotworami piersi lub jajnika. Kobiety z rodzinną historią tych chorób mogą ubiegać się o skierowanie w poradni onkologicznej lub genetycznej. Poradnie takie działają m.in. w Centrum Onkologii w Warszawie, w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu czy w łódzkim ICZMP. Czas oczekiwania na wynik wynosi od kilku tygodni w ramach NFZ do kilku dni w laboratoriach komercyjnych — warto to wziąć pod uwagę przy planowaniu diagnostyki.
Ilustracja poglądowa AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0
Kiedy warto się zbadać? Sygnały ostrzegawcze
Nie każda kobieta powinna kierować się na badania w kierunku mutacji BRCA. Bezselekcyjne, masowe testowanie całej populacji nie jest medycznie uzasadnione — mogłoby generować niepotrzebny lęk i obciążać system ochrony zdrowia bez proporcjonalnych korzyści. Badania są wskazane przede wszystkim wtedy, gdy w rodzinie pojawiają się charakterystyczne wzorce zachorowań:
- rak piersi lub jajnika u matki, siostry lub córki (krewne I stopnia)
- rak piersi rozpoznany przed 50. rokiem życia u krewnej I lub II stopnia
- obustronny rak piersi lub jednoczesne zachorowania na raka piersi i jajnika u tej samej osoby
- rak piersi u mężczyzny w rodzinie
- trzy lub więcej przypadków raka piersi lub jajnika u krewnych w różnych pokoleniach
- przynależność do populacji o wyższej częstości mutacji BRCA (m.in. Żydów aszkenazyjskich)
Jeśli w rodzinie pojawia się kilka z powyższych sygnałów, rozmowa z genetykiem klinicznym lub onkologiem jest uzasadniona — niezależnie od aktualnego stanu zdrowia.
Rak jajnika: cichy nowotwór, który warto rozumieć
Rak jajnika jest jednym z najtrudniej wykrywalnych nowotworów kobiecych — i właśnie to czyni go szczególnie niebezpiecznym. Nie istnieje wiarygodny, powszechnie stosowany test przesiewowy dla ogólnej populacji: ani USG transwaginalne, ani marker Ca-125 nie wykazały wystarczającej skuteczności w masowych badaniach przesiewowych, by je rekomendować rutynowo. Nowotwór przez długi czas rozwija się skrycie, bez wyraźnych objawów, a gdy zostaje rozpoznany — zbyt często jest już w zaawansowanym stadium.
Dlatego właśnie decyzja Jolie o profilaktycznym usunięciu jajników, podjęta mimo braku zmian nowotworowych w badaniach, była medycznie uzasadniona. Jej ryzyko genetyczne było ekstremalnie wysokie, a narzędzia wczesnego wykrywania — po prostu za mało czułe, by na nich polegać.
Dla kobiet z mutacją BRCA, które zdecydują się na strategię intensywnego nadzoru zamiast operacji, rekomenduje się regularne USG transwaginalne i oznaczanie Ca-125 co 6–12 miesięcy, w połączeniu z prowadzeniem w poradni genetycznej i onkologicznej. To nie jest ochrona tak skuteczna jak chirurgia, ale podjęta świadomie i konsekwentnie realizowana — jest rozsądną alternatywą.
Aspekt psychologiczny: decyzja, której nie da się podjąć na chłodno
Prewencyjne usunięcie zdrowych narządów, by uniknąć hipotetycznej przyszłej choroby, to decyzja, której ciężaru nie sposób zbagatelizować. Wymaga konfrontacji z własną śmiertelnością i akceptacji głębokiej zmiany ciała, zanim pojawi się jakiekolwiek zewnętrzne uzasadnienie w postaci choroby.
Angelina Jolie pisała o tym z niezwykłą szczerością. Zwracała uwagę, że operacja nie sprawiła, że poczuła się mniej kobieco; że bliskość z partnerem podczas całego procesu leczenia ją wzmocniła; że poczucie sprawczości — decydowania o własnym zdrowiu na własnych warunkach — było źródłem siły, nie rozpaczy. Te słowa dały wielu kobietom w podobnej sytuacji coś, czego nie dostarczają statystyki medyczne: poczucie, że taką decyzję można podjąć i ją przeżyć.
Psychologowie zajmujący się onkologią podkreślają jednocześnie, że sam spokój i determinacja Jolie nie powinny przesłaniać skali trudności takich wyborów dla większości kobiet. Lęk przed operacją, żałoba po zmienionym obrazie ciała, poczucie winy wobec partnerów i dzieci, wątpliwości co do zasadności radykalnego kroku, gdy człowiek czuje się zdrowy — to wszystko realne doświadczenia, które wymagają profesjonalnego wsparcia. Kobiety rozważające mastektomię prewencyjną powinny być kierowane do psychoonkologa. Polskie wytyczne kliniczne i regulacje Ministerstwa Zdrowia wymagają zresztą, by konsultacja psychologiczna poprzedzała zgodę na zabieg — i jest to wymóg mądry, a nie biurokratyczny.
Lekcja dla wszystkich: świadomość, nie panika
Historia Angeliny Jolie jest często źle odczytywana jako historia o tym, że kobiety powinny masowo usuwać piersi i jajniki. Tymczasem jej rzeczywiste przesłanie jest inne i nieco mniej spektakularne: świadomość własnego ryzyka jest pierwszym krokiem do zarządzania nim, a we współczesnej medycynie to zarządzanie stało się możliwe.
Większość kobiet nie jest nosicielkami mutacji BRCA. Większość kobiet, u których rak piersi lub jajnika się rozwinie, nie będzie miała w wywiadzie genetycznym tej konkretnej mutacji. Powszechna profilaktyka nowotworowa nadal opiera się więc na filarach, które nie mają nic wspólnego z chirurgią: regularnych badaniach przesiewowych, samoobserwacji, zdrowym stylu życia i kontakcie z lekarzem przy jakichkolwiek niepokojących sygnałach.
Jolie pisała o tym wprost: „Rak to słowo, które sączy strach do ludzkich serc. Ale dziś wystarczy zrobić badanie krwi, by sprawdzić, czy jest się w grupie wysokiego ryzyka." I choć to sformułowanie nieco upraszcza realia diagnostyczne — badanie genetyczne nie jest zarezerwowane dla wszystkich i nie zastępuje kompleksowej oceny lekarskiej — to cel, który za nim stoi, jest słuszny. Wiedza jest lepszym sprzymierzeńcem niż nieświadomość, nawet wtedy, gdy wiedza przynosi nieprzyjemne odpowiedzi.
Co każda kobieta powinna zrobić już dziś
Niezależnie od obciążeń genetycznych, profilaktyka nowotworowa zaczyna się od rzeczy prostych. Regularne, comiesięczne samobadanie piersi — najlepiej między 7. a 10. dniem cyklu miesiączkowego — pozwala wychwycić niepokojące zmiany, zanim zdążą urosnąć. To bezpłatna i powszechnie dostępna metoda, która mimo swojej prostoty ratuje życie, bo wczesne wykrycie radykalnie poprawia rokowania.
Mammografia to kolejny krok, którego nie należy odkładać. Kobiety po pięćdziesiątce mają zagwarantowane bezpłatne badania przesiewowe NFZ w wieku 50–69 lat bez skierowania; kobiety z obciążonym wywiadem rodzinnym powinny zacząć wcześniej, od czterdziestego roku życia, i omówić częstość badań z lekarzem. Warto też po prostu porozmawiać z rodziną o historii zachorowań na nowotwory. Wiedza o tym, kiedy i na jakie nowotwory chorowali krewni, jest nieocenionym materiałem do oceny własnego ryzyka — i nie wymaga żadnego sprzętu medycznego ani pieniędzy.
Jeśli w rodzinie pojawiało się kilka przypadków raka piersi lub jajnika, skierowanie do poradni genetycznej lub onkologicznej jest uzasadnione i możliwe w ramach NFZ. Warto po nie sięgnąć, zamiast czekać. I wreszcie: coroczna wizyta u ginekologa z cytologią i USG narządów rodnych to minimum, które wciąż bywa zaniedbywane, a które daje lekarzowi szansę na dostrzeżenie zmian, zanim staną się poważnym problemem.
Ilustracja poglądowa AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0
Efekt Angeliny
Angelina Jolie nie szukała rozgłosu, opowiadając o swoich zabiegach. Zrobiła coś trudniejszego: zdecydowała się zamienić prywatny strach w publiczną lekcję. Napisała o decyzjach, które są nieodwracalne i które wielu ludzi woli odsunąć jak najdalej od siebie. O tym, że kobieta nie staje się mniej kobieca, gdy podejmuje radykalne kroki w obronie własnego zdrowia. O tym, że sprawczość może być silniejsza niż lęk.
„Efekt Angeliny" wciąż trwa, choć minęło ponad dziesięć lat od tamtego artykułu. Nie jako chwilowy medialny trend, lecz jako zmiana w kulturze zdrowotnej — trwały wzrost liczby kobiet, które zaczęły pytać lekarzy o ryzyko genetyczne, o opcje, o swoje prawo do wiedzy na temat własnego ciała. Zdrowie nie jest przywilejem gwiazd. I choć decyzja, przed którą stanęła Jolie, nigdy nie stanie przed większością z nas, wszyscy możemy wziąć z jej historii to samo: że wiedza jest silniejsza niż strach, a działanie — nawet najtrudniejsze — jest lepsze niż bezradne czekanie.
Literatura i źródła
- Jolie, A., „My Medical Choice", The New York Times, 14 maja 2013 Artykuł prasowy (opinia autorska)
- Jolie Pitt, A., „Diary of a Surgery", The New York Times, 24 marca 2015 Artykuł prasowy (opinia autorska)
- Evans, D.G., Barwell, J., Eccles, D.M., et al., „The Angelina Jolie effect: How high celebrity profile can have a major impact on provision of cancer related services", Breast Cancer Research, 16, 2014 Artykuł naukowy (czasopismo medyczne, PubMed)
- Raphael, J., Verma, S., Hewitt, P., et al., „The impact of Angelina Jolie's story on genetic referral and testing at an academic cancer centre in Canada", Journal of Genetic Counseling, 25, 2016 Artykuł naukowy (czasopismo specjalistyczne, PubMed)
- Desai, S., Jena, A.B., „Do celebrity endorsements matter? Observational study of BRCA gene testing and mastectomy rates after Angelina Jolie's New York Times editorial", British Medical Journal, 355, 2016 Artykuł naukowy (czasopismo medyczne)
- Troiano, G., Nante, N., Cozzolino, M., „The Angelina Jolie effect – Impact on breast and ovarian cancer prevention. A systematic review of effects after the public announcement in May 2013", Health Education Journal, 76, 2017 Przegląd systematyczny (czasopismo naukowe, SAGE)
- Collins, I.M. et al., „Risk-reducing mastectomy rates in the US: a closer examination of the Angelina Jolie effect", Breast Cancer Research and Treatment, 171, 2018 Artykuł naukowy (czasopismo medyczne, PubMed)
- „Historia Angeliny Jolie Pitt w kontekście badań mutacji genów BRCA", Lab Tests Online PL Artykuł popularnonaukowy (portal medyczny)
- Lubiński, J., wypowiedź dla TVN24 (24 marca 2015), w artykule „Angelina Jolie usunęła jajniki i jajowody", TVN24 Artykuł prasowy (portal informacyjny)
- Czerniawski, K., komentarz eksperta, „Mija 10 lat od efektu Angeliny", Zdrowie Interia, październik 2023 Artykuł prasowy (portal tematyczny)
- „Mastektomia profilaktyczna", Open Badania Artykuł edukacyjny (portal medyczny)
- „Pierwsza w Polsce operacja »Angeliny Jolie«", Polityka Zdrowotna, 3 października 2023 Artykuł prasowy (portal branżowy)
- „The Angelina Jolie Effect: A Lasting Global Impact on Cancer Prevention", OncoDaily, grudzień 2025 Artykuł branżowy (portal onkologiczny)
- „Gen BRCA1 i BRCA2 — mutacje i ryzyko nowotworowe", Wikipedia Hasło encyklopedyczne (encyklopedia internetowa)
- „Marcheline Bertrand", Wikipedia Hasło encyklopedyczne (encyklopedia internetowa)
- „Bomba tykająca w genach", Serwis Zdrowie PAP, 2017 Artykuł popularnonaukowy (agencja informacyjna)