Jest tylko jeden pierwiastek chemiczny, który ludzkość poznała najpierw na Słońcu, a dopiero potem na Ziemi. Przez prawie trzy dekady istniał wyłącznie jako tajemnicza żółta linia w widmie słonecznym — bezbarwny, bezwonny, lżejszy od powietrza. Nikt go nie widział, nie dotknął, nie zamknął w probówce. Dopiero pod koniec XIX wieku okazało się, że jest tuż obok nas, uwięziony w skałach. Dziś hel napędza rezonanse magnetyczne, chłodzi akceleratory cząstek i umożliwia produkcję chipów komputerowych. A jednocześnie powoli się kończy — bo każdy atom, który wypuścimy w powietrze, ucieka w kosmos bezpowrotnie. ...