Gdyby architektura mogła mieć pecha, Muzeum Śląskie w Katowicach byłoby jego uosobieniem. Zanim jeszcze otworzyło drzwi dla pierwszego zwiedzającego, skończyło jako gruz i złom. Budowali je przez trzy lata, wyposażali w cuda techniczne, których nie powstydziłoby się miasto na drugim brzegu Atlantyku — a potem przyszła wojna i nie zostało z tego prawie nic. Drugi rozdział historii muzeum jest w gruncie rzeczy historią instytucji, która przez kilka dekad istniała bez własnej tożsamości, tułając się po hotelowych salach z pożyczoną przestrzenią zamiast prawdziwego domu. Trzeci — historią architektury schowanej pod ziemią, która w 2015 roku zaskoczyła Europę. ...