Auto po gradobiciu potrafi wyglądać niewinnie. Żadnej rysy, żadnego pęknięcia lakieru, maska i dach jak nowe. Wystarczy jednak przykucnąć, zmienić kąt patrzenia albo poszukać w lakierze odbicia prostej linii. Powierzchnia zaczyna wtedy falować. Przez dziesięciolecia takie wgniecenia liczył człowiek, który obchodził samochód dookoła, oglądał każdy element z kilku stron i stawiał markerem znaczek przy każdym znalezisku, żeby nic nie umknęło w kosztorysie. Dziś coraz częściej robi to brama z kamerami, przez którą auto po prostu przejeżdża, a działa ona dzięki tej samej właściwości lakieru, która zdradza wgniecenia ludzkiemu oku, bo karoseria odbija otoczenie niemal jak lustro. ...