Wieczorem 7 stycznia 1610 roku pewien czterdziestopięcioletni profesor matematyki z Padwy skierował ku niebu rurkę z dwoma soczewkami. Zobaczył Jowisza — i trzy maleńkie punkty światła tuż obok niego. Wydawały mu się zwykłymi gwiazdami. Nie miał pojęcia, że w ciągu kilku następnych nocy te niepozorne plamki wywrócą do góry nogami obraz Wszechświata obowiązujący od półtora tysiąca lat. Człowiekiem za lunetą był Galileo Galilei. Dziś jego nazwisko funkcjonuje jako synonim buntu nauki przeciwko dogmatowi, odwagi intelektualnej i konsekwencji, jakie może ponieść ktoś, kto mówi prawdę nie w porę. Ale zanim stał się symbolem, był konkretnym człowiekiem — synem muzyka, ojcem trojga nieślubnych dzieci, profesorem borykającym się z długami i naukowcem, który nie potrafił powstrzymać się od kłótni. Jego życie to opowieść o geniuszu splątanym z zadziornością, o obserwacjach, które zmieniły świat, i o procesie, którego echa nie ucichły do dziś. ...