W pierwszej części cyklu opisaliśmy narodziny systemu — brutalną konsolidację władzy komunistycznej, mrok stalinizmu i codzienność w kraju rządzonym terrorem i propagandą. Teraz przenosimy się do lat 1955–1965. Dekada zaczęła się od śmierci dyktatora i nadziei na zmianę, a skończyła przytłaczającą rutyną reżimu, który nauczył się kontrolować społeczeństwo bez masowych aresztowań — za to przy pomocy cenzury, biurokracji i pustych półek sklepowych. Poznański Czerwiec i Polski Październik, wielkie nadzieje wiązane z Gomułką i gorzkie rozczarowania, gdy okazało się, że nowy przywódca nie zamierza demokratyzować systemu — jedynie go łatać. Ale też dekada kulturalnego rozkwitu: polska szkoła filmowa zdobywała międzynarodowe nagrody, a w piwnicach i klubach studenckich grany był jazz, którego władza nie potrafiła do końca ujarzmić. ...