Jest wieczór i w Polsce nic szczególnego się nie dzieje. Nad chilijskimi Andami trwa środek nocy, a teleskop stojący na Cerro Pachón rejestruje właśnie, że jeden ze słabych punktów na niebie zmienił jasność. Oprogramowanie porównuje nowy obraz ze starszym, pakuje wynik i rozsyła go do kilku serwisów rozrzuconych po świecie. Od zakończenia odczytu obrazu do chwili, w której pakiet jest publicznie dostępny, ma upłynąć mniej niż sześćdziesiąt sekund. Może go pobrać każdy. Również ktoś, kto nie ma kopuły ani zwierciadła, za to ma laptopa, zna podstawy Pythona i interesuje go bardzo wąsko określona klasa zjawisk. ...