Z lotu ptaka wyglądają zaskakująco podobnie. Prostokątna lub trapezoidalna plama zieleni wciśnięta między gęstą zabudowę, alejki rozchodzące się jak naczynia krwionośne, sztuczne stawy, place koncertowe, ogrody zoologiczne. A przecież dzieli je niemal wszystko: kontynent, wiek założenia, ustrój polityczny i tradycja kulturowa. Central Park w Nowym Jorku i Park Śląski w Chorzowie powstały w okolicznościach trudnych do porównania, ale niosły tę samą obietnicę: że nawet w środku duszącej miejskiej tkanki można wykroić kawałek przestrzeni dla każdego.
Porównanie tych dwóch założeń to nie tylko ciekawostka dla miłośników urbanistyki. Historia obu parków pokazuje, jak różne społeczeństwa rozwiązywały podobny problem braku zieleni w przemysłowym mieście, ile kosztowała ich budowa i kto za nią zapłacił. Pokazuje też, że park miejski rzadko jest niewinnym darem dla mieszkańców. Zwykle stoi za nim jakaś ofiara, czyjaś wizja, czyjeś pieniądze i czyjeś krzywdy.
Manhattan w połowie XIX wieku: miasto bez powietrza
Nowy Jork lat czterdziestych XIX wieku był jednym z najszybciej rosnących miast świata. Imigranci z Irlandii, Niemiec i Włoch napływali tysiącami, a Manhattan, wciśnięty między dwie rzeki, nie miał dokąd się rozszerzać. Mieszkania w czynszowych kamienicach Lower East Side bywały tak ciasne, że całe rodziny mieściły się w jednym pokoju bez okna. Powietrze wisiało nad miastem ciężkie od dymu, koni i ścieków. Zamożni nowojorczycy szukali wytchnienia na cmentarzach. To nie żart: niedzielne spacery wśród nagrobków Green-Wood Cemetery na Brooklynie czy Mount Auburn pod Bostonem stanowiły jedną z nielicznych dostępnych form rekreacji, ponieważ nie istniało wówczas żadne inne duże, publicznie dostępne miejsce z trawą i drzewami.
Pomysł utworzenia wielkiego miejskiego parku zaczęto poważnie omawiać już w latach 40. XIX wieku, między innymi za sprawą publicystyki Williama Cullena Bryanta i architekta krajobrazu Andrew Jacksona Downinga. Argumentowali oni, że Nowy Jork potrzebuje publicznej przestrzeni na wzór londyńskiego Hyde Parku albo paryskiego Lasku Bulońskiego. Stan Nowy Jork zatwierdził utworzenie 315 haktarowego parku w 1853 roku, wyznaczając pod inwestycję teren między 59. a 106. ulicą (z czasem powiększony do 110.), oraz między Piątą a Ósmą Aleją.
Wybrane miejsce nie było bynajmniej pustkowiem. Krajobraz tworzyły skaliste wychodnie manhattańskiego łupka, rozlewiska, błotne mokradła, a na ich obrzeżach gospodarstwa wiejskie, składy, ogrody warzywne i farmy świńskie. Najważniejsze jednak, że na tym terenie mieszkało około 1 600 osób, w tym wspólnota, która miała stać się jednym z najbardziej bolesnych rozdziałów w historii Central Parku.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Seneca Village. Społeczność wymazana z mapy
W 1825 roku biali farmerzy John i Elizabeth Whitehead podzielili swoje grunty między 82. a 89. ulicą na dwieście parceli i wystawili je na sprzedaż. Pierwszym kupującym był 25-letni Andrew Williams, czarnoskóry czyścibut, który nabył trzy działki za 125 dolarów. Po nim przyszli kolejni: urzędnik sklepowy Epiphany Davis, który wykupił dwanaście parceli, oraz African Methodist Episcopal Zion Church, która nabyła sześć. W ten sposób powstała pierwsza w historii Nowego Jorku zorganizowana wspólnota wolnych Afroamerykanów posiadających własną ziemię.
Seneca Village rozrastało się powoli, ale konsekwentnie. W szczytowym okresie miało około 225 mieszkańców, trzy kościoły, dwie szkoły i trzy cmentarze. Z czasem dołączyli irlandzcy i niemieccy imigranci, tworząc rzadką w ówczesnej Ameryce rasowo mieszaną społeczność. To było coś więcej niż osada. Dla czarnoskórych mężczyzn posiadanie ziemi oznaczało wówczas prawo głosu, bo prawo stanu Nowy Jork wymagało posiadania majątku wartego co najmniej 250 dolarów. Życie w Seneca Village dawało więc wolność, godność i obywatelstwo w jego najbardziej dosłownym sensie.
Wszystko zmieniło się w 1853 roku, gdy legislatura stanowa wyznaczyła ten teren pod budowę Central Parku. Miasto sięgnęło po instrument wywłaszczenia (eminent domain). W 1857 roku, po dwóch latach protestów i procesów sądowych, mieszkańcy zostali ostatecznie zmuszeni do opuszczenia swoich domów, które następnie zburzono. Rekompensaty były niskie, a wielu uważało je za rażąco zaniżone w stosunku do rzeczywistej wartości nieruchomości. Najemcy, w przeciwieństwie do właścicieli, nie otrzymali nic.
Współczesna prasa nie traktowała mieszkańców Seneca Village z szacunkiem. Określała ich mianem „squatterów”, mimo że wielu z nich legalnie posiadało grunty od dekad. Po likwidacji osady ślad po niej znikł na ponad sto lat. Dopiero w 1998 roku zawiązał się Seneca Village Project, a w 2011 roku archeolodzy z City College of New York, Columbia i NYU rozpoczęli wykopaliska. Znaleziono fragmenty fundamentów, fragmenty naczyń, guziki, fajki i podeszwę dziecięcego buta. Tablica upamiętniająca osadę stanęła w parku w 2001 roku, blisko obecnego placu zabaw Mariners Playground.
To gorzki paradoks demokratycznego ideału. Park, który miał być wspólnym dobrem wszystkich nowojorczyków, powstał na ruinach jedynej dużej społeczności czarnoskórych właścicieli ziemi, jaka istniała wówczas w Manhattanie.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Greensward Plan: krajobraz jako sprawa polityczna
W kwietniu 1858 roku komisja zarządzająca powstającym parkiem rozstrzygnęła ogłoszony wcześniej konkurs na projekt zagospodarowania. Spośród 33 zgłoszonych prac zwycięstwo odniósł plan oznaczony numerem 33, zatytułowany „Greensward”, autorstwa Fredericka Lawa Olmsteda i Calverta Vaux. Olmsted, urodzony w Connecticut farmer, dziennikarz i wówczas już superintendent budowy parku, połączył siły z angielskim architektem Vaux, który od 1850 roku pracował u Andrew Jacksona Downinga aż do jego śmierci w 1852. Mieli na pracę kilka miesięcy, pracowali wieczorami i w weekendy, a syn Vaux wspominał, że gdy ktokolwiek odwiedzał ich w pracowni, dostawał ołówek i pomagał dorysowywać kępki traw kropkami i kreseczkami.
Słowo „greensward” oznacza po angielsku rozległy zielony trawnik i właśnie taka była podstawowa idea projektu: stworzyć krajobraz, który będzie wyglądał jak naturalna wiejska sceneria, mimo że powstał na zaplanowanym terenie. Inspiracją był Birkenhead Park w Anglii, uważany za pierwszy publicznie finansowany park w świecie, który Olmsted zwiedził w 1850 roku, a także pejzażowe cmentarze w typie Mount Auburn. Pomysł nie był wyłącznie estetyczny. Olmsted i Vaux wierzyli, że kontakt z naturą ma działanie moralne i terapeutyczne, że park może stać się demokratyczną przestrzenią, w której bogaci i biedni spotykają się jak równi.
Najbardziej rewolucyjnym elementem planu były zagłębione drogi poprzeczne (sunken transverse roads). Cztery ulice biegnące w poprzek parku zostały umieszczone w wykopach poniżej poziomu krajobrazu, ukryte przed wzrokiem spacerujących. Olmsted i Vaux jako jedyni z 33 uczestników konkursu wymyślili, że ruch kołowy nie musi przecinać parku wzdłużnie. Dzięki temu ich projekt zachowywał ciągłość pejzażowego wrażenia.
Realizacja planu była gigantyczna. Z terenu wywieziono około 140 000 metrów sześciennych ziemi i skał, a do oczyszczania skalistego gruntu zużyto więcej prochu niż w bitwie pod Gettysburgiem. Łącznie, licząc także materiał przemieszczany wewnątrz parku, robotnicy przesunęli około 3,8 milionów metrów sześciennych kamienia, ziemi i wierzchniej warstwy gleby. Zbudowali 36 mostów i łuków oraz 11 wiaduktów nad zagłębionymi drogami, zasadzili 500 tysięcy drzew, krzewów i pnączy. Pierwszą część parku, Jezioro w południowo-zachodnim narożniku, oddano publiczności pod koniec 1858 roku. Budowę całości zakończono w 1876 roku. Łączny koszt wyniósł 14 milionów dolarów, niemal trzykrotnie więcej niż pierwotnie zakładano.
Górny Śląsk po wojnie: ziemia spalona przez przemysł
Sto lat później, na drugiej półkuli, problem braku zieleni przybrał formę bardziej drastyczną. Po II wojnie światowej Górny Śląsk był jednym z najgęściej zaludnionych i najbardziej zdegradowanych ekologicznie regionów Europy. Wiek przemysłu pozostawił po sobie krajobraz, który w opisach z tamtej epoki przypomina inną planetę: hałdy odpadów kopalnianych sięgające kilkudziesięciu metrów, biedaszyby (czyli prymitywne, prywatne wyrobiska węglowe), zapadliska po opuszczonych szybach, bagna powstałe z zalanych pustek pogórniczych, dzikie wysypiska.
Mieszkańcy Chorzowa, Katowic i Siemianowic żyli w aglomeracji, której powietrze niosło sadzę, dwutlenek siarki i pył kopalniany. Nie było dokąd uciec na spacer. Najbliższe lasy były odległe, a sąsiednie miasta były równie przemysłowe. Pomysł zbudowania w samym sercu tej aglomeracji wielkiego parku brzmiał jak fantazja.
A jednak pomysł się pojawił. Jego głównym orędownikiem został generał Jerzy Ziętek, polityczna postać śląska tamtych lat: wojewoda, wicewojewoda, ostatecznie poseł na sejm i wieloletni przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej. Decyzja o budowie Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku zapadła w grudniu 1950 roku na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach. Inwestycja miała zająć około 640 hektarów terenu, w trzech czwartych zdewastowanego, na styku trzech miast.
Niemirski i sztuka odzyskiwania krajobrazu
Generalnym projektantem parku został Władysław Niemirski, urodzony w 1914 roku w Wiśle architekt i architekt krajobrazu, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. W styczniu 1950 roku został adiunktem w Katedrze Kształtowania i Zdobienia Krajobrazu na Wydziale Ogrodniczym SGGW i powierzono mu zaprojektowanie oraz nadzór nad realizacją Śląskiego Parku Kultury i Wypoczynku, gdzie przez osiem lat pełnił rolę generalnego projektanta. Niemirski był uczniem Franciszka Krzywdy-Polkowskiego, klasyka polskiej architektury zieleni, a wśród jego współpracowników na chorzowskim projekcie znaleźli się Edward Bartman, Stanisław Rutkowski czy Mieczysław Kiciński.
Niemirski nie kopiował obcych wzorów, choć znał i podziwiał amerykańskie założenia parkowe. Wziął pod uwagę zróżnicowany program przyszłej działalności parku i powiązał założenia funkcjonalne z istniejącymi warunkami topograficznymi. W zielonej przestrzeni wydzielił dwa rejony: cichy, gęsto obsadzony drzewami i krzewami, służący biernemu wypoczynkowi, oraz kulturalno-rozrywkowy, przeznaczony do aktywnego odpoczynku. Następnie podzielił te strefy na sześć sektorów, w tym sektor młodzieżowy, w którym miało powstać wesołe miasteczko.
Niemirski rozumiał funkcję parku inaczej niż Olmsted. Ten drugi projektował przede wszystkim pejzaż jako lekarstwo na miejskie zmęczenie. Niemirski w warunkach powojennego Śląska musiał pomyśleć o czymś jeszcze: o kulturze masowej, o organizowanych imprezach, o sportowej i rozrywkowej infrastrukturze dla setek tysięcy ludzi. Stąd Stadion Śląski, planetarium, ogród zoologiczny, hala wystaw, wesołe miasteczko. To była synteza romantycznej idei pejzażowego parku z modelem socjalistycznego „parku kultury i wypoczynku”, znanego z ZSRR i innych krajów bloku wschodniego, ale uformowanym po polsku, z lokalną wrażliwością i lokalnymi materiałami.
Zdjęcie: helioze.pl / CC BY 4.0.
Budowa, której nie da się powtórzyć
Skala prac inżynieryjnych była ogromna. Ze względu na niską przydatność miejscowych kwaśnych gleb bielicowych, na teren parku przywieziono 3,5 miliona metrów sześciennych ziemi oraz pół miliona metrów sześciennych gleb próchnicznych i torfu. Trzeba było wyrównać hałdy, osuszyć bagna, zasypać zapadliska. Drzew nie sadzono jak na rabacie. Najpierw weszły gatunki pionierskie, czyli szybko rosnące i odporne na zanieczyszczenia (topole, brzozy, akacje), które miały przygotować podłoże i poprawić mikroklimat. Dopiero potem, gdy grunt się ustabilizował, dosadzano gatunki szlachetniejsze.
Budowę rozpoczęto w lipcu 1951 roku. Realizowano ją w dużej mierze w czynie społecznym. Tysiące ludzi, od uczniów po pracowników urzędów, wychodziło w soboty z łopatami. Przedsiębiorstwa udostępniały transport materiałów, organizowano zbiórki pieniężne, sprzedawano specjalne kartoniki filatelistyczne z dopłatą na rzecz parku. Łącznie posadzono około 3,5 miliona sadzonek drzew i krzewów w 70 gatunkach. Odwiedzającym oddano do dyspozycji 70 km alejek i 2400 ławek. Już wiosną 1955 roku aleje parku zaroiły się od spacerujących, ale intensywna rozbudowa trwała do końca lat 60. — ostatnie duże obiekty, jak kąpielisko Fala (1966), kolejka linowa „Elka" (1967) czy Hala „Kapelusz" i Rosarium (1968), powstawały prawie dwie dekady po wbiciu pierwszej łopaty. Central Park budowano przez osiemnaście lat (1858–1876), przy zaangażowaniu ponad 20 tysięcy płatnych robotników. Park Śląski powstawał w porównywalnym przedziale czasowym, choć w warunkach zupełnie odmiennego ustroju, ze społecznym wkładem zamiast najemnej siły roboczej, ale z podobną ambicją przerobienia terenu od podstaw.
Liczby: ile waży zielone serce miasta
Porównanie liczb dotyczących obu parków bywa kłopotliwe, ponieważ podawane są one różnie w różnych źródłach. Najbardziej rzetelne dane mówią, że Central Park ma powierzchnię około 341 hektarów, prostokąt o długości około 4 km i szerokości około 800 metrów. Rocznie odwiedza go około 42 milionów osób, co czyni go jednym z najczęściej odwiedzanych parków miejskich na świecie.
Park Śląski to obszar około 535 hektarów według aktualnych pomiarów administracyjnych, przy czym pierwotnie zakładano inwestycję na około 640 hektarach. Oznacza to, że Park Śląski jest o ponad 190 hektarów większy od swojego amerykańskiego kuzyna. Liczba odwiedzających to około 3 miliony osób rocznie. Różnica jest oczywista: Central Park ma czternastokrotnie więcej odwiedzin na połowie powierzchni Parku Śląskiego. To miara nie tyle popularności, co fundamentalnej różnicy w skali miast. Manhattan ma ponad 1,6 miliona mieszkańców na obszarze, na którym dałoby się ulokować kilka aglomeracji śląskich.
Co istotne, oba parki funkcjonują w zupełnie inny sposób na mapie urbanistycznej. Central Park jest enklawą wciśniętą w gęstą siatkę ulic. Park Śląski leży na peryferyjnym styku trzech miast, otoczony zabudową, ale nie zaciśnięty przez nią w ten sam sposób.
Zdjęcie: helioze.pl / CC BY 4.0.
Atrakcje: dwa różne pomysły na funkcję parku
Najbardziej widoczna różnica między obydwoma parkami leży w programie funkcjonalnym. Olmsted i Vaux zaprojektowali park, w którym praktycznie wszystko, co nie jest pejzażem, traktowano podejrzliwie. Sami protestowali, gdy chciano w nim grać w sporty zespołowe. Z czasem dodano wiele elementów (taras Bethesda Terrace z fontanną „Anioł Wód” autorstwa Emmy Stebbins, łuk Bow Bridge, lodowisko Wollman Rink, zoo, karuzelę, ogród szekspirowski, scenę letnią Delacorte Theater), ale rdzeń pozostał ten sam: park to przede wszystkim pejzaż.
Park Śląski poszedł w drugą stronę. To rozbudowany kompleks rekreacyjny, w którym pejzaż jest jednym z wielu programowych elementów. Mieści w sobie Stadion Śląski, wielofunkcyjny obiekt sportowy odbudowany w 2017 roku, niegdyś gospodarz meczów polskiej reprezentacji w piłce nożnej, oraz Planetarium Śląskie, otwarte w 1955 roku jako pierwsze w Polsce i jedno z najstarszych w Europie. Jest tu Śląski Ogród Zoologiczny, otwarty w 1954 roku, w którym żyje ponad dwa tysiące zwierząt z około 280 gatunków, a od 1975 roku można w nim oglądać Kotlinę Dinozaurów. Jest Legendia Śląskie Wesołe Miasteczko, otwarte w 1959 roku jako Śląskie Wesołe Miasteczko, najstarszy park rozrywki w Polsce. Jest kolejka linowa „Elka”, kursująca tu od 1967 roku, oraz Muzeum „Górnośląski Park Etnograficzny”, na 22 hektarach prezentujące ponad 70 zabytków drewnianej architektury wiejskiej regionu.
Do tego dochodzą Rosarium ze zbiorem około 30 tysięcy krzewów róż w setkach odmian, kąpielisko „Fala” na 12 hektarach, parkowa kolejka wąskotorowa, Hala Wystaw „Kapelusz” z 1968 roku (projekt architekta Jerzego Gottfrieda i konstruktora Włodzimierza Feiferka, jeden z najciekawszych modernistycznych obiektów w regionie), Galeria Rzeźby Śląskiej tworzona od 1963 roku oraz Śląski Park Linowy z 710 metrami tras.
To różnica programowa, której nie da się sprowadzić do estetycznych preferencji projektantów. Wynika ona z odmiennego kontekstu społecznego. Powojenny Śląsk potrzebował miejsca, w którym tłumy robotników z fabryk i kopalń znajdą rozrywkę dosłownie wszelkiego rodzaju. Manhattan połowy XIX wieku potrzebował krajobrazu, który dla nowojorczyka z czynszowej kamienicy będzie czymś w rodzaju wakacji od miasta.
Zdjęcie: helioze.pl / CC BY 4.0.
Co je łączy: demokratyczna obietnica
Olmsted opisywał Central Park jako instytucję, która ma mieszać ze sobą klasy społeczne; pisał o parku jako „demokratycznym osiągnięciu najwyższego znaczenia”. Park Śląski budowano pod hasłem „kultury i wypoczynku dla mas pracujących”, co w retoryce socjalistycznej brzmiało inaczej, ale niosło podobną treść: zielona przestrzeń ma być dla wszystkich, nie dla wybranych. Wstęp był i jest darmowy, a sama infrastruktura sportowa, kulturalna i rekreacyjna celowo zaprojektowana z myślą o tych, którzy nie mogliby sobie pozwolić na płatne formy rozrywki.
Oba parki budowano w pewnym sensie wbrew sobie. Central Park kosztował niemal trzykrotność początkowego budżetu, wywłaszczono pod niego tysiące ludzi, a jego konstrukcja wymagała inżynierskich akrobacji. Park Śląski powstawał na terenie, który w sensie geologicznym był nieprzyjazny każdej zieleni, w kraju z gospodarką centralnie planowaną, gdzie zasoby trzeba było wyszarpywać. Oba projekty były aktami politycznej i kulturowej wiary, że park warto wybudować nawet wtedy, gdy z czystej kalkulacji wydaje się to absurdalne.
Zdjęcie: helioze.pl / CC BY 4.0.
Współczesne wyzwania: kto za to płaci
Najbardziej widoczna różnica między dzisiejszym Parkiem Śląskim a Central Parkiem dotyczy modelu zarządzania. Central Park przez większość XX wieku funkcjonował jako część miejskiej administracji parkowej, a w latach 60. i 70. XX wieku przeżył dramatyczny okres dekoncesji: graffiti, zaniedbane trawniki, przestępczość, opuszczone budynki. W 1980 roku powstało Central Park Conservancy, prywatna organizacja non-profit, która początkowo zbierała fundusze na renowację, a w 1998 roku oficjalnie przejęła zarządzanie codziennym utrzymaniem parku. Conservancy działa w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego. Miasto zachowuje kontrolę nad strategicznymi decyzjami i egzekwowaniem przepisów, a organizacja odpowiada za bieżące utrzymanie i renowacje.
Model okazał się finansowo skuteczny. Central Park Conservancy zbiera obecnie roczny budżet operacyjny w wysokości około 74 milionów dolarów, a od 1980 roku zainwestowała w park ponad miliard dolarów. Endowment, czyli kapitał żelazny organizacji, przekracza 200 milionów dolarów. W 2012 roku menedżer funduszu hedgingowego John A. Paulson przekazał 100 milionów dolarów, co było wówczas największą darowizną w historii nowojorskiego systemu parków. Cały system działa dlatego, że park jest otoczony przez najdroższe nieruchomości na świecie i mieszkają wokół niego ludzie zdolni do hojnych darowizn.
Park Śląski jest finansowany przede wszystkim ze środków publicznych. Od 2008 roku całość akcji spółki zarządzającej parkiem ma Województwo Śląskie, a w styczniu 2022 roku spółka zmieniła firmę na Park Śląski S.A. w Chorzowie. W publicystyce regionalnej powtarza się temat niedofinansowania i potrzeby modernizacji infrastruktury. Część obiektów, zwłaszcza tych z lat 50. i 60. XX wieku, wymaga remontów. Stadion Śląski przeszedł kapitalną przebudowę zakończoną w 2017 roku, zoo było modernizowane etapami, ale wiele alejek i mniejszych obiektów pamięta jeszcze epokę PRL.
Każdy z tych modeli rodzi pytania, na które ani w Polsce, ani w Stanach nie ma prostej odpowiedzi: czy park miejski powinien być utrzymywany ze środków publicznych, ze społecznych darowizn, czy z opłat za korzystanie. Model nowojorski jest skuteczny, ale opiera się na lokalnym bogactwie i sąsiedztwie najdroższych nieruchomości świata. Model śląski jest powszechnie dostępny, ale wymaga politycznej woli, by parki traktować jako infrastrukturę krytyczną, a nie jako rezerwę budżetową.
Zdjęcie: helioze.pl / CC BY 4.0.
Klimat i przyszłość
Oba parki spełniają dziś funkcję, której w XIX i XX wieku nikt jeszcze nie nazywał. Są ważnymi elementami miejskiej infrastruktury klimatycznej. Drzewa w Central Parku zmniejszają temperaturę otoczenia o kilka stopni w stosunku do reszty Manhattanu w letnie upały, łagodzą efekt miejskiej wyspy ciepła, pochłaniają dwutlenek węgla. Park Śląski pełni analogiczną funkcję w aglomeracji, w której zanieczyszczenie powietrza wciąż bywa wyzwaniem, a smog zimowy potrafi utrudnić życie regionu.
Wyzwania przyszłości są też podobne: ekstremalne zjawiska pogodowe, suchość gleby, choroby drzew, presja zabudowy, rosnąca frekwencja. Central Park Conservancy publikuje plany dziesięcioletnie. Park Śląski w ostatnich latach przeszedł szereg modernizacji, w tym renowację rosarium i odbudowę elementów infrastruktury sportowo-rekreacyjnej. W obu wypadkach najtrudniejszą decyzją pozostaje to, czy bronić oryginalnego kształtu projektu Olmsteda lub Niemirskiego, czy też dopuścić daleko idącą adaptację do nowych potrzeb.
Dwie biografie, jedna lekcja
Z dystansu te dwa parki wyglądają nie tyle jak przeciwieństwa, co jak dwa rozwiązania tego samego problemu. Jak zachować w środku miasta kawałek krajobrazu, który nie należy do nikogo i należy do wszystkich. Olmsted z Vaux odpowiedzieli pejzażem romantycznym, otwartym dla wszystkich w zamierzeniu, choć drogim w realizacji. Ekipa Niemirskiego i polityczne zaplecze Ziętka odpowiedziały kompleksem rekreacyjnym o powszechnej dostępności, zbudowanym na ekologicznej ruinie. Obie odpowiedzi mają charakter dzieła sztuki w takim sensie, w jakim sztuką jest decyzja o tym, czego w mieście nie wolno zabudować.
Każdy z tych parków niesie też trudny bagaż. Central Park został zbudowany kosztem Seneca Village, społeczności, której pamięć dopiero teraz wraca do publicznego obiegu. Park Śląski powstał kosztem ogromnego społecznego wysiłku w warunkach systemu, którego dziś nie sposób oceniać jednoznacznie, a który mimo wszystko zostawił po sobie coś wymiernie wartościowego. Bilans przeszłości nigdy nie jest prosty, gdy mowa o przestrzeniach takich jak te.
Po spacerze w Chorzowie i po spacerze na Manhattanie pozostaje podobne wrażenie. Człowiek może wyjść z miasta, nie wychodząc z miasta. Sto kroków od ostatniej alejki zaczyna się znów aglomeracja, ale na te kilkadziesiąt minut, na które wszedł między drzewa, miasto przestało go uwierać. To skromna, niedramatyczna funkcja, ale właśnie ona uzasadnia każdy hektar zieleni, którego nie ustąpiono pod zabudowę.
Literatura i źródła
- Park Śląski — Wikipedia, wolna encyklopedia — artykuł encyklopedyczny
- Silesian Park — Wikipedia — artykuł encyklopedyczny w wersji anglojęzycznej, zawiera dodatkowe informacje techniczne
- Central Park — Wikipedia — obszerny artykuł encyklopedyczny z bogatą bibliografią
- Seneca Village — Wikipedia — artykuł encyklopedyczny o przedparkowej społeczności afroamerykańskiej
- Central Park Conservancy — Wikipedia — artykuł encyklopedyczny o organizacji zarządzającej parkiem
- Władysław Niemirski — Wikipedia, wolna encyklopedia — biogram głównego projektanta Parku Śląskiego
- Historia parku — Park Śląski — oficjalna strona instytucji
- 160 Years of Central Park: A Brief History — Central Park Conservancy — materiał historyczny oficjalnego zarządcy parku
- Before Central Park: The Story of Seneca Village — Central Park Conservancy — szczegółowe opracowanie historii wywłaszczonej społeczności
- The Greensward — NYC Department of Records & Information Services — opracowanie archiwalne nowojorskich służb miejskich na temat zwycięskiego projektu
- Central Park — Olmsted Network — materiał organizacji popularyzującej dziedzictwo Olmsteda
- Seneca Village — Encyclopedia Britannica — artykuł encyklopedyczny
- Seneca Village, New York City — U.S. National Park Service — opracowanie federalnej służby parków narodowych
- Central Park Highlights — Seneca Village — NYC Parks — oficjalny materiał miejskich służb parkowych Nowego Jorku
- Olmsted-Designed New York City Parks — NYC Parks — opracowanie historyczne miejskich służb parkowych
- Sylwetki architektów krajobrazu zrzeszonych w SARP — Władysław Niemirski — SARP Warszawa — publikacja Stowarzyszenia Architektów Polskich, biogram zawodowy
- The Jerzy Ziętek Silesian Park in Chorzów — Śląskie. Informacja Turystyczna — oficjalny serwis informacji turystycznej województwa śląskiego
- Park Śląski w Chorzowie. Historia i ciekawostki — RMF 24 — artykuł popularnonaukowy
- Greensward Plan for Central Park — Central Park.com — opracowanie historyczne dotyczące projektu konkursowego
- Fortuna-Antoszkiewicz B., Łukaszkiewicz J., Wiśniewski P., Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie — historia obiektu, kompozycja przestrzenna — Teka Komisji Urbanistyki i Architektury Oddział PAN w Krakowie — publikacja naukowa