W pierwszej części cyklu opisaliśmy narodziny systemu komunistycznego w Polsce. W drugiej pokazaliśmy odwilż roku 1956, fenomen polskiej szkoły filmowej i „małą stabilizację” Gomułki. Teraz przechodzimy do lat 1965–1975. To dekada, w której PRL dwukrotnie zmieniła skórę: najpierw przeżyła upadek Gomułki, zdławiony krwią na Wybrzeżu, potem pojawienie się Edwarda Gierka, który obiecał drugą Polskę i nakarmił społeczeństwo kredytami. Marzec ’68, antysemicka czystka, udział polskich czołgów w inwazji na Czechosłowację. Grudzień ’70 i masakra stoczniowców. Wreszcie „dekada sukcesu”: kolorowa telewizja, Fiat 126p, Czterdziestolatek, ale też rosnący dług i cicho narastający kryzys, który wybuchnie dopiero w 1976 roku. Między euforią a rozczarowaniem polskie społeczeństwo zaczynało rozumieć, że komunizm, nawet z ludzką twarzą, zostaje komunizmem.
Rok 1966: Tysiąclecie kontra Milenium
Dwie Polski świętują tysiąc lat
Rok 1966 był w Polsce rokiem dwóch równoległych jubileuszy. Państwo obchodziło Tysiąclecie Państwa Polskiego, odwołując się do chrztu Mieszka I z 966 roku, ale interpretując go wyłącznie w kategoriach politycznych, jako narodziny polskiej państwowości, bez wymiaru religijnego. Kościół katolicki świętował Milenium Chrztu Polski, podkreślając właśnie ten wymiar, którego władza wolała nie dostrzegać. Dwa obchody, jedna data, przeciwstawne narracje. A jako że żadna ze stron nie była gotowa ustąpić, Polska przez cały rok oglądała osobliwy spektakl: w jednym miejscu harcerski apel poległych i występy zespołu ludowego, kilometr dalej uroczysta msza z procesją eucharystyczną. Często władze organizowały swoje imprezy celowo w tych samych miejscowościach i dniach, w których obchodzono uroczystości kościelne.
Duchowym centrum obchodów religijnych była peregrynacja kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej po polskich parafiach. Władze próbowały ją sabotować na różne sposoby: najpierw obraz „aresztowano” i odwieziono na Jasną Górę, gdzie został objęty nadzorem. Kościół zareagował pomysłowo: kontynuował peregrynację z pustymi ramami, a wierni modlili się przed nimi tak samo jak przed obrazem. Ta wymiana ciosów między partią a episkopatem trwała cały rok, a jak pisaliśmy w poprzednim artykule cyklu, zakończyła się jednoznaczną porażką propagandową aparatu partyjnego.
Orędzie biskupów polskich
Jeden epizod z obchodów Milenium zasługuje na osobne wspomnienie. 18 listopada 1965 roku, w przededniu jubileuszu, polscy biskupi zebrani na Soborze Watykańskim II wystosowali do biskupów niemieckich słynne orędzie zawierające słowa: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. W kontekście powojennych wysiedleń i niezakończonych rachunków wojennych był to gest o ogromnym ciężarze historycznym i symbolicznym. Władze komunistyczne zareagowały furią. W prasie i radiu rozpętano nagonkę na episkopat, oskarżając biskupów o zdradę narodową i sprzyjanie „rewizjonizmowi niemieckiemu”. Prymasa Stefana Wyszyńskiego i kard. Karola Wojtyłę przedstawiano jako agentów obcych interesów. Efekt był przeciwny do zamierzonego: kampania umocniła autorytet Kościoła, a coraz więcej Polaków zaczynało rozumieć, że prawdziwe rozliczenia z historią nie odbywają się z trybuny Sejmu.
Dziady, studenci, antysemityzm: Marzec 1968
Kiedy Mickiewicz stał się wywrotowcem
Jesienią 1967 roku Teatr Narodowy w Warszawie wystawił nową inscenizację Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka. Premiera odbyła się w listopadzie, z Gustawem Holoubkiem w roli Konrada. Spektakl w zamyśle reżysera miał być klasyczną, nieprowokacyjną realizacją arcydramatu. Problem polegał na czymś innym: publiczność zaczęła oklaskiwać fragmenty o carskim ucisku, widząc w nich aluzje do obecnego okupanta. Każdy wiersz o zniewoleniu, o Moskwie, o polskim losie wywoływał owacje. W PRL lat sześćdziesiątych było to zachowanie politycznie niebezpieczne.
Ambasada sowiecka interweniowała. Władze partyjne zarzuciły inscenizacji „antyrosyjskość, antyradzieckość i religianctwo”. Pod koniec stycznia 1968 roku podjęto decyzję o zdjęciu spektaklu z afisza po jedenastym przedstawieniu. Ostatni pokaz odbył się 30 stycznia. Po nim kilkuset widzów, głównie studentów, przeszło w milczącym pochodzie spod teatru pod pomnik Adama Mickiewicza, niosąc transparent: „Żądamy dalszych przedstawień”. Wznoszono hasła o wolnej sztuce i wolnym teatrze. Milicja zatrzymała kilkudziesięciu manifestantów. Dwóch z nich, studentów Uniwersytetu Warszawskiego Adama Michnika i Henryka Szlajfera, relegowano z uczelni za udzielanie informacji zagranicznym dziennikarzom.
To był zapalnik. Ale wybuch nadszedł dopiero sześć tygodni później.
8 marca: pałki na dziedzińcu UW
W piątek 8 marca 1968 roku na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego, przed gmachem Biblioteki w samym sercu Krakowskiego Przedmieścia, zebrało się kilka tysięcy studentów. Wiec zwołano w obronie relegowanych kolegów oraz przeciwko cenzurze. Przebiegał spokojnie, z odczytywaniem rezolucji i krótkimi przemówieniami. Wokół rozstawiono posterunki Służby Bezpieczeństwa. W pewnej chwili na teren uczelni wkroczyły autobusami oddziały „aktywu robotniczego”: grupy ludzi w skórzanych kurtkach, z pałkami w rękach, prawdopodobnie funkcjonariusze ZOMO i ORMO w cywilu, wzmocnieni robotnikami z podstawionych zakładów. Rozpoczęła się pacyfikacja. Bito nie tylko studentów, ale i pracowników naukowych próbujących osłaniać młodzież. Do tłumienia manifestacji skierowano oddziały ZOMO, ORMO i grupy „aktywu robotniczego”, które atakowały z wyjątkową brutalnością.
Następnego dnia w Warszawie zaczęły się uliczne starcia. 11 marca pod gmachem Komitetu Centralnego PZPR zgromadziła się wielotysięczna demonstracja. Milicja użyła pałek, gazu łzawiącego i armatek wodnych. Równolegle fala protestów rozlała się po innych ośrodkach akademickich: Kraków, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Łódź, Toruń, Lublin, Katowice. Na Politechnice Warszawskiej ogłoszono strajk okupacyjny. W sumie aresztowano ponad dwa i pół tysiąca osób. Setki studentów relegowano, niektórych wcielono karnie do wojska. Władze rozwiązały sześć kierunków studiów na UW, między innymi socjologię, filozofię i ekonomię polityczną. Kiedy je ponownie otwarto, siedemdziesięciu studentów nie otrzymało zgody na kontynuowanie nauki.
Antysemicka czystka
Protesty studenckie władze wykorzystały do rozegrania zupełnie innej partii. Wewnątrz PZPR od dłuższego czasu toczyła się walka o schedę po Gomułce. Frakcja „partyzantów” pod wodzą ministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara, byłych żołnierzy komunistycznej partyzantki z czasów wojny, od połowy lat sześćdziesiątych budowała swoją pozycję, podsycając nastroje nacjonalistyczne. Po wojnie sześciodniowej w 1967 roku, w której Izrael rozbił armie arabskich sojuszników Moskwy, blok wschodni zerwał stosunki dyplomatyczne z Tel Awiwem. Gomułka, znany z niechęci do syjonizmu, w przemówieniu z 19 czerwca 1967 roku ostrzegał przed „piątą kolumną” w Polsce.
Marzec ’68 dał Moczarowi pretekst, na który czekał. Studenckie protesty przedstawiono jako rzekomy „spisek syjonistyczny”. Propaganda rozpętała kampanię bez precedensu w powojennych dziejach Polski. Hasła „Syjoniści do Syjamu!”, „Mośki do Izraela!”, „Studenci do nauki, literaci do pióra!” padały na zorganizowanych wiecach w fabrykach. Oficjalnie unikano słowa „Żyd”. Mówiono o „syjonistach”, „kosmopolitach”, „osobach narodowości żydowskiej”. W rzeczywistości była to antysemicka czystka w państwowych instytucjach, uczelniach, mediach i samej partii. Wyrzucano z pracy ludzi często zasymilowanych, często wiernych systemowi, niekiedy ocalałych z Holokaustu, tylko na podstawie pochodzenia.
Skutkiem kampanii była wymuszona emigracja. W latach 1968–1971 kraj opuściło około trzynaście do piętnastu tysięcy polskich Żydów, często po złożeniu tak zwanego dokumentu podróży, w którym pisano, że emigrant „nie jest obywatelem polskim”. Wśród wyjeżdżających byli wybitni uczeni i artyści: filozof Zygmunt Bauman, filozof Leszek Kołakowski, reżyser Aleksander Ford, historyk Krystyna Kersten, pisarz Stanisław Wygodzki. Polska traciła elitę intelektualną, którą powojenna historia i tak już mocno przetrzebiła.
Marzec ’68 miał jeszcze jeden trwały skutek: dla całego pokolenia inteligencji stał się momentem definitywnego zerwania z mitem „ludowej Polski”. Wielu działaczy opozycji lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych (Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, Adam Michnik) właśnie wtedy przeszło ostateczną polityczną szkołę.
Sierpień 1968: polskie czołgi w Pradze
Socjalizm z ludzką twarzą
Od stycznia 1968 roku w sąsiedniej Czechosłowacji rozgrywało się coś, co zaniepokoiło Moskwę. Na czele Komunistycznej Partii Czechosłowacji stanął Alexander Dubček, pod którego kierownictwem ruszyły reformy pod hasłem „socjalizmu z ludzką twarzą”. W ciągu pół roku zniesiono cenzurę, ogłoszono amnestię, zreformowano policję bezpieczeństwa, zapowiedziano wolność prasy i zgromadzeń. Praska Wiosna stała się dla całego bloku wschodniego testem: czy komunizm może się zliberalizować bez rozpadu?
Odpowiedź Kremla była jednoznaczna. Gomułka, co sam przyznawał w kolejnych latach, od początku naciskał na zbrojną interwencję, obawiając się, że reformy przeniosą się na Polskę. Na naradzie w Dreźnie w marcu 1968 roku Breżniew po raz pierwszy nazwał wydarzenia w Czechosłowacji „kontrrewolucją”. Przygotowania do inwazji prowadzono w tajemnicy. 2 Armia Wojska Polskiego, sformowana specjalnie na potrzeby operacji, liczyła około trzydziestu tysięcy żołnierzy, kilkaset czołgów i kilka tysięcy pojazdów.
Operacja Dunaj
W nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 roku, o godzinie 23:00, ruszyła operacja „Dunaj”. Do Czechosłowacji wkroczyły wojska pięciu państw Układu Warszawskiego: ZSRR, Polski, Węgier, Bułgarii i NRD (chociaż ostatecznie niemieckie jednostki zatrzymano na granicy, by nie dawać pretekstu do porównań z 1939 rokiem). W pierwszym rzucie uczestniczyło od 200 do 250 tysięcy żołnierzy i około 4200 czołgów. Polskie jednostki wkroczyły z Dolnego Śląska przez Lubawkę i Mieroszów, opanowując północne i zachodnie Czechy. Armia czechosłowacka, zgodnie z rozkazem prezydenta Ludvíka Svobody, pozostała w koszarach. Opór stawiała ludność cywilna: barykady, transparenty, rozmowy z żołnierzami, prośby o wycofanie się.
Polscy żołnierze przekraczali granicę z propagandowymi ulotkami, tłumaczącymi, że przybywają „w obronie socjalizmu”. Rzeczywistość na miejscu wyglądała inaczej. Czechosłowacy witali ich napisami na murach: „Zdradziliście naród, partię, polskie wojsko jest zaborcą CSRS. Nie zapomnimy!”. Jednostki WP okupowały obszar około dwudziestu tysięcy kilometrów kwadratowych i pozostały w Czechosłowacji do połowy listopada 1968 roku. Straty polskie wyniosły dziesięciu żołnierzy, wszystkie niebojowe: wypadki drogowe, niefortunne obchodzenie się z bronią, samobójstwa. Najtragiczniejszym incydentem była strzelanina w Jiczynie 7 września, gdy pijany szeregowy Stefan Dorna otworzył ogień do cywilów, zabijając dwoje Czechów i raniąc sześciu.
Udział Polski w zdławieniu Praskiej Wiosny pozostawił głęboki ślad w świadomości obu narodów. W Czechosłowacji jeszcze przez dekady słowo „Polak” wiązało się z pamięcią o sierpniu 1968. W Polsce z poczuciem wstydu, bo większość społeczeństwa była przeciwna interwencji, co skwapliwie odnotowywała bezpieka w raportach z perlustracji korespondencji.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Samospalenie na Stadionie Dziesięciolecia
Najbardziej wstrząsającym gestem protestu wobec udziału Polski w inwazji było samospalenie Ryszarda Siwca. 8 września 1968 roku, w czasie ogólnokrajowych dożynek na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia, na trybunach, w obecności kilkudziesięciu tysięcy widzów i całego kierownictwa partii z Gomułką na czele, Siwiec, pięćdziesięciodziewięcioletni księgowy z Przemyśla, magister filozofii, były żołnierz Armii Krajowej, oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił. Krzyczał hasła protestujące przeciwko inwazji, ale jego słowa utonęły w muzyce orkiestry grającej mazura. Przewieziony do warszawskiego Szpitala Praskiego, zmarł cztery dni później pod ścisłym nadzorem Służby Bezpieczeństwa. Informacja o jego śmierci nie przedostała się do oficjalnych mediów. O tragedii świat dowiedział się dopiero cztery miesiące później, kiedy o zdarzeniu napisał francuski tygodnik „Le Nouvel Observateur”, już po głośnym samospaleniu czeskiego studenta Jana Palacha w styczniu 1969 roku. Całe zajście zarejestrowała ekipa filmowa MSW, która dokumentowała dożynki. Nagranie zachowało się do dziś.
Upadek Gomułki: Grudzień 1970
Podwyżki przed Wigilią
Pod koniec lat sześćdziesiątych polska gospodarka znalazła się w stagnacji. Centralne planowanie nie reagowało na zmiany rynkowe, produkcja rolna kulała, brakowało mięsa i podstawowych artykułów. Biuro Polityczne KC PZPR, obawiając się załamania systemu zaopatrzenia, podjęło 30 listopada 1970 roku decyzję o drastycznej podwyżce cen. W sobotni wieczór 12 grudnia, na dwanaście dni przed Wigilią, Gomułka wystąpił w radio i telewizji z orędziem informującym Polaków o wzroście cen czterdziestu pięciu grup artykułów, w tym podstawowych produktów żywnościowych. Podwyżki objęły: mięso średnio o 18%, mąkę o 17%, makaron o 15%, dżemy o 36%, ryby o 12%. Wzrosły także ceny węgla, koksu, materiałów budowlanych, wyrobów włókienniczych i obuwia. Jako osłodę obniżono ceny pralek, lodówek i radioodbiorników, czyli dóbr, na które większość Polaków i tak nie mogła sobie pozwolić.
Moment ogłoszenia podwyżek wybrano fatalnie. Polskie rodziny właśnie gromadziły pieniądze na święta: karp, mięso, mąka na pierogi i wypieki. Ogłoszenie spadło jak grom z jasnego nieba. W poniedziałek 14 grudnia, o dziesiątej rano, robotnicy Stoczni Gdańskiej imienia Lenina przerwali pracę. Pod budynkiem dyrekcji zebrało się trzy tysiące ludzi. Postulaty były proste: cofnięcie podwyżek, wyższe płace, rozmowy z kierownictwem partii. Gdy dyrekcja nie mogła spełnić żądań, tłum ruszył pod Komitet Wojewódzki PZPR. Zaczęły się starcia z milicją.
Masakra na Wybrzeżu
15 grudnia strajki ogarnęły Gdynię, Elbląg, Słupsk i Szczecin. Tego samego dnia w Warszawie zebrał się najwyższy sztab kryzysowy pod przewodnictwem Gomułki. W jego skład weszli premier Józef Cyrankiewicz, minister obrony narodowej gen. Wojciech Jaruzelski, minister spraw wewnętrznych Kazimierz Świtała, Mieczysław Moczar i inni członkowie kierownictwa. Dyskusja była krótka. Gomułka polecił użyć broni palnej. Na posiedzeniu Egzekutywy KW jeden z jego najbliższych współpracowników, Zenon Kliszko, miał powiedzieć słowa, które do dziś krążą w podręcznikach historii: „Mamy do czynienia z kontrrewolucją, a z kontrrewolucją trzeba walczyć przy pomocy siły. Jeżeli zginie nawet 300 robotników, to bunt zostanie zdławiony”. Gomułka sam porównywał strajkujących robotników do polskiej szlachty, która „egoizmem, prywatą i tendencjami anarchistycznymi zgubiła Rzeczpospolitą”.
Na Wybrzeżu rozgorzała wojna. W Gdańsku 15 grudnia spłonął gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Wprowadzono godzinę milicyjną. Do Trójmiasta ściągano jednostki pancerne i zmotoryzowane. Łącznie przeciw protestującym rzucono około 27 tysięcy żołnierzy, 550 czołgów, 750 transporterów opancerzonych i blisko 100 śmigłowców i samolotów. Nigdy wcześniej w powojennych dziejach Polski, nawet w czerwcu 1956 roku w Poznaniu, władza nie użyła wojska przeciw własnemu społeczeństwu na taką skalę.
Najbardziej krwawe wydarzenia miały miejsce w Gdyni 17 grudnia, w tak zwany czarny czwartek. Dzień wcześniej wicepremier Stanisław Kociołek wystąpił w telewizji, wzywając stoczniowców Stoczni imienia Komuny Paryskiej do powrotu do pracy. Tymczasem nocą wojsko obsadziło przystanek kolejki SKM Gdynia Stocznia i zablokowało dojście do zakładu. O szóstej rano, gdy robotnicy wysiadali z pociągów, zmierzając do pracy zgodnie z telewizyjnym apelem, zastali zagradzające drogę czołgi i żołnierzy celujących z ręcznych karabinów maszynowych. Nagle padły strzały. W serii z broni maszynowej zginęło jedenastu stoczniowców. Wśród zabitych był osiemnastoletni Zbigniew Godlewski. Jego ciało demonstranci położyli na drzwiach i ponieśli przez miasto. To wstrząsający obraz, który przeszedł do historii jako inspiracja „Ballady o Janku Wiśniewskim”.
Oficjalne dane mówią o 45 ofiarach śmiertelnych w całym konflikcie: 1 w Elblągu, 6 w Gdańsku, 16 w Szczecinie i 18 w Gdyni. Historycy od lat wskazują, że liczba ta jest zaniżona. Rannych było 1164 osoby, aresztowanych ponad 3 tysiące, często brutalnie bitych w komisariatach i więzieniach. Pogrzeby ofiar odbywały się nocą, w obecności funkcjonariuszy SB, z ograniczeniem do najbliższej rodziny. Rodzinom mówiono, że bliscy zginęli z powodu „wrzodów żołądka” lub „zapaści sercowej”. Dokumentacja szpitalna mówiła co innego: kule, strzały w tył głowy, połamane kończyny, zmiażdżone palce.
Nie ma już Gomułki. Jest Gierek
W nocy z 19 na 20 grudnia 1970 roku w Biurze Politycznym zapadła decyzja o zmianie I sekretarza. Gomułka, który dzień wcześniej doznał udaru mózgu i leżał w szpitalu, nie uczestniczył w kluczowym plenum KC. Jego miejsce zajął Edward Gierek, dotychczasowy I sekretarz śląskiej organizacji partyjnej: polityk z rodziny górniczej, wychowany we Francji i Belgii, mówiący po francusku, o zupełnie innej prezencji niż jego ascetyczny poprzednik. Protesty trwały jeszcze. W Szczecinie strajk okupacyjny skończył się dopiero 22 grudnia. 24 stycznia 1971 roku Gierek osobiście pojechał do stoczni i spotkał się z robotnikami. Dzień później powtórzył to w Gdańsku. Tam padło słynne zawołanie: „No to jak, towarzysze, pomożecie?”. Odpowiedzią były, jak relacjonowali uczestnicy, nieśmiałe oklaski i niejednolite „pomożemy”. Propaganda zamieniła to potem w gromkie, jednomyślne wołanie tłumu. 15 lutego 1971 roku cofnięto podwyżki grudniowe. Nowa epoka wydawała się rozpoczynać.
Dekada Gierka: dobrobyt na kredyt
Druga Polska
Edward Gierek zaprezentował się Polakom jako zupełnie inny przywódca niż Gomułka. Tam, gdzie jego poprzednik nosił znoszone marynarki i wygłaszał referaty o witaminach w kiszonej kapuście, Gierek pojawiał się w dobrze skrojonych garniturach, kolorowych krawatach, płynnie mówił po francusku, umiał podać rękę zachodnim politykom jak ich partner. Miał ujmujący styl bezpośredniego kontaktu: chodził po zakładach pracy, składał „gospodarskie wizyty”, głaskał krowy, przemawiał prostym językiem do zwykłych ludzi. Obiecywał budowę „drugiej Polski”, kraju silnego, nowoczesnego, związanego ze światem Zachodu.
Strategia gospodarcza Gierka była ambitna: jednoczesny rozwój przemysłu ciężkiego, modernizacja infrastruktury i podniesienie poziomu konsumpcji. Wszystko na kredyt. Dzięki ocieplonym stosunkom z Zachodem, w tym wizycie Richarda Nixona w Warszawie w 1972 roku, podróży Gierka do USA w 1974 roku, osobistej przyjaźni z francuskimi prezydentami Pompidou i Giscardem d’Estaingiem, Polska uzyskała dostęp do dolarowych i frankowych pożyczek. Podpisany w 1970 roku jeszcze przez Gomułkę traktat z RFN o normalizacji stosunków, który zakładał uznanie polskiej granicy zachodniej, otworzył drogę do kredytów niemieckich. Gierek miał z kolei w swoim dorobku sukces dyplomatyczny: udział w Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Helsinkach w 1975 roku, gdzie przedstawiciele trzydziestu pięciu państw podpisali dokument końcowy zawierający deklarację o prawach człowieka. W drugiej połowie dekady ta deklaracja stała się orężem rosnącej opozycji.
Inwestycje ruszyły. Powstała Huta Katowice w Dąbrowie Górniczej, rozbudowywano Port Północny w Gdańsku, rafinerię gdańską, elektrownię w Bełchatowie, kopalnię węgla kamiennego Bogdanka. Rozpoczęto produkcję papierosów Marlboro, Coca-Coli i Pepsi-Coli na licencji. Zbudowano nowe ciągi drogowe, otwarto granice dla turystyki indywidualnej: Polacy zaczęli jeździć do Bułgarii, Rumunii, Czechosłowacji, a za zgodą władz także do Jugosławii i Austrii. W 1971 roku Biuro Polityczne podjęło decyzję o odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie, projekcie symbolicznym, finansowanym ze składek społecznych i datków Polonii, który miał podkreślać ciągłość narodu z jego przedkomunistyczną tradycją. Do Komitetu Odbudowy zaproszono nawet biskupa Jerzego Modzelewskiego, co za Gomułki było nie do pomyślenia.
Mały Fiat, czterdziestolatek i kolorowa telewizja
Codzienność Polaków zmieniła się w sposób widoczny gołym okiem. W 1971 roku Telewizja Polska rozpoczęła nadawanie w kolorze. Obok starego Dziennika Telewizyjnego pojawiły się programy rozrywkowe, zachodnie seriale i filmy. Kultowymi produkcjami dekady stały się polskie seriale: Czterdziestolatek Jerzego Gruzy z Andrzejem Kopiczyńskim w roli inżyniera Stefana Karwowskiego (emisja od 1974 roku) oraz 07 zgłoś się z Bronisławem Cieślakiem jako porucznikiem Sławomirem Borewiczem. Scena muzyczna rozkwitała: Maryla Rodowicz, Czesław Niemen, Budka Suflera, Perfect, SBB. Krzysztof Komeda zginął w Los Angeles w 1969 roku, ale polski jazz rósł w siłę: Tomasz Stańko, Michał Urbaniak i Zbigniew Namysłowski zdobywali międzynarodową renomę.
Najbardziej wyczekiwanym symbolem nowej ery stał się samochód. 29 października 1971 roku podpisano z Fiatem kontrakt o współpracy przemysłowej i licencyjnej na produkcję modelu 126. 6 czerwca 1973 roku z taśmy Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej zjechał pierwszy egzemplarz Polskiego Fiata 126p, zmontowany jeszcze z włoskich części. Oficjalną datę uruchomienia produkcji ustalono na 22 lipca 1973 roku, Święto Odrodzenia Polski, jak przystało na PRL. Cena auta wynosiła 69 tysięcy złotych, czyli równowartość około dwudziestu średnich pensji. Na giełdach, za wymykiem systemu talonów, płacono nawet 110 tysięcy. Już w pierwszym miesiącu liczba chętnych przekroczyła półtora miliona osób.
„Maluch”, jak szybko zaczęto go nazywać, wcześniej niż oficjalnie zaakceptowano tę nazwę w 1997 roku, stał się symbolem dekady. Mały, ciasny, głośny, z dwucylindrowym silnikiem chłodzonym powietrzem, o pojemności 594 centymetrów sześciennych i mocy dwudziestu trzech koni mechanicznych. Ale polski. I dla większości rodzin pierwszy. Rodzinne wakacyjne wyjazdy nad Bałtyk, a potem coraz dalej, do Bułgarii czy NRD, z bagażami spiętrzonymi na dachu, stały się nową formą cywilizacyjnego przełomu. Obok malucha produkowano wciąż Polskiego Fiata 125p, „dużego Fiata”, od 1967 roku w FSO na Żeraniu, a także Syrenę, przeżywającą swe ostatnie lata. Polska w 1975 roku miała jeszcze niski wskaźnik motoryzacji, ale kierunek zmian był jasny.
Zdjęcie: MR / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Sport jako propaganda
Gierkowska dekada to również okres polskich sukcesów sportowych, umiejętnie wykorzystywanych propagandowo. Na igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 roku reprezentacja Polski w piłce nożnej pod wodzą Kazimierza Górskiego zdobyła złoty medal, pokonując w finale Węgrów 2:1. Dwa lata później, podczas mistrzostw świata w RFN, Polska zajęła trzecie miejsce. Gra Kazimierza Deyny, Grzegorza Laty, Roberta Gadochy, Jana Tomaszewskiego stała się częścią narodowej mitologii. „Polski tydzień” na Wembley w październiku 1973 roku, gdy Tomaszewski obronił według brytyjskiej prasy „nieobronialne” i Polska wyeliminowała Anglię z eliminacji do mundialu, do dziś bywa przywoływany jako jedno z najważniejszych zwycięstw w dziejach polskiego sportu.
Sukces piłkarzy zbiegł się z innymi triumfami: Irena Szewińska zdobywała medale olimpijskie, Waldemar Baszanowski podnosił rekordy świata w podnoszeniu ciężarów, polski boks i lekkoatletyka przeżywały dobre lata. Dla władzy każdy złoty medal był argumentem w propagandzie sukcesu. Stadiony wypełniały się, Polska znów miała o czym opowiadać światu.
Pod powierzchnią sukcesu
Dekada jawnego powodzenia skrywała w sobie niebezpieczne pułapki. Inwestycje często były źle zaplanowane. Nowe zakłady wymagały zachodnich części zamiennych, które trzeba było kupować za dewizy. Rolnictwo prywatne, w którym wciąż pracowała ponad jedna trzecia Polaków, pozostało niedoinwestowane. Polska musiała importować zboże i mięso. Zadłużenie zewnętrzne rosło błyskawicznie: w 1970 roku wynosiło około jednego miliarda dolarów, w 1975 już ponad siedem miliardów, a końcówka dekady miała przynieść trzydzieści miliardów. Przy centralnie sterowanej gospodarce kredyty nie przekładały się na produktywność ani na towary eksportowe, którymi można by je spłacić.
W lutym 1976 roku Sejm uchwalił nowelizację konstytucji PRL, wprowadzającą zapisy o „przewodniej roli PZPR” i „nierozerwalnych więzach przyjaźni ze Związkiem Radzieckim”. Formalnie było to tylko usankcjonowanie istniejącego stanu rzeczy. Politycznie zaś rzucenie społeczeństwu wyzwania. Intelektualiści zareagowali listami protestacyjnymi: „List 59” podpisany przez pisarzy, naukowców i artystów był bezpośrednim nawiązaniem do „Listu 34” z 1964 roku, o którym pisaliśmy w poprzednim odcinku. Kilka miesięcy później, w czerwcu 1976 roku, kolejne podwyżki cen wywołały strajki w Radomiu i Ursusie, brutalnie stłumione przez milicję. Z rozczarowania i wstydu po represjach narodził się Komitet Obrony Robotników, pierwsza zorganizowana opozycja w PRL od dwóch dziesięcioleci. Ale to już opowieść następnej dekady.
Ciekawostki z trzeciej dekady PRL
Marcowi docenci
Po czystce marcowej 1968 roku polskie uczelnie straciły setki kadry naukowej: profesorów, docentów i asystentów zwolnionych pod antysemickimi lub politycznymi pretekstami. Ich miejsca zajęli tak zwani „marcowi docenci”: osoby bez habilitacji, często o skromnym dorobku naukowym, za to lojalne wobec PZPR. Tytuł docenta otrzymywali na podstawie „rekomendacji partyjnej”, z pominięciem procedur akademickich. Skutki tej operacji uniwersytety polskie odczuwały jeszcze wiele lat. Szczególnie ucierpiały humanistyka i nauki społeczne: historia, filozofia, socjologia, literaturoznawstwo. Odbudowa środowiska akademickiego trwała w niektórych ośrodkach aż do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
Ballada o Janku Wiśniewskim
Pieśń, która stała się hymnem Grudnia ’70, powstała niemal spontanicznie. Jej słowa napisał dziennikarz Krzysztof Dowgiałło, muzykę Mieczysław Cholewa. Przez dziesięciolecia stanu wojennego była praktycznie zakazana; funkcjonowała wyłącznie w drugim obiegu. Tytułowy „Janek Wiśniewski” to postać symboliczna, zbiorowy portret zabitych stoczniowców, ale w powszechnej pamięci utrwaliła się jego identyfikacja ze Zbigniewem Godlewskim, osiemnastoletnim chłopakiem, który zginął 17 grudnia w Gdyni, a którego ciało niesiono przez miasto. Prawdziwe nazwisko Godlewskiego ujawniono dopiero po 1989 roku. Andrzej Wajda w swoim filmie Człowiek z żelaza (1981) wykorzystał balladę w scenie kluczowej dla filmu; sekwencja przewozu ciała stała się jedną z najbardziej poruszających w historii polskiego kina.
Ziemia obiecana — Oscar dla dwuznaczności
21 lutego 1975 roku do kin weszła Ziemia obiecana Andrzeja Wajdy — adaptacja powieści Władysława Reymonta z 1899 roku o trzech fabrykantach próbujących zbić fortunę w dziewiętnastowiecznej Łodzi. Rok później film otrzymał nominację do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny (przegrał z radzieckim Dersu Uzałą Akiry Kurosawy). Dla cenzury PRL była to produkcja kłopotliwa. Z jednej strony Ziemia obiecana krytykowała dziewiętnastowieczny kapitalizm i jego bezwzględność, co idealnie pasowało do propagandy. Z drugiej strony obraz bezlitosnego wyzysku, cynicznych układów i niszczenia ludzi przez system produkcji był na tyle uniwersalny, że wielu widzów czytało go jako alegorię „kapitalizmu państwowego” Gierka. Wajda nigdy otwarcie nie potwierdził tej interpretacji, ale w późniejszych wywiadach przyznawał, że świadomie budował tę dwuznaczność. W 1999 roku, po latach krytyki ze strony środowisk lewicowych i żydowskich zarzucających filmowi antysemityzm, reżyser wypuścił skróconą i częściowo przemontowaną wersję. Oryginalna wersja z 1975 roku pozostaje jednak dziełem kanonicznym.
Więzień z pasją do mediewistyki
Karol Modzelewski, historyk, mediewista, absolwent UW, w marcu 1965 roku wspólnie z Jackiem Kuroniem ogłosił List otwarty do partii — dokument otwarcie krytykujący system komunistyczny z pozycji marksistowskich. Został skazany na trzy i pół roku więzienia, Kuroń na trzy lata. W marcu 1968 roku Modzelewski znów trafił za kraty. I znów po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. W sumie spędził w więzieniach łącznie osiem i pół roku, więcej niż którykolwiek inny działacz opozycji PRL. Jego gorzki komentarz z lat dziewięćdziesiątych brzmiał: „Komuniści zrobili mnie mediewistą. Zamknęli mnie wystarczająco długo, żebym zdążył przeczytać wszystko o średniowieczu”. Jego najwybitniejsza praca akademicka, Barbarzyńska Europa, powstała w dużej mierze w celi więziennej.
Milenium na ulicach
W maju 1966 roku, podczas centralnych obchodów Milenium na Placu Zwycięstwa w Warszawie, odbywała się wielka uroczystość państwowa z udziałem Gomułki. Tego samego dnia kilka kilometrów dalej, na placu przed katedrą św. Jana na Starym Mieście, prymas Wyszyński celebrował mszę milenijną. Władze próbowały wszelkimi sposobami utrudnić wiernym dotarcie: odwoływano autobusy, zamykano linie tramwajowe, organizowano „konkurencyjne” imprezy rozrywkowe. Mimo to w obchodach Milenium w samej tylko Warszawie uczestniczyło według szacunków Kościoła ponad sto tysięcy osób. Dla porównania: państwowe uroczystości Tysiąclecia przyciągały zwykle publiczność zaganianą z zakładów pracy.
Radio Wolna Europa
Przez całą trzecią dekadę PRL kluczowym źródłem informacji dla milionów Polaków było Radio Wolna Europa, nadające z Monachium pod dyrekcją Jana Nowaka-Jeziorańskiego (do 1975), a potem Zdzisława Najdera. Władze PRL próbowały zagłuszać audycje; w latach sześćdziesiątych koszt zagłuszania stanowił znaczącą pozycję w budżecie MSW. Mimo to szacuje się, że pod koniec lat siedemdziesiątych RWE słuchało regularnie około połowy dorosłych Polaków. To właśnie przez Wolną Europę świat dowiedział się o śmierci Siwca, o masakrze w Grudniu ’70 i o pełnych okolicznościach protestów radomskich. Znana frazeologia propagandowa o „imperialistycznej szczekaczce” nie przysłaniała faktu, że dla wielu pokoleń Polaków brzmiał stamtąd zawsze jeden głos: polski.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Trzecia dekada PRL: podsumowanie
Trzecia dekada PRL była dekadą rozdartą niemal dosłownie. Pierwsza jej połowa, jeszcze pod rządami Gomułki, zakończyła się w atmosferze wstydu: antysemicka czystka Marca ’68, udział Polski w stłumieniu Praskiej Wiosny, samospalenie Siwca, krwawa masakra stoczniowców. Potem przyszedł Gierek, a z nim euforia. Kredyty z Zachodu, nowe fabryki, pierwsze samochody w rodzinnych garażach, kolorowa telewizja, zachodni muzycy w polskich teatrach, polscy piłkarze w finale olimpijskim, odbudowany Zamek Królewski. Gierkowska „dekada sukcesu” była realną poprawą życia dla milionów Polaków i czasem, w którym kraj rzeczywiście zaczął przypominać europejskie państwo średniego rozwoju.
Pod powierzchnią toczyły się jednak procesy, które musiały doprowadzić do kryzysu. Rosnący dług zagraniczny. Niewydolna gospodarka reagująca na wszystko z opóźnieniem. Sztywny system polityczny. Narastające rozczarowanie. Rok 1976 przyniósł strajki w Radomiu i Ursusie, 1978 — wybór Karola Wojtyły na papieża, a w sierpniu 1980 narodziła się Solidarność. Potem stan wojenny i schyłkowa dekada PRL.
To temat na kolejny odcinek.
Literatura i źródła
- Marzec 1968 – Wikipedia, wolna encyklopedia – hasło encyklopedyczne o wydarzeniach marcowych, ich przyczynach i konsekwencjach.
- Grudzień 1970 – Wikipedia, wolna encyklopedia – hasło encyklopedyczne o protestach robotniczych na Wybrzeżu i ich stłumieniu.
- Interwencja Układu Warszawskiego w Czechosłowacji – Wikipedia, wolna encyklopedia – hasło encyklopedyczne o operacji „Dunaj” i udziale 2. Armii WP.
- Edward Gierek – Wikipedia, wolna encyklopedia – biograficzne hasło encyklopedyczne o I sekretarzu KC PZPR lat 1970–1980.
- Fiat 126 – Wikipedia, wolna encyklopedia – hasło encyklopedyczne o historii samochodu produkowanego w FSM Bielsko-Biała.
- Zamek Królewski w Warszawie – Wikipedia, wolna encyklopedia – hasło encyklopedyczne o historii i odbudowie warszawskiego Zamku.
- 8 marca 1968: studenci UW zbuntowali się przeciwko komunistycznej władzy – Instytut Pamięci Narodowej – komunikat instytucji publicznej o wydarzeniach marcowych.
- Paweł Piotrowski: Udział PRL w inwazji na Czechosłowację – Instytut Pamięci Narodowej – opracowanie historyczne instytucji publicznej.
- Protesty marcowe roku 1968 – Przystanek Historia IPN – artykuł popularnonaukowy instytucji publicznej.
- Grudzień 1970: krwawe konsekwencje roku 1968 – Przystanek Historia IPN – artykuł historyczny instytucji publicznej.
- Marzec ’68 – dzieje.pl – artykuł historyczny portalu popularnonaukowego.
- Grudzień ’70: rocznica strajku w gdańskiej stoczni – dzieje.pl – artykuł historyczny portalu popularnonaukowego.
- Inwazja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację – dzieje.pl – artykuł historyczny portalu popularnonaukowego.
- 50 lat temu z fabrycznej taśmy wyjechał pierwszy Fiat 126p – dzieje.pl – artykuł historyczny portalu popularnonaukowego.
- Grudzień 1970: Ludowe Wojsko Polskie przeciwko społeczeństwu – Wojskowe Biuro Historyczne – opracowanie historyczne instytucji publicznej.
- Udział polskich wojsk w interwencji Układu Warszawskiego w Czechosłowacji – Muzeum Historii Polski – materiał edukacyjny instytucji publicznej.
- March ’68 – Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN – materiał edukacyjny muzeum państwowego o antysemickiej kampanii 1968 roku.
- Marzec 1968 r. – Zintegrowana Platforma Edukacyjna – materiał edukacyjny platformy państwowej.
- Edward Gierek i dekada jego rządów – historia.org.pl – artykuł popularnonaukowy portalu historycznego.
- PRL – pierwsza dekada – Fale Inspiracji – pierwszy artykuł cyklu o kolejnych dekadach Polski Ludowej.
- PRL – druga dekada – Fale Inspiracji – drugi artykuł cyklu o kolejnych dekadach Polski Ludowej.