Nieoczekiwany rywal

W węgierskiej polityce przez lata panował jeden rytm: Fidesz rządzi, opozycja przegrywa. Viktor Orbán, sprawujący władzę od 2010 roku z konstytucyjną większością w parlamencie, wydawał się nietykalny. Wybory 2022 roku dobitnie pokazały, że nawet szeroka koalicja wszystkich sił opozycyjnych — od skrajnej lewicy po konserwatystów — nie jest w stanie zachwiać jego pozycją. A jednak w połowie lat dwudziestych na scenie politycznej pojawił się polityk, który w ciągu zaledwie roku stał się największym zagrożeniem dla rządzącej partii od niemal dwóch dekad. Tym człowiekiem jest Péter Magyar.

Dziecko systemu

Péter Magyar urodził się około 1980 roku w budapesztańskiej dzielnicy Buda — po prawej stronie Dunaju, która od zawsze symbolizuje stołeczną elitę. Jego rodzinna historia jest głęboko spleciona z węgierskim życiem publicznym: dziadek, Pál Erőss, był sędzią Sądu Najwyższego i rozpoznawalną twarzą telewizji w latach osiemdziesiątych, a matka, Mónika Erőss, od 2000 roku pełni funkcję wiceprzewodniczącej Krajowej Rady Sądowniczej nadzorującej centralną administrację sądów.

Péter Magyar jest z wykształcenia prawnikiem. Studiował w Budapeszcie i Hamburgu, a doktorat obronił na Katolickim Uniwersytecie Pétera Pázmánya — uczelni o silnych związkach z węgierskim konserwatyzmem. Przez osiem lat pracował jako dyplomata, reprezentując stanowisko Fideszu w Brukseli. Później obejmował stanowiska w spółkach skarbu państwa. Był, innymi słowy, człowiekiem systemu — lojalnym, sprawdzonym, dobrze ustawionym.

Przez długi czas pozostawał jednak w politycznym cieniu swojej żony, Judit Vargi, ministra sprawiedliwości w rządzie Orbána, i swojego przyjaciela Gergely’ego Gulyása, szefa Kancelarii Premiera. Razem z Vargą tworzył od 2006 roku wzorcową parę prorodzinnych Węgier — aż do ich rozstania w 2023 roku.

Skandal, który zmienił wszystko

Rozpad małżeństwa Magyara i Vargi nie był zwykłą sprawą prywatną. Stał się katalizatorem największego skandalu politycznego na Węgrzech od lat. Po ich rozstaniu Magyar zaczął ujawniać kulisy funkcjonowania systemu władzy, z którym był dotychczas ściśle związany. Opublikował nagrania i dokumenty rzucające cień na środowisko rządzące, co kosztowało jego byłą żonę stanowisko ministerialne w lutym 2024 roku. Konsekwencje sięgnęły jeszcze wyżej — prezydenturę straciła Katalin Novák.

Magyar nie poprzestawał na ujawnianiu informacji. W kwietniu 2024 roku zorganizował w Budapeszcie największą antyrządową demonstrację od dekady. Dziesiątki tysięcy Węgrów wyszło na ulice. Coś, co wydawało się niemożliwe, stało się faktem: opozycja znalazła wreszcie lidera zdolnego mobilizować masy.

Wiec polityczny w Budapeszcie – tłum uczestników zgromadzenia na placu miejskim
Wiec polityczny w Budapeszcie.
Poglądowa wizualizacja AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0

TISZA — partia bez partii

Jeszcze bardziej niezwykła od samego Magyara jest historia jego ugrupowania. Partia TISZA (Szacunek i Wolność) — skrót nawiązujący do drugiej najdłuższej rzeki Węgier — powstała bez tradycyjnych struktur, bez aparatu partyjnego i bez nagromadzonej przez lata siatki działaczy. Magyar robił rzeczy, które w świecie polityki uchodzą za nieprofesjonalne. Listę kandydatów do Parlamentu Europejskiego ułożył na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej na Facebooku. Do ugrupowania mógł zgłosić się dosłownie każdy.

To, co wyglądało jak amatorstwo, okazało się genialnym instynktem politycznym. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2024 roku TISZA zdobyła 29,6 procent głosów — ponad 1,3 miliona Węgrów poparło nową siłę polityczną. Wynik przełożył się na siedem mandatów; Fidesz z wynikiem blisko 45 procent uzyskał jedenaście miejsc. Dla opozycji, która przez lata nie była w stanie przekroczyć progu zbiorowej bezsilności, był to wstrząs tektoniczny.

Jeden z mandatów objął sam Magyar, zostając tym samym europosłem i zyskując dodatkową ochronę immunitetową — co w obliczu trwającego konfliktu z rządem okazało się niebagatelnym atutem.

Człowiek mediów społecznościowych

Magyar od początku stawiał na narzędzia, które stara opozycja lekceważyła. Jest politykiem mediów społecznościowych w pełnym tego słowa znaczeniu — prowadzi transmisje na żywo, odpowiada na komentarze, buduje wspólnotę online zanim jeszcze stworzy struktury lokalne. Krytycy nazywają go „influencerem z pretensjami do fotela premiera". Zwolennicy widzą w tym celową strategię obejścia systemu mediów kontrolowanych przez środowiska prorządowe.

Polityk w mediach społecznościowych
„Człowiek mediów społecznościowych” – kampania prowadzona z wykorzystaniem transmisji online i platform cyfrowych.
Poglądowa wizualizacja AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0

Partia finansuje swoją działalność przede wszystkim z płatnego członkostwa — miesięczny abonament podstawowy kosztuje równowartość około 30 złotych, pakiet premium kilkunastokrotnie więcej (ok. 430 złotych). Blisko 24 tysiące osób wykupiło takie pakiety. Model ten daje TISZY pewną niezależność od wielkich sponsorów, ale jednocześnie stawia przed kampanijnym wyzwaniem: zbudowanie ogólnokrajowej infrastruktury wyborczej wymaga środków, których samo członkostwo nie zapewni.

Program: konserwatyzm z europejskim odruchem

Magyar nie jest politykiem lewicy ani klasycznym liberałem. Programowo sytuuje TISZĘ jako centroprawicową alternatywę dla Fideszu — partię, która może zabrać głosy rozczarowanym wyborcom Orbána, a nie tylko skonsolidować opozycyjny elektorat.

W sprawach migracji zajmuje twarde stanowisko: popiera utrzymanie ogrodzenia na południowej granicy, opowiada się za zdecydowanymi działaniami wobec nielegalnej migracji i sprzeciwia się unijnemu paktowi migracyjnemu. Jednocześnie zdecydowanie odcina się od prorosyjskich sentymentów Orbána — ostrzegał publicznie przed ingerencją Kremla w węgierskie wybory i alarmował, że rosyjskie służby wywiadowcze aktywnie próbują wpływać na wynik kampanii.

W kwestii Ukrainy TISZA wspiera jej integralność terytorialną i suwerenność, ale wyklucza wysyłanie broni czy żołnierzy i sprzeciwia się przyspieszonemu członkostwu Kijowa w Unii Europejskiej. To pozycja, która pozwala Magyarowi mówić jednocześnie do wyborców prozachodnich i tych zmęczonych wojną.

W sprawach europejskich partia deklaruje chęć zakończenia polityki weta stosowanej przez Orbána w Brukseli i odblokowania zamrożonych przez UE funduszy dla Węgier. Kandydatką na ministra spraw zagranicznych po ewentualnym zwycięstwie TISZY jest Anita Orban (bez pokrewieństwa z premierem) — ekspertka ds. energii, która zadeklarowała wyraźny zwrot ku Zachodowi i przywrócenie „tysiącletniej przyjaźni polsko-węgierskiej".

Sondaże kontra rzeczywistość

Liczby są imponujące. Sondaż firmy Median z połowy 2025 roku dał TISZY 15-punktową przewagę nad Fideszem wśród zdecydowanych wyborców. Inne badania wskazywały, że Magyar cieszy się zaufaniem ponad połowy ankietowanych Węgrów, a poparcie dla rządzącego ugrupowania spada do poziomów niewidzianych od lat. Wśród wyborców poniżej 40. roku życia TISZA uzyskuje nawet 58 procent głosów.

Jednak między sondażami a wyborami leży przepaść, którą Magyar dopiero musi pokonać. Węgierski system wyborczy jest skonstruowany w sposób, który nagradza silne, zorganizowane struktury terytorialne. Fidesz przez piętnaście lat budował sieć lokalnych działaczy, zależnych mediów i powiązań biznesowych. TISZA musi wystawić kandydatów we wszystkich 106 okręgach wyborczych jednomandatowych — i to kandydatów zdolnych do zwycięstwa w starciu z aparatem partyjnym, który zna każdą gminę, każdą wieś i każdego sołtysa.

Magyar ogłosił, że przeprowadza „castingi" kandydatów w okręgach, ale budowanie infrastruktury od zera w ciągu kilku miesięcy przed wyborami to zadanie, które wykracza poza możliwości finansowe samego partyjnego abonamentu.

Ataki i kontrowersje

Rząd i prorządowe media nie pozostają bezczynne. Magyar jest atakowany na wielu frontach. Prokuratura złożyła wniosek o uchylenie jego immunitetu europosła w związku z incydentem w nocnym klubie, podczas którego miał wrzucić do Dunaju telefon mężczyzny, który go filmował. Sam Magyar kwituje tę sprawę ironicznie: nawet gdyby spędził całe życie na topieniu telefonów, nie wyrządziłby Węgrom tyle szkody, ile Orbán i jego otoczenie kradną w ciągu godziny.

Pojawiają się też nagrania z ukrytej kamery, mające go zdyskredytować, oraz zarzuty o ukraińskie wpływy w aplikacji partyjnej — bo jeden z administratorów danych okazał się ukraińskim specjalistą IT obserwującym stronę Zełenskiego na Facebooku. W narracji Fideszu Magyar jest marionetkowym kandydatem Brukseli i Kijowa. Rosyjskie służby wywiadowcze zaś wprost oskarżyły Komisję Europejską o planowanie „zmiany reżimu w Budapeszcie" z Magyarem w roli preferowanego następcy.

Szachownica z figurami symbolizującymi rywalizację polityczną na Węgrzech
„Węgierskie szachy wyborcze” – metafora strategicznej gry politycznej przed wyborami.
Poglądowa wizualizacja AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0

Wybory 2026 — najtrudniejszy test Orbána

Wybory parlamentarne na Węgrzech zaplanowane są na 12 kwietnia 2026 roku. Jeśli sondaże się utrzymają, będą to najtrudniejsze głosowanie dla Fideszu od niemal dwóch dekad. Viktor Orbán po raz ostatni zmierzył się z wyborczą porażką w 2006 roku.

Magyar wyruszył już w długą podróż po całym kraju — trasa kampanijna rozpoczęła się w grudniu 2025 roku i ma zakończyć dzień przed głosowaniem. Wzywa premiera do publicznej debaty przed wyborami; badania opinii publicznej pokazują, że większość Węgrów popiera ten pomysł. Orbán milczy.

Péter Magyar to postać, która jeszcze dwa lata temu nikomu nie śniła się w roli lidera opozycji. Człowiek systemu, który odwrócił się od systemu. Prawnik z elit, który mówi językiem ulicy. Polityk bez partyjnego zaplecza, który stworzył największą siłę opozycyjną na Węgrzech od lat. Czy to wystarczy, by skończyć z piętnastoletnią dominacją Fideszu — odpowiedź przyniesie wiosna 2026 roku.


Literatura i źródła