Kiedy wieczorem 4 listopada 2008 roku telewizyjne studia w Chicago pokazały tłum zgromadzony w Grant Park, część widzów pewnie pomyślała, że to kolejna transmisja z koncertu albo meczu. Ludzie płakali, śmiali się, obejmowali nieznajomych albo po prostu stali z telefonami nad głowami, nie bardzo wiedząc, co z sobą zrobić. Na scenę wszedł szczupły mężczyzna w ciemnym garniturze. Miał czterdzieści siedem lat, nazywał się Barack Hussein Obama i właśnie wygrał wybory prezydenckie, stając się pierwszym Afroamerykaninem na tym stanowisku w ponad 230-letniej historii Stanów Zjednoczonych.

Skąd się wziął ten człowiek? Za Obamą stała biografia tak pokręcona i wielowątkowa, że gdyby ktoś ją wymyślił dla powieści, recenzenci uznaliby fabułę za przesadzoną.

Hawaje, Indonezja i szukanie siebie

Barack Hussein Obama II przyszedł na świat 4 sierpnia 1961 roku w szpitalu Kapiolani w Honolulu na Hawajach. Samo miejsce urodzenia miało później stać się przedmiotem absurdalnej, wieloletniej kontrowersji — ale o tym dalej.

Jego matka, Ann Dunham, pochodziła z Kansas. Ojciec, Barack Obama senior, był kenijskim studentem ekonomii na Uniwersytecie Hawajskim, jednym z pierwszych afrykańskich stypendystów na tej uczelni. Poznali się na zajęciach z języka rosyjskiego w 1960 roku i pobrali w lutym 1961, na kilka miesięcy przed narodzinami syna. Małżeństwo nie przetrwało. Obama senior wyjechał na studia magisterskie do Harvarda, a potem wrócił do Kenii. Rozwód nastąpił w 1964 roku.

Barack junior widział ojca tylko raz po jego wyjeździe, podczas krótkiej wizyty w grudniu 1971 roku. Obama senior zginął w wypadku samochodowym w Nairobi w 1982 roku, nie dożywszy pięćdziesiątki.

Ann Dunham wyszła ponownie za mąż za indonezyjskiego studenta Lolo Soetoro. W 1967 roku sześcioletni Barack przeniósł się z matką do Dżakarty, gdzie przez cztery lata chodził do lokalnych szkół: najpierw katolickiej, potem państwowej z elementami nauczania islamu. Te cztery indonezyjskie lata ukształtowały w nim coś, co później sam określał jako zdolność do poruszania się między kulturami bez poczucia, że do żadnej z nich w pełni nie należy.

W 1971 roku wrócił na Hawaje. Zamieszkał z dziadkami ze strony matki, Stanleyem i Madelyn Dunham, i dostał się do Punahou School, jednej z najlepszych prywatnych szkół w Honolulu. Grał w koszykówkę na tyle dobrze, że drużyna szkolna zdobyła mistrzostwo stanowe w 1979 roku. Lata w Punahou nie były jednak sielanką. Obama opisywał później poczucie wyobcowania, trudności z tożsamością rasową w środowisku, gdzie Afroamerykanów niemal nie było, i eksperymenty z marihuaną oraz kokainą, z których mówił otwarcie we wspomnieniach.

I tu zaczyna się ta część biografii, którą Amerykanie znają na pamięć.

Tropikalny krajobraz Honolulu z widokiem na Diamond Head, zabudowa i ocean w tle
Hawaje i wczesne doświadczenia życia między kulturami – ważny etap kształtowania tożsamości Baracka Obamy.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.

Columbia, Chicago, Harvard

Po ukończeniu szkoły średniej w 1979 roku Obama wyjechał na studia do Occidental College w Los Angeles, a po dwóch latach przeniósł się na Columbia University w Nowym Jorku, gdzie w 1983 roku uzyskał licencjat z nauk politycznych. Nie był wyróżniającym się studentem w sensie towarzyskim; mieszkał skromnie, dużo czytał, prowadził raczej ascetyczne życie.

Po dyplomie krótko pracował w nowojorskiej firmie konsultingowej Business International Corporation. Potem podjął decyzję, która okazała się przełomowa: w 1985 roku przeniósł się do Chicago, żeby pracować jako organizator społeczny na południowej stronie miasta, w ubogich, głównie czarnoskórych dzielnicach. Kierował Developing Communities Project, inicjatywą finansowaną przez lokalne kościoły, która pomagała mieszkańcom osiedli komunalnych walczyć o lepsze warunki życia. Zarabiał około dwunastu tysięcy dolarów rocznie.

Te trzy lata w Chicago były dla Obamy formacyjne. Nauczył się rozmawiać z ludźmi, którzy mieli wszelkie powody, żeby nie ufać nikomu z zewnątrz. Poznał mechanizmy lokalnej polityki. Zrozumiał też (jak sam to ujął), że praca na poziomie pojedynczej dzielnicy ma swoje ograniczenia, a żeby zmieniać coś na większą skalę, potrzebne są inne narzędzia.

W 1988 roku wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Harvarda. Tam wydarzyło się coś, co po raz pierwszy zwróciło na niego uwagę mediów ogólnokrajowych: w 1990 roku został wybrany na przewodniczącego Harvard Law Review — prestiżowego periodyku prawniczego prowadzonego przez studentów. Był pierwszym Afroamerykaninem na tym stanowisku. Ukończył Harvard w 1991 roku z wyróżnieniem magna cum laude.

Prawnik, wykładowca, polityk stanowy

Zamiast podążyć utartą ścieżką absolwentów Harvarda prosto do wielkiej korporacyjnej kancelarii, Obama wrócił do Chicago. Dołączył do niewielkiej firmy prawniczej Miner, Barnhill & Galland, specjalizującej się w sprawach dotyczących praw obywatelskich i dyskryminacji. Równolegle zaczął wykładać prawo konstytucyjne na Uniwersytecie Chicagowskim: od 1992 roku jako wykładowca (lecturer), a od 1996 jako starszy wykładowca (senior lecturer), aż do 2004 roku.

Na Harvardzie Obama odbywał letni staż w kancelarii Sidley & Austin. Jego mentorką tam została młoda prawniczka Michelle Robinson. Pobrali się w 1992 roku w chicagowskim kościele Trinity United Church of Christ. Mają dwie córki: Malię, urodzoną w 1998, i Natashę „Sashę", która przyszła na świat w 2001 roku.

W 1995 roku Obama opublikował wspomnienia Dreams from My Father: A Story of Race and Inheritance — książkę o poszukiwaniu tożsamości, podróży do Kenii i próbach zrozumienia nieobecnego ojca. Nie stała się wtedy bestsellerem, ale zyskała dobre recenzje i zapowiedziała talent literacki, który miał się jeszcze wielokrotnie przydać.

Rok później, w 1996 roku, Obama wystartował w wyborach do senatu stanowego Illinois z trzynastego okręgu obejmującego południowe dzielnice Chicago. Wygrał i przez osiem lat zasiadał w stanowej izbie wyższej, zajmując się przede wszystkim reformą opieki zdrowotnej, prawami obywatelskimi i edukacją.

Jedyna poważna polityczna wpadka tego okresu to przegrane prawybory w 2000 roku, kiedy Obama rzucił wyzwanie wieloletniemu kongresmenowi Bobby’emu Rushowi, byłemu liderowi chicagowskiego oddziału Czarnych Panter. Przegrał druzgocąco, trzydziestoma punktami procentowymi.

Lekcja była bolesna. Obama sam mówił później o tym starcie jako o „nieprzemyślanym" i o tym, że wyborcy „dali mu lanie".

Przemówienie, które zmieniło wszystko

27 lipca 2004 roku mało kto w Ameryce kojarzył nazwisko Obama. Tego wieczoru się to zmieniło. Obama, wówczas zaledwie kandydat na senatora federalnego, wygłosił przemówienie programowe (keynote address) na Konwencji Krajowej Partii Demokratycznej w Bostonie. Siedemnaście minut, które w amerykańskiej polityce mają status niemal legendarny.

Mówił o Ameryce, która nie jest podzielona na „czerwoną" i „niebieską", o wspólnym gruncie między konserwatystami i liberałami, o nadziei jako czymś więcej niż naiwnym optymizmie. Tekst był precyzyjnie skonstruowany, ale wygłoszony z naturalnością, która kontrastowała z drewnianą retoryką typowych partyjnych wystąpień.

Trzy miesiące później Obama wygrał wybory do Senatu USA z Illinois — z miażdżącą przewagą siedemdziesięciu procent głosów, pokonując republikanina Alana Keyesa. Został dopiero piątym czarnoskórym senatorem w historii Stanów Zjednoczonych.

Droga do Białego Domu

W Senacie Obama zasiadał przez zaledwie cztery lata, ale zdążył zaistnieć, między innymi współautorstwem ustawy o redukcji konwencjonalnych arsenałów zbrojnych (wspólnie z republikańskim senatorem Richardem Lugarem) oraz inicjatywami dotyczącymi przejrzystości wydatków federalnych.

10 lutego 2007 roku, na schodach starego kapitolu stanowego w Springfield w Illinois, tam, gdzie Abraham Lincoln wygłosił słynne przemówienie o „podzielonym domu", Obama ogłosił kandydaturę na prezydenta. Miał czterdzieści pięć lat i był senatorem od niecałych dwóch.

Prawybory demokratyczne okazały się jednym z najdramatyczniejszych wyścigów w historii partii. Przeciwniczką Obamy była Hillary Clinton, była pierwsza dama, senator ze stanu Nowy Jork, osoba z ogromnym doświadczeniem i rozbudowaną siecią partyjnych kontaktów. Walka trwała do czerwca 2008 roku i Obama wygrał ją w dużej mierze dzięki dwóm czynnikom: bezprecedensowej mobilizacji młodych wyborców i mistrzowskiemu wykorzystaniu internetu do zbierania drobnych datków wyborczych. Jego kampania zebrała rekordowe kwoty, znaczną część w postaci wpłat poniżej dwustu dolarów od zwykłych obywateli.

4 listopada 2008 roku Obama pokonał republikańskiego kandydata, senatora Johna McCaina z Arizony, zdobywając 365 głosów elektorskich wobec 173 dla McCaina i 52,9 procent głosu powszechnego. W Grant Park w Chicago zebrało się ćwierć miliona ludzi. Na twarzach wielu — łzy. Kamery uchwyciły między innymi zapłakanego pastora Jesse’ego Jacksona, weterana ruchu praw obywatelskich.

Tłum zgromadzony w Chicago podczas nocy wyborczej 2008, światła telefonów i świec, panorama miasta w tle
Tłumy świętujące zwycięstwo Baracka Obamy podczas nocy wyborczej w 2008 roku w Chicago.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.

Pierwsza kadencja: kryzys i reforma

Obama objął urząd 20 stycznia 2009 roku w warunkach, które trudno sobie wyobrazić gorszymi. Stany Zjednoczone i cały świat pogrążone były w najgłębszej recesji od lat trzydziestych XX wieku. Tylko w styczniu 2009 roku amerykańska gospodarka straciła osiemset tysięcy miejsc pracy. Rynek nieruchomości się zawalił, banki stały na krawędzi upadłości, a przemysł motoryzacyjny (filar amerykańskiej klasy średniej) prosił o ratunek.

W ciągu pierwszych tygodni urzędowania Obama podpisał American Recovery and Reinvestment Act — pakiet stymulacyjny o wartości 787 miliardów dolarów, który w przeliczeniu na czasy obecne był o ponad połowę większy od całego New Dealu Roosevelta. Pieniądze poszły na infrastrukturę i energię odnawialną, na edukację, ulgi podatkowe dla klasy średniej oraz programy pomocy socjalnej.

Administracja Obamy podjęła też kontrowersyjną decyzję o ratowaniu General Motors i Chryslera. Rząd federalny stał się de facto tymczasowym współwłaścicielem obu koncernów. Krytycy mówili o socjalizmie, ale oba przedsiębiorstwa przetrwały, spłaciły rządowe pożyczki i zachowały setki tysięcy miejsc pracy.

Flagowym projektem legislacyjnym pierwszej kadencji stała się jednak reforma ochrony zdrowia. Patient Protection and Affordable Care Act, znana powszechnie jako Obamacare, została podpisana 23 marca 2010 roku po miesiącach zaciekłych debat parlamentarnych. Ustawa rozszerzyła program Medicaid, utworzyła giełdy ubezpieczeń zdrowotnych, zabroniła firmom ubezpieczeniowym odmawiania polis osobom z wcześniej rozpoznanymi schorzeniami i pozwoliła młodym dorosłym do dwudziestego szóstego roku życia korzystać z ubezpieczenia rodziców. Około dwudziestu milionów Amerykanów, którzy wcześniej nie mieli żadnego ubezpieczenia, zyskało dostęp do opieki medycznej.

Republikanie zwalczali Obamacare z furią, nazywając ją socjalistycznym zamachem na wolność jednostki. Trzynaście stanów złożyło pozwy sądowe w ciągu kilku minut od podpisania ustawy. Sąd Najwyższy ostatecznie utrzymał jej kluczowe zapisy w orzeczeniu King v. Burwell w 2015 roku, ale spory wokół Obamacare trwały latami i stały się jednym z najbardziej polaryzujących tematów w amerykańskiej polityce.

Rok 2010 przyniósł też podpisanie ustawy Dodd-Frank, najpoważniejszej reformy regulacji finansowych od czasów New Dealu, oraz uchylenie polityki Don’t Ask, Don’t Tell, która zakazywała osobom homoseksualnym otwartego służenia w armii.

Pokojowa Nagroda Nobla — nagroda za obietnicę?

9 października 2009 roku, zaledwie dziewięć miesięcy po objęciu urzędu, Obama otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Norweski Komitet Noblowski uzasadnił decyzję jego „nadzwyczajnymi wysiłkami na rzecz wzmocnienia międzynarodowej dyplomacji i współpracy między narodami", wskazując na wizję świata bez broni jądrowej, otwarcie dialogu ze światem muzułmańskim i powrót Stanów Zjednoczonych do multilateralnej dyplomacji po erze George’a W. Busha.

Decyzja wywołała burzę. Nominacje zamknięto zaledwie jedenaście dni po inauguracji Obamy — miał więc dokładnie półtora tygodnia na „dokonania", które przekonałyby komisję. Krytycy z obu stron sceny politycznej wskazywali na brak konkretnych osiągnięć pokojowych, na trwające wojny w Iraku i Afganistanie, na paradoks nagradzania zwierzchnika sił zbrojnych nagrodą pokojową. Sam Obama przyznał w mowie odbiorczej w Oslo 10 grudnia 2009 roku, że jego dokonania są „skromne" w porównaniu z dotychczasowymi laureatami. Wygłosił wtedy trzydziestosześciominutowy wykład, w którym rozważał napięcie między wojną a pokojem i bronił koncepcji „wojny sprawiedliwej" — co część komentatorów uznała za nieoczekiwane, inni za odważne i intelektualnie uczciwe.

Nagroda miała więcej wspólnego z sygnałem politycznym niż z konkretnymi osiągnięciami pokojowymi. Właśnie dlatego do dziś budzi kontrowersje.

Druga kadencja i polityka zagraniczna

6 listopada 2012 roku Obama wygrał reelekcję, pokonując republikańskiego kandydata Mitta Romneya stosunkiem 332 do 206 głosów elektorskich. Stał się pierwszym demokratą od Franklina Delano Roosevelta, który dwukrotnie zdobył większość głosu powszechnego.

Druga kadencja przyniosła mniej przełomowych ustaw — głównie dlatego, że republikanie kontrolowali Izbę Reprezentantów od 2010 roku, a od 2014 także Senat. Obama coraz częściej sięgał po rozporządzenia wykonawcze, co z kolei dawało przeciwnikom paliwo do zarzutów o imperialny styl rządzenia.

Polityka zagraniczna drugiej kadencji to kilka bardzo odważnych ruchów i co najmniej jedna spektakularna porażka.

2 maja 2011 roku amerykańskie siły specjalne zabiły Osamę bin Ladena w Abbottabadzie w Pakistanie. Operacja, przeprowadzona bez wiedzy pakistańskich władz, była kulminacją wieloletniego wywiadu i jednym z najdramatyczniejszych momentów prezydentury Obamy. Decyzja o wysłaniu komandosów zamiast zbombardowania kompleksu z powietrza była ryzykowna: gdyby misja się nie powiodła, konsekwencje polityczne byłyby druzgocące.

Misja się powiodła.

W 2015 roku, po wielomiesięcznych negocjacjach, Stany Zjednoczone i pięć innych mocarstw zawarły porozumienie nuklearne z Iranem (JCPOA), które ograniczało irański program atomowy w zamian za złagodzenie sankcji. W grudniu tego samego roku Obama normalizował stosunki dyplomatyczne z Kubą; w marcu 2016 roku odwiedził Hawanę, stając się pierwszym urzędującym prezydentem USA na wyspie od czasu Calvina Coolidge’a w 1928 roku. Oba te posunięcia zostały później odwrócone przez administrację Donalda Trumpa.

Pod koniec drugiej kadencji Obama doprowadził też do zawarcia Porozumienia paryskiego w sprawie zmian klimatycznych — najambitniejszego globalnego porozumienia klimatycznego w historii. Stany Zjednoczone wycofały się z niego za Trumpa, a potem wróciły za Bidena.

Z drugiej strony, polityka Obamy wobec Syrii stała się symbolem niezdecydowania. W 2012 roku Obama publicznie oświadczył, że użycie broni chemicznej przez reżim Assada stanowiłoby „czerwoną linię". Kiedy Assad rzeczywiście użył gazu sarinu w 2013 roku, Obama ostatecznie wycofał się z interwencji militarnej na rzecz dyplomacji. Część obserwatorów uznała to za mądrą powściągliwość, inni za sygnał słabości, który ośmielił Rosję i innych graczy w regionie.

Sąd Najwyższy i prawa obywatelskie

Obama mianował dwie sędzie Sądu Najwyższego: Sonię Sotomayor w 2009 roku (pierwszą osobę latynoskiego pochodzenia na tym stanowisku) oraz Elenę Kagan w 2010 roku. Po raz pierwszy w historii w składzie Sądu Najwyższego zasiadały jednocześnie trzy kobiety.

W 2012 roku Obama publicznie poparł małżeństwa jednopłciowe — jako pierwszy urzędujący prezydent USA. W 2015 roku Sąd Najwyższy, w orzeczeniu Obergefell v. Hodges, uznał prawo par jednopłciowych do zawierania małżeństw w całym kraju. Administracja Obamy aktywnie wspierała tę sprawę, składając pisma procesowe popierające równość małżeńską.

Na początku 2016 roku, po śmierci konserwatywnego sędziego Antonina Scalii, Obama nominował umiarkowanego sędziego Merricka Garlanda na jego miejsce. Republikański Senat odmówił nawet przeprowadzenia przesłuchań, twierdząc, że nominacja powinna należeć do następnego prezydenta. To bezprecedensowe posunięcie stało się jednym z najostrzejszych konfliktów konstytucyjnych w nowoczesnej historii amerykańskiej.

Birther conspiracy i Trump

Osobnym, groteskowym rozdziałem prezydentury Obamy była tak zwana birther conspiracy, teoria spiskowa głosząca, że Obama nie urodził się w Stanach Zjednoczonych i w związku z tym nie miał prawa sprawować urzędu prezydenckiego. Najgłośniejszym propagatorem tej teorii był Donald Trump, który przez lata domagał się ujawnienia aktu urodzenia Obamy. W 2011 roku, po tym jak Obama opublikował pełną wersję dokumentu, Trump przypisał sobie zasługę „rozwiązania sprawy", choć jeszcze latami podważał jego autentyczność.

Dla wielu obserwatorów birtherism był zawoalowaną formą rasizmu, zakwestionowaniem prawa czarnoskórego mężczyzny do zajmowania najwyższego urzędu w państwie. Dla Obamy był źródłem frustracji, ale i motywacji. Na kolacji dla korespondentów Białego Domu w 2011 roku, tego samego wieczoru, kiedy w afgańskiej bazie pod Dżalalabem czekały w gotowości jednostki specjalne przygotowujące się do rajdu na Abbottabad, Obama wziął na celownik siedzącego na sali Trumpa i rozbił jego zarzuty punkt po punkcie. To jedno z tych wydarzeń, które z perspektywy czasu wydają się niemal reżyserowane przez historię.

Dziedzictwo — co zostało?

Obama opuścił Biały Dom 20 stycznia 2017 roku z wysokimi notowaniami; sondaże dawały mu poparcie powyżej pięćdziesięciu procent. Bezrobocie, które po kryzysie 2008 roku skoczyło do dziesięciu procent, spadło do pięciu. Gospodarka odnotowała siedemdziesiąt pięć kolejnych miesięcy wzrostu zatrudnienia, najdłuższą taką passę w amerykańskiej historii.

Historycy i politolodzy plasują go zazwyczaj w górnej części rankingów prezydentów. W badaniu C-SPAN z udziałem dziewięćdziesięciu jeden ekspertów Obama zajął dwunaste miejsce wśród wszystkich prezydentów w historii — wyprzedzając między innymi obu Bushów i Billa Clintona.

Krytycy — i to nie tylko republikanie — wskazują na ograniczenia. Wielu osiągnięć legislacyjnych Obama dokonał tylko w pierwszych dwóch latach, kiedy demokraci kontrolowali obie izby Kongresu. Później polegał coraz bardziej na rozporządzeniach wykonawczych, które następny prezydent mógł (i rzeczywiście to zrobił) odwrócić jednym podpisem. Porozumienie paryskie, umowa z Iranem, normalizacja z Kubą, program DACA chroniący młodych imigrantów — wszystko to Trump anulował lub poważnie osłabił.

Jest też kwestia bardziej subtelna: Obama obiecywał przezwyciężenie partyjnych podziałów, a tymczasem polaryzacja pogłębiła się za jego kadencji do poziomu, jakiego amerykańska polityka nie znała od dziesięcioleci. Trudno wskazać jednego winnego. Republikanów obarcza odpowiedzialność za strategię obstrukcji; lider mniejszości senackiej Mitch McConnell otwarcie powiedział w 2010 roku, że najważniejszym celem jego partii jest pozbawienie Obamy drugiej kadencji. Ale i sam Obama bywał krytykowany za brak umiejętności budowania mostów z drugą stroną, za to, że bardziej ufał sile argumentu niż sztuce politycznego kompromisu.

Po Białym Domu

Po zakończeniu prezydentury Obama nie zniknął z życia publicznego, choć początkowo zachowywał tradycyjny dystans byłych prezydentów wobec swoich następców. Rodzina przeniosła się do domu w waszyngtońskiej dzielnicy Kalorama, żeby młodsza córka Sasha mogła dokończyć szkołę średnią.

W 2020 roku opublikował pierwszy tom prezydenckich wspomnień A Promised Land, który błyskawicznie stał się bestsellerem. Wcześniej ukazały się też Dreams from My Father (1995) i The Audacity of Hope (2006) — trzy książki, które łącznie sprzedały się w dziesiątkach milionów egzemplarzy i potwierdziły status Obamy jako jednego z najlepszych stylistów wśród amerykańskich polityków.

Razem z Michelle założył firmę producencką Higher Ground Productions, współpracującą z Netflixem i Amazonem. Firma wyprodukowała między innymi dokument American Factory, który zdobył Oscara w 2020 roku, serial animowany Ada Twist, Scientist oraz serię podcastów, w tym Renegades: Born in the USA, cykl rozmów z Bruce’em Springsteenem o muzyce, tożsamości i Ameryce.

Centralnym projektem poprezydenckim pozostaje Obama Foundation, założona w 2014 roku. Fundacja prowadzi programy stypendialne na Uniwersytecie Chicagowskim i Columbia University, uruchomiła globalną sieć liderów obejmującą ponad siedemdziesiąt krajów i nadzoruje budowę Obama Presidential Center na południowej stronie Chicago: kompleksu obejmującego muzeum, bibliotekę publiczną i centrum aktywności obywatelskiej.

Obama angażował się też w kolejne cykle wyborcze. W 2020 roku aktywnie wspierał kampanię Joe Bidena. W lipcu 2024 roku, po nieudanym występie Bidena w debacie z Trumpem, Obama otwarcie wyraził wątpliwości co do szans urzędującego prezydenta. Kiedy Biden wycofał się z wyścigu i poparł Kamalę Harris, Obama znalazł się w gronie jej najważniejszych zwolenników.

Nowoczesny kompleks muzealny w trakcie budowy, stalowa i szklana konstrukcja w parku miejskim
Obama Presidential Center w trakcie budowy – nowoczesna przestrzeń muzealno-edukacyjna w Chicago.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.

Życie prywatne — pod lupą

Obamowie pozostają jedną z najbardziej rozpoznawalnych par w Ameryce. Ich małżeństwo, zawarte w 1992 roku, wielokrotnie stawało się przedmiotem publicznej dyskusji, zwykle w pozytywnym kontekście, ale nie zawsze. Michelle Obama otwarcie opowiadała o korzystaniu z terapii par po narodzinach córek i o trudnościach, jakie prezydencki tryb życia kładł na relację.

Na początku 2025 roku pojawiły się głośne plotki o rzekomym rozwodzie Obamów, napędzane nieobecnością Michelle na inauguracji Donalda Trumpa i pogrzebie Jimmy’ego Cartera. Michelle Obama odniosła się do nich w swoim podcaście IMO, tłumacząc, że po raz pierwszy w życiu pozwoliła sobie podejmować decyzje wyłącznie dla siebie, bez poczucia obowiązku wobec protokołu czy oczekiwań publiczności. W lipcowym odcinku podcastu z 2025 roku oboje żartowali z plotek: Barack powiedział, że żona „przyjęła go z powrotem" i że „było niepewnie przez jakiś czas", a Michelle odpowiedziała, że nigdy przez ani moment nie myślała o rezygnacji z małżeństwa.

Małżeństwo jak małżeństwo. Ponad trzydzieści lat razem, dwoje dorosłych dzieci i miliony ludzi, którzy uważają, że mają prawo komentować.

Sam Obama jest znany z kilku osobistych cech, które nie pasują do stereotypu polityka. Nie lubi lodów (rzekomo przez pracę w lodziarni, którą miał jako nastolatek). Jest leworęczny. Kolekcjonuje komiksy, a jego ulubionym superbohaterem jest Spider-Man. Jest oddanym kibicem koszykówki, grywał regularnie w Białym Domu, zapraszając na mecze towarzyskie zawodników NBA i WNBA, a do baseballu podchodzi z szacunkiem jako fan Chicago White Sox.

Czterdzieści cztery w perspektywie

Barack Obama był czterdziestym czwartym prezydentem, ale numeracja to za mało. Ojciec z Kenii, matka z Kansas. Dzieciństwo na Hawajach, dojrzewanie w chicagowskich kamienicach. Dyplom Harvarda i spotkania parafialne na South Side. Został wybrany jako symbol zmiany, a rządził w epoce, która zmianę utrudniała na każdym kroku.

Jego dorobek legislacyjny (Obamacare, Dodd-Frank, uchylenie Don’t Ask, Don’t Tell) przetrwał, choć w mocno poturbowanej formie. Jego dorobek wykonawczy okazał się bardziej kruchy. Ale jest jeszcze trzeci wymiar, trudniejszy do zmierzenia: sam fakt, że czarnoskóry mężczyzna z nietypowym imieniem i jeszcze mniej typową biografią został dwukrotnie wybrany prezydentem najpotężniejszego państwa na Ziemi, zmienił coś w zbiorowej wyobraźni. Nie tylko amerykańskiej.

Obama Presidential Center na South Side Chicago ma otworzyć się w 2026 roku. Muzeum, biblioteka, centrum aktywności obywatelskiej. I pewnie długa kolejka turystów, którzy będą chcieli zobaczyć, jak wyglądał Biały Dom widziany oczami czterdziestego czwartego prezydenta.

Literatura i źródła