Wstęp

W dzisiejszych czasach, gdy dzieci mają dostęp do nieograniczonych zasobów internetu, trudno sobie wyobrazić, jak ogromną rolę w kształtowaniu technicznych zainteresowań młodego pokolenia odgrywały niegdyś skromne, dwudziestoczterostronicowe pisemka. Jednym z najbardziej pamiętanych i najcieplej wspominanych tego typu wydawnictw był „Kalejdoskop Techniki" — miesięcznik popularnotechniczny adresowany do dzieci i młodzieży w wieku od siedmiu do czternastu lat. Przez blisko dwie dekady (a licząc wraz z jego poprzednikiem — ponad trzydzieści lat) pismo to wprowadzało najmłodszych czytelników w fascynujący świat nauki, techniki i eksperymentowania, czyniąc to w sposób na tyle przystępny i żartobliwy, że wielu dorosłych inżynierów i naukowców do dziś wskazuje je jako swoją pierwszą techniczną inspirację.

Od Horyzontów do Kalejdoskopu — geneza pisma

Historia „Kalejdoskopu Techniki" sięga końca lat pięćdziesiątych — wedle większości źródeł roku 1957 (choć niektóre podają rok 1956) — gdy Naczelna Organizacja Techniczna postanowiła rozszerzyć swoją działalność wydawniczą o tytuł skierowany do najmłodszych. Wydawany od 1948 roku miesięcznik „Horyzonty Techniki" zyskał bowiem dojrzałe grono czytelników, a popularyzacja wiedzy technicznej wśród dzieci wydawała się naturalnym uzupełnieniem tej misji. Tak powstały „Horyzonty Techniki dla Dzieci" — pisemko, które szybko znalazło swoją niszę na rynku prasy dziecięcej PRL.

Przez czternaście lat pismo ukazywało się pod tym właśnie tytułem. W 1971 roku nastąpiła zmiana nazwy na „Kalejdoskop Techniki" — tytuł bardziej chwytliwy, lepiej oddający różnorodność poruszanych tematów i kolorowy, dynamiczny charakter pisma. Wraz ze zmianą nazwy odświeżona została szata graficzna, choć sam duch czasopisma pozostał niezmieniony: przystępna popularyzacja nauki i techniki, połączona z praktycznymi projektami do samodzielnej realizacji.

Wydawcą „Kalejdoskopu" było Wydawnictwo Czasopism i Książek Technicznych Sigma-NOT, działające w strukturach Naczelnej Organizacji Technicznej. Redakcja mieściła się w Warszawie — ostatni znany adres to ulica Biała 4. Łącznie, licząc od pierwszego numeru „Horyzontów Techniki dla Dzieci", ukazało się ponad czterysta numerów tego zasłużonego periodyku (z zachowanej numeracji ciągłej wynika, że numer 368 przypadł na styczeń 1988 roku).

Kalejdoskop Techniki – kącik konstruktorów, archiwalne wydanie pisma dla młodych techników
„Kalejdoskop Techniki” – kącik konstruktorów.
Zdjęcie dzięki uprzejmości MR / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.

Format i charakter pisma

„Kalejdoskop Techniki" był miesięcznikiem o formacie B5 i objętości dwudziestu czterech stron. Mogłoby się wydawać, że to niewiele, ale każda strona była starannie wypełniona treścią — od artykułów popularnonaukowych, przez instrukcje majsterkowania, po zagadki, łamigłówki i żartobliwe komiksy. Nakład pisma w szczytowym okresie, przypadającym na połowę lat osiemdziesiątych, sięgał stu dwudziestu tysięcy egzemplarzy — imponująca liczba, świadcząca o ogromnej popularności tytułu wśród młodych czytelników i ich rodziców.

Pismo wyróżniało się na tle innych periodyków dla dzieci przede wszystkim swoim charakterystycznym tonem. Nie było to suche, szkolne podawanie wiedzy. Artykuły pisane były z humorem i lekkością, a towarzysząca im oprawa graficzna sprawiała, że nawet najbardziej złożone zagadnienia fizyki czy chemii stawały się przystępne i wciągające. Ten żartobliwy, pogodny charakter pisma — jego swoista osobowość — był w dużej mierze zasługą jednego człowieka: Włodzimierza Wajnerta.

Włodzimierz Wajnert — dusza pisma

Włodzimierz Wajnert (1931–2008) był postacią niezwykłą — z wykształcenia architektem, absolwentem Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, a z powołania dziennikarzem, ilustratorem i popularyzatorem nauki. Od 1955 roku związany ze Stowarzyszeniem Architektów Polskich, w którym w latach 1967–1969 pełnił funkcję sekretarza Zarządu Głównego, Wajnert swoją prawdziwą pasję znalazł jednak w pracy redaktorskiej i ilustratorskiej przy pismach dla dzieci.

Przez cały okres ukazywania się „Kalejdoskopu Techniki" — od 1971 do 1990 roku — Wajnert pełnił w piśmie rolę redaktora i jednego z głównych ilustratorów. Jego charakterystyczny styl rysunkowy, pełen ciepła i humoru, nadawał pismu niepowtarzalny klimat. Rysunki Wajnerta nie były jedynie ozdobą tekstu — stanowiły integralną część przekazu edukacyjnego, wyjaśniając wizualnie zjawiska fizyczne, mechanizmy techniczne czy etapy konstrukcji. Dzieci, które dorastały z „Kalejdoskopem", rozpoznawały go po kresce nawet po latach.

Wajnert pracował również przy siostrzanym piśmie „ABC Techniki", przeznaczonym dla jeszcze młodszych czytelników — w wieku od pięciu do ośmiu lat. Za swoją działalność popularyzatorską został uhonorowany między innymi dwukrotnym Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz tytułem Primus Inter Pares Towarzystwa Kultury Technicznej.

Machefim i inne kultowe cykle

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych i najdłużej pamiętanych elementów „Kalejdoskopu Techniki" był cykl „Przygody z Ma-che-fim", autorstwa właśnie Włodzimierza Wajnerta. Tajemnicze imię tytułowej postaci było akronimem utworzonym z pierwszych sylab trzech kluczowych dziedzin nauki: matematyki, chemii i fizyki. Machefim — sympatyczny bohater z kreskówkową aparycją — prowadził młodych czytelników przez świat naukowych zagadek i doświadczeń, wyjaśniając prawa przyrody na przykładach bliskich dziecięcemu doświadczeniu.

„Przygody z MA-CHE-FI-m” – fragment pisma Kalejdoskop Techniki
„Przygody z MA-CHE-FI-m” – fragment pisma „Kalejdoskop Techniki”.
Zdjęcie dzięki uprzejmości MR / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.

W ramach cyklu pojawiały się opowiadania takie jak „Stary wehikuł", „Tajemniczy szyfr", „Pogoń za lisem", „Szpilki w szklance" czy „Łódka, która nie chciała do wody". Każda historia stanowiła pretekst do zaprezentowania konkretnego zjawiska naukowego w formie przygodowej narracji, łączącej fabułę z nauką w sposób, który dzieci pochłaniały jednym tchem. Popularność serii była na tyle duża, że w 1983 roku ukazał się wybór tekstów z cyklu w formie niewielkiej broszury, a w 1987 roku nakładem wydawnictwa Sigma-NOT — pełne wydanie książkowe zatytułowane „Przygody z Machefim".

Oprócz cyklu o Machefimie pismo zawierało regularnie schematy i instrukcje budowy prostych urządzeń elektronicznych — od odbiorników radiowych po proste alarmy i mierniki. Sekcja ta cieszyła się ogromną popularnością wśród młodych majsterkowiczów. Na forach internetowych poświęconych elektronice do dziś pojawiają się nostalgiczne wspomnienia użytkowników, którzy swoją przygodę z elektroniką rozpoczęli właśnie od schematu odbiornika reakcyjnego opublikowanego w „Kalejdoskopie Techniki" z 1982 roku — prostego radia opartego na antenie ferrytowej, stu zwojach drutu i kondensatorze.

Ręcznie wykonana oprawa roczników pisma Kalejdoskop Techniki przygotowana przez 13-letniego Mariusza
Ręcznie wykonana oprawa na roczniki „Kalejdoskopu Techniki” przez 13-letniego Mariusza, przyszłego inżyniera.
Zdjęcie dzięki uprzejmości MR / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.

Rodzina czasopism — ABC Techniki i Horyzonty

„Kalejdoskop Techniki" nie funkcjonował w wydawniczej próżni. Stanowił środkowe ogniwo starannie zaplanowanego systemu czasopism popularnotechnicznych, obejmującego trzy grupy wiekowe czytelników.

Dla najmłodszych — dzieci w wieku od pięciu do ośmiu lat — przeznaczony był kwartalnik „ABC Techniki" (początkowo noszący tytuł „ABC Horyzontów Techniki dla Dzieci"). Założony w 1963 roku, miał identyczny format B5, ale mniejszą objętość — szesnaście stron na grubszym papierze — oraz nakład sięgający stu tysięcy egzemplarzy. Było to pismo jeszcze prostsze w przekazie, z większą liczbą ilustracji i elementami do wycinania i składania.

Z kolei starsi czytelnicy, wyrastający z „Kalejdoskopu", mogli sięgnąć po „Horyzonty Techniki" — miesięcznik macierzysty, ukazujący się od 1948 roku w nakładzie trzydziestu tysięcy egzemplarzy. Był to tytuł przeznaczony już dla dorosłych i starszej młodzieży, omawiający bardziej zaawansowane zagadnienia techniczne i wynalazcze.

W ten sposób wydawnictwo Sigma-NOT tworzyło swoistą ścieżkę edukacyjną — od „ABC Techniki" dla przedszkolaków i pierwszoklasistów, przez „Kalejdoskop Techniki" dla uczniów szkół podstawowych, po „Horyzonty Techniki" dla starszej młodzieży i dorosłych pasjonatów nauki. Wszystkie trzy tytuły redagowane były przez tę samą Redakcję Czasopism Popularnotechnicznych dla Dzieci, co zapewniało spójność programową i jakościową.

Pisemko za żelazną kurtyną — wersja rosyjska

Ciekawostką jest fakt, że „Kalejdoskop Techniki" — a właściwie jego poprzednik, „Horyzonty Techniki dla Dzieci" — doczekał się również rosyjskojęzycznej wersji. Tłumaczone z polskiego oryginału wydanie nosiło tytuł „Gorizonty Tiechniki dla Dietiej" i trafiało do czytelników w Związku Radzieckim. Był to rzadki przypadek eksportu polskiej myśli wydawniczej w kierunku wschodnim — zwykle to radzieckie wzorce przenikały do Polski, nie odwrotnie. Świadczyło to o wysokiej jakości pisma i uniwersalności jego formuły edukacyjnej.

Koniec pewnej epoki

Ostatni numer „Kalejdoskopu Techniki" ukazał się w grudniu 1990 roku. Pismo przetrwało zatem jeszcze rok po upadku komunizmu, ale transformacja ustrojowa okazała się dla niego zabójcza. Zmiana systemu gospodarczego, urynkowienie mediów, pojawienie się zachodniej konkurencji na rynku prasy dziecięcej, a przede wszystkim drastyczny wzrost kosztów papieru i druku — wszystko to złożyło się na decyzję o zakończeniu wydawania.

Ten sam los spotkał siostrzane „ABC Techniki", którego ostatni numer (czwarty w 1990 roku) ukazał się niemal równocześnie. Macierzyste „Horyzonty Techniki" zakończyły żywot w połowie tego samego roku. W ciągu zaledwie kilku miesięcy zniknęła cała rodzina czasopism popularnotechnicznych, budowana przez ponad cztery dekady.

Próbę reaktywacji „Horyzontów Techniki" podjęto w 2012 roku, przy współudziale byłego wydawcy i niektórych dawnych redaktorów. W lutym 2015 roku uruchomiony został portal internetowy kontynuujący tradycje pisma. Jednak ani „Kalejdoskop Techniki", ani „ABC Techniki" nie doczekały się podobnych prób wznowienia.

Dziedzictwo i nostalgia

Choć „Kalejdoskop Techniki" zniknął z kiosków ponad trzydzieści lat temu, jego dziedzictwo trwa — przede wszystkim w pamięci pokolenia, które na nim wyrastało. Na forach internetowych poświęconych elektronice, modelarstwu i technice majsterkowania regularnie pojawiają się ciepłe wspomnienia dawnych czytelników. Ludzie dzielą się zeskanowanymi numerami, wymieniają się brakującymi rocznikami i z rozrzewnieniem opowiadają o swoich pierwszych konstrukcjach budowanych według schematów z pisma.

W serwisie Internet Archive dostępne są zdigitalizowane kompletne roczniki „Kalejdoskopu Techniki" z lat 1971–1990, jak również wcześniejsze „Horyzonty Techniki dla Dzieci" z lat 1957–1970. Dzięki temu nowe pokolenia mogą zapoznać się z tym fenomenem prasowym, choć oczywiście przeglądanie zeskanowanych stron na ekranie komputera nie jest w stanie oddać pełnego doświadczenia — szelestu kartek, zapachu farby drukarskiej i tego szczególnego uczucia, gdy nowy numer pojawiał się wreszcie w kiosku Ruchu.

Znaczenie „Kalejdoskopu Techniki" wykracza daleko poza nostalgię. Pismo to było częścią szerszego ekosystemu edukacyjnego PRL, obejmującego — oprócz czasopism — także kółka zainteresowań, modelarnie, stacje młodego technika i inne formy pozaszkolnej edukacji technicznej. System ten, przy wszystkich swoich ograniczeniach ideologicznych, był niezwykle skuteczny w budzeniu i rozwijaniu zainteresowań technicznych wśród dzieci. Wielu polskich inżynierów, programistów i naukowców, którzy dziś pracują w najlepszych firmach technologicznych świata, swoją pierwszą iskrę fascynacji techniką zawdzięcza właśnie skromnemu pisemku w formacie B5.

Kącik chemiczny w piśmie Kalejdoskop Techniki – archiwalne wydanie
„Kącik chemiczny” w piśmie „Kalejdoskop Techniki”.
Zdjęcie dzięki uprzejmości MR / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.

Kalejdoskop na tle epoki — czasopisma techniczne dla młodzieży w PRL

„Kalejdoskop Techniki" nie był jedynym pismem tego rodzaju na polskim rynku. Obok niego i jego siostrzanych tytułów ukazywały się między innymi „Młody Technik" (pismo starsze i prestiżowe, skierowane do starszej młodzieży), „Mały Modelarz" i „Modelarz" (skupione na modelarstwie), a później również „Bajtek" (poświęcony komputerom, debiutujący na rynku w sezonie 1984/1985).

Łącznie, jak wykazały badania naukowe przeprowadzone na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, w latach 1945–1989 ukazywało się w Polsce siedemdziesiąt jeden czasopism popularnonaukowych, z czego siedem (niespełna dziesięć procent) adresowanych było bezpośrednio do dzieci lub dzieci i młodzieży. Wśród tych siedmiu znajdowały się zarówno „Horyzonty Techniki dla Dzieci" i „Kalejdoskop Techniki", jak i „ABC Techniki", „Mała Delta", „Młody Technik InforMik" oraz „Szkiełko i Oko". Każdy z tych tytułów miał swoją specyfikę i odrębne grono czytelników, ale to właśnie „Kalejdoskop" — dzięki swojej żartobliwej formule i genialnej grafice Wajnerta — zapisał się w zbiorowej pamięci najsilniej.

Podsumowanie

„Kalejdoskop Techniki" to jedno z tych zjawisk prasowych, które znacznie przerosło swoją skromną formę. Dwadzieścia cztery strony w formacie B5, ukazujące się raz w miesiącu — a jednak te niewielkie zeszyty potrafiły rozpalić pasję do nauki i techniki w setkach tysięcy młodych umysłów. Zasługa w tym zarówno redaktorów i autorów, którzy potrafili mówić o skomplikowanych rzeczach prosto i z humorem, jak i ilustratorów — przede wszystkim Włodzimierza Wajnerta — którzy nadali pismu charakter ciepły, przyjazny i niepowtarzalny.

Dziś, w epoce cyfrowej, tego rodzaju pism już nie ma. Ich rolę przejęły kanały na YouTube, podcasty popularnonaukowe i interaktywne aplikacje edukacyjne. Czy są lepsze? Z pewnością dysponują większymi możliwościami technicznymi. Ale czy potrafią wzbudzić takie samo uczucie — to szczególne podekscytowanie, gdy dziecko biegnie do kiosku po nowy numer i przez następny miesiąc czyta go, studiuje schematy i planuje weekendowe majsterkowanie? To pytanie, na które każde pokolenie musi odpowiedzieć sobie samo.


Literatura i źródła