Grudzień 1972 roku. Eugene Cernan, ostatni człowiek stojący na powierzchni Księżyca, wsiada do lądownika misji Apollo 17. Zamyka za sobą właz i wraca na orbitę. Od tamtego momentu żaden człowiek nie oddalił się od Ziemi dalej niż na kilkaset kilometrów — odległość, na jakiej krąży Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Minęło ponad pięćdziesiąt lat. Teraz, w kwietniu 2026 roku, czworo astronautów ma wsiąść na pokład kapsuły Orion, ustawionej na szczycie stumetrowej rakiety Space Launch System, i polecieć dalej, niż ktokolwiek przed nimi. Ponad 400 tysięcy kilometrów od domu. Misja Artemis II nie przewiduje lądowania, ale NASA traktuje ją jako kluczowy test przed powrotem ludzi na powierzchnię Księżyca.
Droga do startu — dekada opóźnień i miliardów dolarów
Żeby zrozumieć wagę Artemis II, trzeba cofnąć się do roku 2011. Kongres Stanów Zjednoczonych nakazał wówczas NASA zbudowanie nowej, superciężkiej rakiety nośnej, która miałaby zastąpić wycofane promy kosmiczne. Pierwotnie start rakiety SLS planowano na 2016 rok, a szacunkowy koszt budowy wynosił około 5 miliardów dolarów. Rzeczywistość okazała się brutalnie odmienna.
W grudniu 2017 roku administracja Donalda Trumpa podpisała dyrektywę nakazującą NASA powrót na Księżyc. Oficjalną nazwę „Artemis" program otrzymał w maju 2019 roku, ale odziedziczył zarówno ambicje, jak i problemy swoich poprzedników. Rakieta SLS powstawała latami, pochłaniając rosnące budżety. Raport Biura Inspektora Generalnego NASA z 2021 roku szacował łączne koszty programu Artemis do roku budżetowego 2025 na około 93 miliardy dolarów. Koszt jednego startu SLS z kapsułą Orion wyceniono na 4,1 miliarda dolarów. To kwota, która regularnie ściąga na program falę krytyki.
Pierwszy bezzałogowy lot testowy, Artemis I, odbył się dopiero w listopadzie 2022 roku, z sześcioletnim opóźnieniem. Misja trwała 25 i pół dnia i zakończyła się sukcesem, przynajmniej pozornie. Kapsuła Orion okrążyła Księżyc, oddaliła się od Ziemi na rekordowy dystans ponad 430 tysięcy kilometrów i wróciła bezpiecznie do Pacyfiku. Problemy ujawniły się dopiero po lądowaniu, podczas inspekcji osłony termicznej. Ale o tym za chwilę.
Rakieta, która waży tyle co osiem jumbo jetów
Space Launch System w konfiguracji Block 1, użytej zarówno w Artemis I, jak i planowanej na Artemis II, to konstrukcja imponująca nawet na tle wielkich rakiet w historii astronautyki. Mierzy 98 metrów wysokości (więcej niż nowojorska Statua Wolności z cokołem) i waży na wyrzutni ponad 2600 ton. W momencie startu generuje ciąg rzędu 39 milionów niutonów (odpowiednik 8,8 miliona funtów siły), co stanowi o 15 procent więcej niż legendarny Saturn V z ery Apollo.
Sercem rakiety jest rdzeń napędzany czterema silnikami RS-25 na ciekły wodór i ciekły tlen. To te same jednostki, które pracowały wcześniej w promach kosmicznych, zmodernizowane pod kątem nowych wymagań. Rdzeń flankują dwa potężne boostery na paliwo stałe, każdy o długości blisko 54 metrów i ciągu sięgającym 16 milionów niutonów. W odróżnieniu od ery promów kosmicznych, boostery SLS po odpaleniu nie są odzyskiwane. Spadają do oceanu i toną.
Nad rdzeniem znajduje się stopień górny ICPS (Interim Cryogenic Propulsion Stage) z pojedynczym silnikiem RL10, odpowiedzialny za nadanie kapsule Orion prędkości potrzebnej do opuszczenia orbity ziemskiej i skierowania się ku Księżycowi. Ten właśnie element, stosunkowo niewielki na tle całej machiny, okazał się podczas przygotowań do Artemis II źródłem uporczywych problemów technicznych.
Kapsuła Orion — dom dla czterech podróżników
Na szczycie całej konstrukcji spoczywa kapsuła Orion, budowana przez Lockheed Martin we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), która dostarcza moduł serwisowy. To w tej stosunkowo ciasnej przestrzeni czworo astronautów spędzi około dziesięciu dni misji.
Orion to nie kolejna wersja kapsułek znanych z programu Apollo, choć kształtem ją przypomina. Średnica modułu załogowego wynosi 5 metrów, co czyni ją największą kapsułą załogową zbudowaną dotychczas przez NASA. W środku zamontowano systemy podtrzymywania życia, które podczas Artemis II przejdą swój pierwszy pełny test z ludźmi na pokładzie: generatory tlenu, usuwanie dwutlenku węgla, systemy kontroli temperatury i ciśnienia, a także toaleta zaprojektowana z myślą o misjach trwających tygodnie, nie godziny.
Moduł serwisowy europejskiej produkcji odpowiada za napęd orbitalny, zasilanie elektryczne z paneli słonecznych, przechowywanie wody i regulację temperatury. To dzięki niemu Orion będzie w stanie wykonać manewry korekcyjne na trasie ku Księżycowi i z powrotem.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Osłona termiczna — dramat na granicy atmosfery
Historia osłony termicznej Oriona zasługuje na osobne omówienie, bo dobrze ilustruje, jak cienka bywa granica między sukcesem a katastrofą w lotach kosmicznych. Pokazuje też, jak skomplikowane stają się decyzje inżynieryjne, gdy w grę wchodzi presja czasu i budżetu.
Podczas powrotu z misji Artemis I kapsuła Orion weszła w atmosferę z prędkością około 40 tysięcy kilometrów na godzinę, rozgrzewając się do temperatury bliskiej 2760°C. Osłona termiczna o średnicy 5 metrów, największa tego typu w historii NASA, jest wykonana z materiału ablacyjnego AVCOAT, tego samego, którego używano w kapsułach Apollo. Tyle że sposób jego nakładania się zmienił.
W epoce Apollo materiał ablacyjny wciskano ręcznie do 300 tysięcy komórek plastrowej struktury. Proces żmudny, ale sprawdzony. Dla programu Artemis Lockheed Martin uprościł produkcję: AVCOAT formowano w bloki, które następnie przyklejano do struktury osłony. Procedura była szybsza, ale jak się okazało, nie w pełni równoważna pod względem zachowania materiału w ekstremalnych warunkach.
Po wodowaniu Artemis I inspektorzy odkryli ponad sto miejsc, w których zwęglona warstwa AVCOAT odpadła w nieprzewidywalny sposób. Materiał miał stopniowo odparowywać i tym samym chronić strukturę pod spodem. Zamiast tego pękał i odlatywał kawałkami. Analiza wykazała, że gazy powstające wewnątrz materiału podczas ponownego wejścia w atmosferę nie miały jak ujść na zewnątrz. Narastające ciśnienie rozsadzało warstwę ochronną od środka.
NASA przez blisko dwa lata badała problem. Powołano niezależny zespół przeglądowy, przeprowadzono ponad sto testów laboratoryjnych. W grudniu 2024 roku ogłoszono werdykt: osłona termiczna Artemis II nie zostanie wymieniona. Zamiast tego zmieniona będzie trajektoria powrotu kapsuły.
Dotychczasowy plan przewidywał tak zwane wejście z „podskoczeniem" (skip reentry). Kapsuła miała zanurzyć się w górne warstwy atmosfery, wyhamować, odbić się z powrotem w przestrzeń, a potem ponownie wejść do atmosfery i lądować. Ta technika daje większą elastyczność w wyborze miejsca lądowania, ale okazuje się, że właśnie faza między dwoma zanurzeniami, gdy temperatura spada, ale gazy wewnątrz osłony nadal narastają, powodowała pękanie i utratę materiału.
Rozwiązanie dla Artemis II: bardziej stromy kąt wejścia, bez fazy „podskoku". Kapsuła wejdzie w atmosferę szybciej i brutalniej, ale krócej. Materiał AVCOAT zdąży się rozgrzać na tyle, by gazy mogły swobodnie uciec przez powstającą porowatą strukturę zwęgloną. NASA deklaruje, że symulacje i testy potwierdzają bezpieczeństwo tego rozwiązania. Krytycy (wśród nich byli inżynierowie i astronauci NASA) zarzucają agencji zbytni pośpiech i niedostateczną przejrzystość. Raport niezależnego zespołu przeglądowego opublikowano w wersji mocno ocenzurowanej.
Tak czy inaczej, astronauci Artemis II polecą z tą samą osłoną. Reid Wiseman, dowódca misji, publicznie wyraził zaufanie do decyzji NASA. Pytanie, czy to zaufanie jest w pełni uzasadnione, może ostatecznie rozstrzygnąć tylko sam lot.
Czworo w kapsule — kim są astronauci Artemis II
Na pokładzie Oriona zasiądzie załoga złożona z trzech mężczyzn i jednej kobiety, ale pełna historycznych „pierwszych razów".
Reid Wiseman, dowódca, urodził się w 1975 roku w Baltimore. Ukończył inżynierię komputerową na Rensselaer Polytechnic Institute, potem zdobył magisterium z inżynierii systemowej na Johns Hopkins University. W Marynarce Wojennej latał na F-14 Tomcat i F/A-18 Super Hornet, odbył trzy misje bojowe na Bliskim Wschodzie i ukończył prestiżową Szkołę Pilotów Doświadczalnych. NASA wybrała go do korpusu astronautów w 2009 roku spośród 3500 kandydatów. W 2014 roku spędził 165 dni na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i wykonał dwa spacery kosmiczne. Przez dwa lata (2020–2022) pełnił funkcję szefa Biura Astronautów NASA, stanowisko, które z definicji wyklucza latanie. Zrezygnował z niego, by wrócić do aktywnej służby lotniczej. Jego żona Carroll zmarła na raka; Wiseman mówi, że samotne wychowywanie dwójki dzieci było najtrudniejszym i najbardziej satysfakcjonującym wyzwaniem w jego życiu.
Victor Glover, pilot misji, zostanie pierwszą osobą o ciemnym kolorze skóry lecącą w stronę Księżyca. Służył w Marynarce Wojennej jako pilot bojowy, ukończył szkolenie astronautów NASA i w 2020 roku poleciał na ISS jako pilot misji SpaceX Crew-1, spędzając na stacji 168 dni. Podczas pobytu na orbicie wykonał cztery spacery kosmiczne. Ma żonę i cztery córki. Glover znany jest z refleksyjnego podejścia do znaczenia lotów kosmicznych; w wypowiedziach regularnie nawiązuje do idei lotu załogowego jako „wyścigu sztafetowego" między pokoleniami eksploratorów.
Christina Koch, specjalista misji, ustanowi inny rekord: będzie pierwszą kobietą, która opuści niską orbitę okołoziemską i poleci w kierunku Księżyca. Inżynier elektryk i fizyk z wykształcenia (North Carolina State University), Koch pracowała przy budowie instrumentów naukowych misji kosmicznych, w tym sondy Juno. Zanim trafiła do NASA, spędziła rok na Antarktydzie na stacji Amundsen-Scott na Biegunie Południowym, gdzie zimowała i była członkinią ekipy strażackiej i ratowniczej. W 2019 roku poleciała na ISS i spędziła tam 328 dni, ustanawiając rekord najdłuższego nieprzerywanego pobytu w kosmosie w historii kobiet. W październiku 2019 roku przeprowadziła wraz z Jessicą Meir pierwszy w historii spacer kosmiczny złożony wyłącznie z kobiet.
Jeremy Hansen, drugi specjalista misji, zostanie pierwszym obywatelem spoza Stanów Zjednoczonych, który poleci dalej niż na niską orbitę okołoziemską. Kanadyjczyk z London w prowincji Ontario, pilot myśliwski Royal Canadian Air Force, latał na CF-18 Hornet. Kanadyjska Agencja Kosmiczna wybrała go do programu astronautów w 2009 roku. Hansen nie był jeszcze w kosmosie. Artemis II będzie jego pierwszym lotem, i od razu w okolice Księżyca. Udział Kanadyjczyka w misji wynika z porozumienia między USA a Kanadą z 2020 roku, które włączyło Kanadę do programu Artemis w zamian za jej wkład w Gateway, planowaną stację orbitalną przy Księżycu (choć przyszłość tego projektu stoi dziś pod znakiem zapytania).
Plan lotu — ósemka wokół Księżyca
Misja ma trwać około dziesięciu dni. Przebieg wygląda następująco.
Po starcie z wyrzutni 39B w Kennedy Space Center na Florydzie, tej samej, z której startowały misje Apollo i Artemis I, rakieta SLS wyniesie kapsułę Orion na niską orbitę okołoziemską. Tam astronauci przez kilka godzin przetestują systemy statku kosmicznego: nawigację, komunikację, systemy podtrzymywania życia. Przeprowadzą też test demonstracyjny celowania (targeting demonstration test), sprawdzając zdolność kapsuły do precyzyjnych manewrów.
Następnie stopień górny ICPS odpali swój silnik RL10 i wykona tak zwane wstrzyknięcie translunarne (TLI), potężny impuls, który wyśle Oriona z orbity Ziemi w stronę Księżyca. Od tego momentu załoga będzie zdana niemal wyłącznie na siebie i na systemy kapsuły.
Podróż ku Księżycowi potrwa około czterech dni. Orion przeleci za niewidoczną z Ziemi stroną Księżyca na wysokości około 7600 kilometrów nad jego powierzchnią. W tym momencie astronauci chwilowo stracą łączność radiową z Ziemią, bo sygnał nie przenika przez Księżyc. Na krótki czas znajdą się całkowicie odcięci od kontroli misji w Houston.
Trajektoria Artemis II ma kształt wydłużonej ósemki: kapsuła okrąży Księżyc i wykorzysta jego grawitację, by wrócić na trajektorię ku Ziemi bez konieczności wykonywania dużego manewru hamującego. To tak zwana trajektoria swobodnego powrotu (free-return trajectory), mechanizm bezpieczeństwa znany z misji Apollo 13, który zapewnia powrót na Ziemię nawet w przypadku awarii napędu.
W najdalszym punkcie trasy załoga oddali się od Ziemi na ponad 400 tysięcy kilometrów. Jeśli start odbędzie się 1 kwietnia 2026 roku, jak planuje NASA, Orion ma pobić rekord Apollo 13 z 1970 roku, wynoszący 400 171 kilometrów od Ziemi. Astronautka Christina Koch spotkała kiedyś Freda Haise’a, pilota tamtej niefortunnej misji. Haise powiedział jej wprost: „Słyszałem, że zamierzacie pobić nasz rekord."
Powrót na Ziemię potrwa kolejne cztery dni. Orion wejdzie w atmosferę z prędkością bliską 40 000 km/h i woduje na Pacyfiku u wybrzeży San Diego, gdzie okręt Marynarki Wojennej podejmie kapsułę z astronautami.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Burzliwa droga na wyrzutnię
Pierwotnie Artemis II miał startować we wrześniu 2025 roku. Potem przesunięto termin na luty 2026. 17 stycznia 2026 roku rakietę wyprowadzono z hali montażowej (Vehicle Assembly Building) na wyrzutnię 39B. Transport trwał ponad osiem godzin, bo transporter gąsienicowy porusza się z prędkością niecałych dwóch kilometrów na godzinę, dźwigając ładunek o masie blisko 5 milionów kilogramów.
2 lutego przeprowadzono pierwszą pełną próbę tankowania (wet dress rehearsal). Odkryto wyciek ciekłego wodoru u podstawy rakiety. Start przesunięto na marzec. 19 lutego powtórzono próbę, tym razem z powodzeniem. Ale już 21 lutego wykryto nowy problem: przerwany przepływ helu do stopnia górnego ICPS. Hel jest niezbędny do oczyszczania silników i utrzymywania ciśnienia w zbiornikach paliwa. Administrator NASA Jared Isaacman wyjaśnił, że podobna awaria wystąpiła już podczas Artemis I; podejrzewano uszkodzony zawór zwrotny lub problem ze złączem pępowinowym łączącym rakietę z infrastrukturą naziemną.
Rakietę cofnięto do hali montażowej 25 lutego. 12 marca NASA ogłosiła, że przegląd gotowości lotowej (Flight Readiness Review) zakończył się pozytywnie, a start wyznaczono na najwcześniej 1 kwietnia 2026 roku, godzina 18:24 czasu wschodnioamerykańskiego, z dwugodzinnym oknem startowym. 19 marca rakietę ponownie wyprowadzono na wyrzutnię. 27 marca astronauci przybyli do Kennedy Space Center.
Każde z tych opóźnień (wyciek wodoru, problem z helem, zimna pogoda na Florydzie wpływająca na uszczelki i zawory) osobno nie było dramatyczne. Ale zsumowane kreślą obraz programu, który wciąż boryka się z technicznymi bolączkami odziedziczonymi po erze promów kosmicznych. Sam Isaacman przyznał to otwarcie: „Jeśli między startami doświadczasz tych samych problemów, musisz przyjrzeć się krytycznie procesowi ich naprawy."
Artemis w przebudowie — co dalej po Artemis II
27 lutego 2026 roku, w tym samym czasie, gdy inżynierowie w hali montażowej szukali przyczyny wycieku helu, administrator NASA ogłosił gruntowną reorganizację całego programu Artemis. Zmiana jest na tyle poważna, że warto ją streścić.
Dotychczasowy plan zakładał, że Artemis III — bezpośrednio po Artemis II — dokona pierwszego od 1972 roku lądowania astronautów na Księżycu. Isaacman stwierdził, że skok od oblotu Księżyca do lądowania to „zbyt duża luka" i „to po prostu nie jest właściwa droga naprzód". Niezależny Panel Doradczy ds. Bezpieczeństwa Lotów Kosmicznych (Aerospace Safety Advisory Panel) wydał ostry raport, w którym przestrzegał przed zbyt dużą liczbą „pierwszych razów" skoncentrowanych w jednej misji.
Nowy plan wygląda następująco. Artemis III, planowany na 2027 rok, nie poleci na Księżyc. Zamiast tego załoga Oriona pozostanie na niskiej orbicie okołoziemskiej i przeprowadzi próby spotkania i dokowania z jednym lub oboma komercyjnymi lądownikami księżycowymi — budowanym przez SpaceX (Starship HLS) i Blue Origin (Blue Moon). Celem jest przetestowanie krytycznych systemów: nawigacji, komunikacji, napędu i podtrzymywania życia w warunkach zbliżonych do operacyjnych, zanim ktokolwiek spróbuje wylądować na Księżycu.
Pierwsze lądowanie ludzi na Księżycu przesunięto na Artemis IV, planowaną na 2028 rok. NASA chce w tym samym roku przeprowadzić też misję Artemis V — również z lądowaniem. Cel to jedno lądowanie rocznie, zaczynając od 2028 roku.
Isaacman zdecydował się też ustandaryzować konfigurację rakiety SLS. Dotychczas planowano stopniowe ulepszenia: wersję Block 1B z potężniejszym stopniem górnym (Exploration Upper Stage), a potem Block 2 z nowymi boosterami. Oba warianty anulowano. NASA będzie latać w konfiguracji zbliżonej do obecnej Block 1, ze zmienionym stopniem górnym (ale nie tym EUS, nad którym pracowano latami). Decyzja jest kontrowersyjna, bo oznacza de facto porzucenie elementów, w które zainwestowano znaczne środki. Isaacman argumentuje jednak, że standaryzacja zwiększy bezpieczeństwo i pozwoli na szybsze tempo lotów.
Przyszłość orbitalnej stacji Gateway, planowanej jako przyczółek na orbicie Księżyca, pozostaje niejasna. Wiele jej modułów jest już w różnych fazach budowy, ale w nowym harmonogramie brakuje zarówno rakiety zdolnej je wynieść, jak i misji, które miałyby z nią operować. Kongres na razie ograniczył się do wymagania, by Isaacman złożył sprawozdanie na temat statusu Gateway w ciągu kilku miesięcy.
Ile to kosztuje — i czy warto
Koszty programu Artemis to temat, który regularnie wraca w amerykańskiej debacie publicznej. Raport Government Accountability Office z lipca 2025 roku wykazał, że wydatki NASA na Artemis przekroczyły budżet o około 7 miliardów dolarów, co stanowi blisko połowę łącznych przekroczeń budżetowych agencji. Do września 2025 roku na same programy SLS, Orion i systemy naziemne NASA wydała ponad 55 miliardów dolarów.
Isaacman zapowiedział też przeznaczenie 20 miliardów dolarów na budowę bazy na powierzchni Księżyca. Jednocześnie zagroził „niechcianymi działaniami", jeśli harmonogramy będą się dalej przesuwać, a budżety rosnąć. „Społeczeństwo zainwestowało ponad 100 miliardów dolarów i było bardzo cierpliwe" — powiedział na marcowej konferencji prasowej.
Krytycy programu wskazują, że za ułamek kosztów SLS można by finansować komercyjne systemy nośne — rakieta Falcon Heavy SpaceX kosztuje przy starcie wielokrotnie mniej. Zwolennicy odpowiadają, że SLS to jedyna rakieta zdolna wysłać kapsułę Orion z załogą i ładunkiem bezpośrednio na Księżyc w ramach jednego startu, bez konieczności wielokrotnego tankowania na orbicie.
Niezależnie od tego, jak oceniamy stosunek kosztów do efektów, Artemis II wykracza poza ramy pojedynczego lotu testowego. Program, którego częścią jest ta misja, zakłada trwałą obecność człowieka na Księżycu: bazę, laboratorium, być może kopalnię lodu wodnego na biegunie południowym. A w dalszej perspektywie, przygotowanie do lotów na Marsa.
Wyścig, który powrócił
Reorganizacja programu Artemis nie odbywa się w próżni geopolitycznej. Chiny konsekwentnie rozwijają własny program załogowych lotów księżycowych. Rakieta Long March-10 i lądownik Lanyue przeszły kluczowe testy naziemne. Pekin deklaruje gotowość do wysłania ludzi na Księżyc przed końcem dekady.
Isaacman nie ukrywa, że konkurencja z Chinami stanowi motywację. Na pytanie o „kosmiczny wyścig" odpowiedział krótko: „Konkurencja jest dobra. Działała w latach sześćdziesiątych." Zdanie kontrowersyjne — bo wyścig w latach sześćdziesiątych miał swoje mroczne strony, a porównania z tamtą epoką bywają upraszczające. Ale polityczny kontekst jest czytelny: administracja Trumpa traktuje powrót na Księżyc jako priorytet, a widmo chińskiej flagi na księżycowej powierzchni działa na Kongres mocniej niż raporty o przekroczeniu budżetu.
Czego Artemis II ma nas nauczyć
Artemis II to misja testowa — i nie ma w tym niczego deprecjonującego. Apollo 8, pierwsza misja załogowa w okolice Księżyca w 1968 roku, też była lotem bez lądowania. A mimo to zmieniła sposób, w jaki ludzkość postrzega siebie — słynne zdjęcie „Earthrise" (Wschód Ziemi) zrobione przez Williama Andersa stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów w historii.
Artemis II ma odpowiedzieć na pytania techniczne. Czy systemy podtrzymywania życia kapsuły Orion działają poprawnie przez dziesięć dni z ludźmi na pokładzie? Czy nawigacja i komunikacja na dystansie setek tysięcy kilometrów funkcjonują niezawodnie? Czy osłona termiczna wytrzyma powrót z prędkością 40 000 km/h po zmodyfikowanej trajektorii, bez katastrofalnej utraty materiału ablacyjnego?
Ale ma też wymiar symboliczny i naukowy. Na pokładzie znajdą się eksperymenty badające wpływ promieniowania kosmicznego na ludzkie tkanki — w tym urządzenia „organ-on-a-chip" (projekt AVATAR), symulujące reakcje ludzkich organów. Razem z kapsułą polecą satelity CubeSat: argentyński ATENEA (badanie osłon przed promieniowaniem i testy komunikacji na dużych dystansach), koreański K-RadCube (pomiary promieniowania z użyciem dozymetru imitującego tkankę ludzką) i saudyjski Space Weather CubeSat-1 (badanie pogody kosmicznej na wysokich orbitach).
Artemis II to też eksperyment psychologiczny. Czworo ludzi zamkniętych w kapsule o objętości mieszkalnej porównywalnej z dużą łazienką, na dziesięć dni, w odległości, przy której opóźnienie komunikacji z Ziemią sięga kilku sekund, a w pewnym momencie łączność zanika całkowicie. Koch powiedziała w jednym z wywiadów, że musiała uprzedzić męża: „To nie jest jak na ISS, gdzie mogłeś do mnie zadzwonić i zapytać, gdzie jest coś w domu."
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Parę dni do startu
W chwili pisania tego tekstu — 28 marca 2026 roku — rakieta SLS stoi na wyrzutni 39B, astronauci są w kwarantannie w Kennedy Space Center, a NASA celuje w okno startowe otwierające się 1 kwietnia o godzinie 18:24 czasu wschodnioamerykańskiego (00:24 czasu polskiego 2 kwietnia).
Może start odbędzie się zgodnie z planem, może pojawią się kolejne problemy techniczne. Historia programu Artemis dostarcza wystarczająco dużo powodów do ostrożności. Ale jedno jest pewne: gdy silniki RS-25 zapalą się i 2600-tonowa machina oderwie się od wyrzutni, będziemy świadkami czegoś, co nie zdarzyło się od ponad pięćdziesięciu lat. Ludzie — konkretni, z imionami i rodzinami — ruszą w stronę Księżyca.
Fred Haise, astronauta Apollo 13, zdaje się na to czekać. A Christina Koch zamierza dotrzymać danego słowa.
Literatura i źródła
- Artemis II – Wikipedia encyklopedia internetowa
- Artemis II: NASA's First Crewed Lunar Flyby in 50 Years – NASA oficjalna strona misji (instytucja publiczna)
- Our Artemis Crew – NASA oficjalne informacje o załodze (instytucja publiczna)
- Space Launch System – NASA dokumentacja techniczna (instytucja publiczna)
- NASA Identifies Cause of Artemis I Orion Heat Shield Char Loss – NASA raport techniczny (instytucja publiczna)
- NASA Shares Orion Heat Shield Findings, Updates Artemis Moon Missions – NASA komunikat prasowy (instytucja publiczna)
- NASA Adds Mission to Artemis Lunar Program, Updates Architecture – NASA komunikat prasowy (instytucja publiczna)
- Reid Wiseman – NASA biogram astronauty (instytucja publiczna)
- Christina Koch – NASA biogram astronautki (instytucja publiczna)
- Meet the Crew of Artemis II – National Air and Space Museum artykuł popularnonaukowy (instytucja muzealna)
- NASA could launch Artemis II to the moon next week – Houston Public Media artykuł medialny
- Years of delays, billions over budget – NBC News artykuł medialny
- Meet NASA's Artemis II crew – CNN artykuł medialny
- Artemis II heat shield debate – Scientific American artykuł popularnonaukowy
- Artemis 1 heat shield issue – Space.com artykuł popularnonaukowy
- NASA announces major overhaul – CBS News artykuł medialny
- Artemis II Orion heat shield root cause – Ad Astra Space analiza branżowa
- Artemis II delays and structural changes – The Conversation artykuł ekspercki
- Space Launch System – Wikipedia encyklopedia internetowa
- Christina Koch Completes 328-Day Mission in Space – NASA komunikat (instytucja publiczna)