Marokańska blokada stanęła pod murami Ceuty 23 października 1694 roku. Zwinięto ją 22 kwietnia 1727. Trzydzieści trzy lata — nie ma w udokumentowanych dziejach dłuższego oblężenia. Nawet obrona weneckiej Kandii, licząca dwadzieścia jeden lat, trwała krócej.
Wyobrażenie nieustannego szturmu byłoby jednak fałszywe. Całymi latami pod murami nie działo się nic. Potem przychodził gwałtowny atak, ostrzał, odbijanie utraconych pozycji — i znów miesiące ciszy. W 1720 roku odsiecz z szesnastoma tysiącami ludzi przerwała pierścień, ale po kilku miesiącach w mieście pojawiła się dżuma i wojska sułtana wróciły na dawne stanowiska.
Rozstrzygnięcie przyszło bez ostatniego szturmu i bez żadnego podpisu. Zmarł Mulaj Ismail, jego synowie zajęli się walką o schedę, a wojsko spod murów po prostu odeszło. Hiszpański patrol wyszedł rano na przedpole i nie zastał tam nikogo.
Militarnie nie zmieniło się nic. Ceuta była hiszpańska przed blokadą i pozostała hiszpańska po niej. Zmieniło się wszystko inne. Z zabudowy zostały gruzy, część dawnych rodzin przeniosła się na półwysep, a opuszczone domy zajęli żołnierze i osadnicy z Andaluzji. Portugalszczyzna i portugalskie obyczaje, które przetrwały pierwsze dekady pod hiszpańską koroną, zniknęły w ciągu jednego pokolenia.
Trzydzieści trzy lata pod murami nie zdobyły twierdzy. Wymieniły jej mieszkańców.