Pewnego dnia do pracowni Henryka Jerzego Chmielewskiego przyszła delegacja działaczy katolickich. Chcieli, żeby kolejna Księga „Tytusa, Romka i A’Tomka" poświęcona została ochronie życia poczętego. Chmielewski wysłuchał ich uważnie, po czym odparł, że w ustach szympansa te hasła brzmiałyby niepoważnie.

Argument zadziałał.

Wcześniej próbowało wojsko — czwarta Księga gloryfikowała Ludowe Wojsko Polskie. Próbowała propaganda — w piątej bohaterowie krytykowali kapitalizm. Wydawnictwo Harcerskie przejęło serię, bo miało licencję wyłącznie na tematykę harcerską, więc chłopcy musieli zostać harcerzami. Przez sześćdziesiąt lat każdy system, każda instytucja i każda ideologia chciała zaprząc Tytusa do swojego rydwanu.

Żadnej się to do końca nie udało.

Bo Tytus jest szympansem. Szympansa nie sposób oskarżyć o poglądy. Można go ubrać w mundur, posadzić za kółkiem Wannolotu, wysłać w kosmos albo na Grunwald — ale w decydującym momencie instynkt zwycięży nad doktryną, a małpia natura rozbije każdy kostium.

Jedenaście milionów egzemplarzy. Trzydzieści jeden ksiąg. Pokolenia czytelników, którzy dorastali z postacią, której nikt nigdy nie zdołał do końca oswoić — łącznie z jej autorem.

Ideologie się zmieniają. Szympans zostaje.