Fale Inspiracji
Historyczna stalownia martenowska z rozżarzonym piecem i pracującą załogą hutników w intensywnym świetle ciekłej stali

Władysław Truchan — mistrz szybkościowych wytopów

W Chorzowie, pod adresem Truchana 7, stoi szpital dziecięcy. Otwarto go 1 stycznia 1964 roku. Dziś leczą się w nim dzieci z całego regionu — jest oddział hematologii, onkologii, nowoczesna pracownia z rezonansem magnetycznym i PET/CT. To miejsce ratuje życie. Człowiek, którego nazwisko nosi ulica, tego otwarcia nie doczekał. Władysław Truchan zmarł trzynaście lat wcześniej, w lutym 1951 roku. Miał czterdzieści sześć lat. Przez większość dorosłego życia Truchan nie miał nic wspólnego z medycyną. Był hutnikiem. Wytapiał stal w piecach martenowskich — najpierw siedemnaście lat w Lotaryngii, potem w Hucie Kościuszko w Chorzowie, gdzie skracał czas wytopów, nie tracąc na jakości stali. Prasa nazywała go „mistrzem szybkościowych wytopów". Pracował w tropikalnych temperaturach. ...

2026-05-22 · 1 min · Dorian Ziel
Historyczna stalownia martenowska z rozżarzonym piecem i pracującą załogą hutników w intensywnym świetle ciekłej stali

Władysław Truchan — mistrz szybkościowych wytopów

Słowo „przodownik pracy" budzi w Polsce odruch ironii. Kojarzy się z pochodami pierwszomajowymi, wyśrubowanymi normami i propagandą, która ludzką energię zamieniała w narzędzie polityczne. To skojarzenie jest w dużej mierze zasłużone. Ale bywa też, że etykieta przysłania człowieka. Historia Władysława Truchana — hutnika z Chorzowa, który zmarł w 1951 roku w wieku czterdziestu sześciu lat — jest opowieścią o tym, co ginie, gdy prawdziwe rzemiosło zostaje wciśnięte w ramy ideologicznej kategorii. ...

2026-05-22 · 4 min · Dorian Ziel
Historyczna stalownia martenowska z rozżarzonym piecem i pracującą załogą hutników w intensywnym świetle ciekłej stali

Władysław Truchan — mistrz szybkościowych wytopów

W centrum Chorzowa, między ulicą Strzelców Bytomskich a ulicą Sienkiewicza, biegnie niewielka, równoległa do Wolności arteria. Przy niej stoją kamienice czynszowe z przełomu XIX i XX wieku, a gdzieniegdzie zachowały się jeszcze niskie, jednokondygnacyjne domy z dwuspadowymi dachami, pamiętające czasy, gdy ta okolica żyła rytmem pobliskich pieców hutniczych. Ulica nosi nazwisko człowieka, którego dziś mało kto pamięta, a który w swoim krótkim życiu zdążył pracować w młynie, cegielni i na torach kolejowych, wyemigrować do Francji, wrócić do kraju zrujnowanego wojną, a potem stać się jednym z najgłośniejszych hutników powojennego Śląska. Władysław Truchan zmarł mając czterdzieści sześć lat. Jego imieniem nazwano ulicę, szpital dziecięcy - pozostało też wspomnienie kogoś, kto traktował pracę przy piecach martenowskich z niezwykłą powagą. ...

2026-05-22 · 16 min · Dorian Ziel