Ósmego grudnia 1991 roku w rządowej rezydencji myśliwskiej Wiskule, ukrytej w głębi Puszczy Białowieskiej, trzej mężczyźni podpisali dokument stwierdzający, że Związek Radziecki przestaje istnieć jako podmiot prawa międzynarodowego i rzeczywistość geopolityczna. Borys Jelcyn, Leonid Krawczuk i Stanisłau Szuszkiewicz wybrali to miejsce między innymi dla dyskrecji: ośrodek leżał kilka kilometrów od polskiej granicy, z dala od Moskwy i jej służb. Imperium, które przez siedem dekad decydowało o losach połowy świata, formalnie zakończyło żywot na skraju białoruskiego lasu.
Gospodarz tamtego spotkania reprezentował państwo, które o niepodległość specjalnie nie zabiegało. Suwerenność spadła na Mińsk trochę z rozpędu, po nieudanym puczu w Moskwie, i przez pierwsze lata mało kto wiedział, co z nią począć.
Trzydzieści pięć lat później Białoruś pozostaje najsłabiej rozpoznanym dużym krajem Europy. W zachodnich mediach funkcjonuje głównie jako tło: przedpole rosyjskiej armii albo źródło kryzysu na granicy. Taki obraz jest prawdziwy, ale rażąco niepełny. Za nim kryje się państwo o tysiącletniej tradycji, z własnym językiem, literaturą i dwiema Nagrodami Nobla przyznanymi w ostatniej dekadzie, a zarazem społeczeństwo, które w 2020 roku pokazało, że potrafi upomnieć się o swój głos. Żeby zrozumieć dzisiejszą Białoruś, trzeba zacząć od geografii.
Kraj na wielkiej równinie
Białoruś zajmuje ok. 208 tysięcy kilometrów kwadratowych, o jedną trzecią mniej niż Polska. Dostępu do morza nie ma, za to graniczy z pięcioma państwami: Polską, Litwą, Łotwą, Rosją i Ukrainą. Sama granica z Ukrainą, biegnąca w większości przez bagna i bory, liczy ponad tysiąc kilometrów.
Rzeźbę terenu kraj zawdzięcza lodowcom. Najwyższe wzniesienie, Góra Dzierżyńska, mierzy zaledwie 345 metrów nad poziomem morza, a większość powierzchni zajmują faliste równiny morenowe poprzecinane dolinami rzek. Przez środek biegnie dział wodny między zlewiskami dwóch mórz: Niemen i Dźwina niosą wody ku Bałtykowi, Dniepr z Prypecią ku Morzu Czarnemu. Już w XVIII wieku oba systemy połączono Kanałem Dnieprzańsko-Bużańskim, którym poleskie drewno spławiano aż do Gdańska.
Południe kraju zajmuje Polesie, jeden z największych kompleksów bagien i torfowisk w Europie. Wiosną Prypeć rozlewa się na kilometry, tworząc krajobraz przypominający wewnętrzne morze z wyspami olch i wierzb. Radzieckie melioracje osuszyły znaczną część mokradeł, lecz to, co zostało, wciąż stanowi ostoję dzikiej przyrody o znaczeniu kontynentalnym. Rozlewiska Prypeci należą do najważniejszych przystanków na trasach ptasich wędrówek między Afryką a północą kontynentu. Na północy rozciąga się z kolei Pojezierze Białoruskie z około dziesięcioma tysiącami jezior; największe z nich, Narocz, ma blisko 80 kilometrów kwadratowych.
Lasy pokrywają prawie 40 procent terytorium. Najsłynniejszy fragment, białoruska część Puszczy Białowieskiej, wpisany jest wraz z polską połową na listę światowego dziedzictwa UNESCO i pozostaje domem największej wolnej populacji żubra na świecie. Stolica, Mińsk, liczy blisko dwa miliony mieszkańców, czyli ponad jedną piątą ludności kraju; kolejne ośrodki, Homel, Mohylew, Witebsk, Grodno i Brześć, nie przekraczają pół miliona. Średnia gęstość zaludnienia wynosi 44 osoby na kilometr kwadratowy, niemal trzykrotnie mniej niż w Polsce. Klimat ma wyraźny rys kontynentalny: zimą mrozy schodzą tu poniżej minus dwudziestu stopni, latem zdarzają się fale upałów.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Od Połocka do Rzeczypospolitej
Państwowość na tych ziemiach zaczęła się nad Dźwiną. Księstwo Połockie, wzmiankowane po raz pierwszy w 862 roku, przez dwa stulecia rywalizowało z Kijowem i Nowogrodem, a jedenastowieczny sobór św. Zofii w Połocku należał do najstarszych murowanych świątyń wschodniej Słowiańszczyzny. Z Połocka pochodziła też Eufrozyna, dwunastowieczna księżniczka i mniszka, fundatorka klasztorów oraz opiekunka piśmiennictwa, dziś czczona jako patronka Białorusi.
Od XIII wieku ziemie białoruskie stopniowo wchodziły w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego. Ten rozdział bywa u nas niedoceniany: językiem wielkoksiążęcej kancelarii był ruski, bezpośredni przodek dzisiejszej białoruszczyzny, i właśnie w nim spisano trzy Statuty litewskie z lat 1529–1588, jedne z najnowocześniejszych kodyfikacji prawa ówczesnej Europy. W 1517 roku połocczanin Franciszek Skaryna wydał w Pradze drukowany Psałterz, a po nim kolejne księgi biblijne, wyprzedzając pierwsze druki moskiewskie o blisko pół wieku.
Unia lubelska z 1569 roku związała Wielkie Księstwo z Koroną w Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Dla miejscowych elit oznaczało to postępującą polonizację; magnackie rody, z Radziwiłłami na czele, wznosiły rezydencje pokroju zamku w Nieświeżu, dziś również na liście UNESCO. Ceną były wojny. Najazd moskiewski z lat 1654–1667, w Polsce pamiętany głównie jako tło potopu szwedzkiego, na ziemiach białoruskich przybrał rozmiary katastrofy demograficznej: część historyków szacuje, że uszła lub zginęła wtedy nawet połowa mieszkańców.
Rozbiory Rzeczypospolitej w latach 1772–1795 oddały całość tych ziem Rosji. Imperium traktowało je jako Kraj Północno-Zachodni, rdzennie rosyjski i wymagający jedynie oczyszczenia z polskich wpływów. Odpowiedzią były powstania, listopadowe i styczniowe. Symbolem tego drugiego pozostał Konstanty Kalinowski, po białorusku Kastuś Kalinouski, wydawca pierwszej gazety w języku białoruskim i powstańczy komisarz stracony w Wilnie w 1864 roku. Gdy w 2019 roku odnalezione szczątki jego i towarzyszy chowano ponownie na wileńskiej Rossie, na uroczystość przyjechały tysiące Białorusinów z biało-czerwono-białymi flagami. Rok później te same flagi wypełniły ulice Mińska.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Stulecie katastrof
Nowoczesny białoruski ruch narodowy okrzepł na początku XX wieku wokół wileńskiej gazety „Nasza Niwa", w której debiutowali klasycy tamtejszej literatury, Janka Kupała i Jakub Kołas. Państwo przyszło wraz z wojną. 25 marca 1918 roku, pod niemiecką okupacją, proklamowano Białoruską Republikę Ludową. Przetrwała niecały rok i nigdy nie zdobyła pełnej kontroli nad terytorium, ale data jej ogłoszenia, obchodzona jako Dzień Woli, do dziś pozostaje najważniejszym świętem demokratycznej opozycji. Na gruzach BRL bolszewicy powołali 1 stycznia 1919 roku Białoruską SRR.
Traktat ryski z 1921 roku rozciął kraj na pół. Część zachodnia znalazła się w granicach II Rzeczypospolitej, która z biegiem lat zamykała białoruskie szkoły i tłumiła ruch narodowy; wschodnia trafiła pod władzę radziecką. Tam po rewolucji ruszyła najpierw białorusyzacja, lokalny wariant sowieckiej korienizacji (czyli polityki narodowościowej ZSRR): rozkwitły szkolnictwo i literatura w języku białoruskim. Na przełomie dekad kurs gwałtownie się odwrócił. W nocy z 29 na 30 października 1937 roku NKWD rozstrzelało w Mińsku ponad stu pisarzy, naukowców i działaczy; wydarzenie to nosi dziś nazwę Nocy Rozstrzelanych Poetów. W podmińskim uroczysku Kuropaty w latach 1937–1941 grzebano ofiary masowych egzekucji, a szacunki liczby zabitych wahają się od około 30 do ponad 200 tysięcy. O istnieniu tych grobów opinia publiczna dowiedziała się dopiero w 1988 roku z artykułu archeologa Zianona Pazniaka i była to jedna z iskier białoruskiej pierestrojki.
Wrzesień 1939 roku przyniósł zjednoczenie obu części w ramach BSRR, a czerwiec 1941 niemiecką inwazję. Okupacja obróciła Białoruś w strefę eksterminacji. W mińskim getcie zgładzono około stu tysięcy Żydów, a podmiński Trościeniec należał do największych miejsc zagłady w okupowanej Europie. Wsie podejrzewane o sprzyjanie partyzantom palono razem z mieszkańcami: 22 marca 1943 roku w Chatyniu zginęło 149 osób, w tym 75 dzieci. Podobny los spotkał setki miejscowości, z których 186 nigdy nie odbudowano. Ruch partyzancki osiągnął tu skalę niespotykaną nigdzie indziej w Europie, co po wojnie stało się fundamentem oficjalnej tożsamości „republiki partyzanckiej". Bilans był potworny: według klasycznych szacunków zginął co czwarty mieszkaniec, nowsze wyliczenia mówią nawet o co trzecim. Mińsk legł w gruzach niemal w całości.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Wzorcowa republika i cień Czarnobyla
Powojenna odbudowa uczyniła z Białoruskiej SRR wizytówkę Związku Radzieckiego. Republika, formalnie pozbawiona suwerenności, została w 1945 roku członkiem założycielem ONZ z własnym miejscem obok ZSRR i Ukrainy; ten dyplomatyczny wybieg dał Moskwie dodatkowe głosy na forum organizacji. Mińsk odbudowano według jednolitego planu jako wzorcowe miasto socrealizmu, z monumentalną osią dzisiejszej alei Niepodległości. Ruszyły wielkie zakłady: fabryka traktorów MTZ, fabryka samochodów MAZ, później BiełAZ w Żodzinie i kombinaty chemiczne. Ze wsi do miast przeniosły się miliony ludzi, a wraz z nimi zmieniał się język. Rosyjski stał się mową awansu, białoruski zaś piętnem zacofania, stopniowo wypieranym ze szkół.
Czwarty reaktor elektrowni w Czarnobylu, położonej kilkanaście kilometrów od białoruskiej granicy, eksplodował 26 kwietnia 1986 roku. Wiatr wiał na północ. Na Białoruś opadło, według szacunków ONZ, około 70 procent radioaktywnego pyłu, a skażenie cezem-137 objęło niemal jedną czwartą terytorium kraju. Z domów wysiedlono ponad sto tysięcy ludzi, setki wsi przestały istnieć, a na najbardziej skażonym Polesiu utworzono zamknięty rezerwat radiacyjno-ekologiczny o powierzchni przekraczającej dwa tysiące kilometrów kwadratowych. O przebiegu awarii i jej długim cieniu pisaliśmy szerzej w tekście o Czarnobylu. Dla Białorusinów katastrofa stała się doświadczeniem pokoleniowym, opisanym najmocniej w „Czarnobylskiej modlitwie" Swiatłany Aleksijewicz.
Głasnost, Kuropaty i Czarnobyl razem wstrząsnęły republiką uchodzącą za najspokojniejszą w całym ZSRR. Pod koniec lat osiemdziesiątych powstał Białoruski Front Ludowy, pierwsza masowa organizacja niezależna od partii.
Niepodległość z przypadku
27 lipca 1990 roku Rada Najwyższa BSRR przyjęła deklarację suwerenności, a 25 sierpnia 1991 roku, tydzień po nieudanym puczu w Moskwie, nadała jej rangę konstytucyjną. Nowe państwo przyjęło nazwę Republika Białoruś oraz historyczne symbole: herb Pogoń i biało-czerwono-białą flagę. Na czele parlamentu stanął fizyk Stanisłau Szuszkiewicz, ten sam, który kilka miesięcy później podejmował Jelcyna i Krawczuka w Wiskulach.
Transformacja okazała się bolesna. Gospodarka, zbudowana jako montownia całego ZSRR, straciła z dnia na dzień rynki zbytu, inflacja pożerała oszczędności, a społeczeństwo tęskniło za przewidywalnością. Na tej fali wypłynął Alaksandr Łukaszenka, były dyrektor sowchozu spod Szkłowa i przewodniczący parlamentarnej komisji antykorupcyjnej. Sam chętnie przypominał, że jako jedyny deputowany miał głosować przeciwko ratyfikacji porozumień białowieskich. W pierwszych i, jak się miało okazać, ostatnich wolnych wyborach prezydenckich w lipcu 1994 roku zdeklasował w drugiej turze premiera Wiaczasłaua Kiebicza, zdobywając ponad 80 procent głosów.
Demontaż młodej demokracji zajął mu kilka lat. Referendum z 1995 roku przywróciło symbolikę wzorowaną na radzieckiej i nadało rosyjskiemu status języka urzędowego; protestujących głodówką deputowanych opozycji wyniesiono nocą z sali obrad siłą. Referendum z listopada 1996 roku poszło dalej: przekształciło ustrój w superprezydencki, rozwiązało niepokorny parlament i wyzerowało licznik kadencji. Zachód uznał je za nielegalne, co Mińsk przyjął obojętnie. W latach 1999–2000 czterej znani przeciwnicy władzy, wśród nich były szef MSW Jury Zacharanka i były wicepremier Wiktar Hanczar, zniknęli bez śladu; dwie dekady później były żołnierz jednostki specjalnej opowiedział niemieckiej telewizji, jak działał rządowy szwadron śmierci. Referendum z 2004 roku zniosło limit kadencji. Kolejne głosowania były już rytuałem: protesty po wyborach z 2006 roku rozpędzono w kilka dni, a w grudniu 2010 roku, po stłumieniu powyborczego wiecu w Mińsku, za kratami wylądowało aż siedmiu kandydatów na prezydenta.
Tak powstał system, który politolodzy długo opisywali jako skansen sowietyzmu: pion władzy podporządkowany jednemu człowiekowi, służba bezpieczeństwa, która jako jedyna na obszarze poradzieckim zachowała nazwę KGB, gospodarka w większości państwowa, kołchozy przemianowane na agromiasteczka. Umowa społeczna była prosta. Państwo gwarantowało pracę i względną stabilność, obywatel oddawał w zamian politykę. Przez lata układ jako tako działał, podtrzymywany tanią rosyjską ropą i gazem. Zawalił się, gdy dorosło pokolenie niepamiętające ZSRR.
Sierpień 2020
Wiosną 2020 roku Łukaszenka zlekceważył pandemię koronawirusa, radząc publicznie leczyć strach przed zarazą pracą na traktorze, a samego wirusa setką wódki. Państwo nie wprowadziło ani obostrzeń, ani osłon; ludzie sami organizowali pomoc dla szpitali i po raz pierwszy od lat poczuli, że potrafią działać wspólnie. W tej atmosferze ruszyła kampania prezydencka. W maju aresztowano wideoblogera Siarhieja Cichanouskiego, który objeżdżał kraj z hasłem porównującym władzę do karalucha z dziecięcej rymowanki; w czerwcu do celi trafił bankier Wiktar Babaryka, najpoważniejszy z pretendentów. Rejestrację uzyskała za to Swiatłana Cichanouska, żona blogera, uznana najwyraźniej za niegroźną gospodynię domową. U jej boku stanęły Maryja Kalesnikawa ze sztabu Babaryki i Weranika Cepkała, a wiece tego sztabu gromadziły tłumy, jakich białoruska opozycja nie widziała nigdy wcześniej.
9 sierpnia komisja wyborcza ogłosiła, że urzędujący prezydent zdobył 80,1 procent głosów. Niezależne przeliczenia protokołów z komisji, które policzyły głosy uczciwie, wskazywały na zwycięstwo Cichanouskiej. Kraj eksplodował. Na trzy doby władze odcięły internet, a OMON strzelał do ludzi gumowymi kulami i granatami hukowymi; w areszcie przy ulicy Akrescina zatrzymanych bito i torturowano, co udokumentowały później organizacje międzynarodowe. Zginęło co najmniej kilku demonstrantów, wśród nich Alaksandr Tarajkouski, zastrzelony 10 sierpnia w Mińsku; w listopadzie zmarł pobity przez zamaskowanych napastników Raman Bandarenka. Skutek okazał się odwrotny do zamierzonego. 16 sierpnia ulicami stolicy przeszło, według szacunków, do dwustu tysięcy ludzi, najwięcej w historii kraju, a niedzielne marsze powtarzały się do późnej jesieni.
Reżim postawił na przeczekanie i zemstę. Cichanouska pod przymusem wyjechała na Litwę; Kalesnikawa, wywieziona we wrześniu na granicę z Ukrainą, podarła w strefie buforowej paszport i wróciła po wyrok jedenastu lat kolonii karnej. W ciągu kilku miesięcy zatrzymano ponad 30 tysięcy osób, a licznik represji rósł przez kolejne lata: zlikwidowano ponad półtora tysiąca organizacji pozarządowych, rozbito wszystkie niezależne redakcje, za komentarz w internecie można było dostać lata łagru. W 2021 roku aresztowano Alesia Bialackiego, założyciela centrum praw człowieka Wiasna; rok później przyznano mu Pokojową Nagrodę Nobla, którą w Oslo odbierała za niego żona.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
W cieniu wojny
Konfrontacja z Zachodem szybko wyszła poza granice kraju. 23 maja 2021 roku władze, powołując się na rzekomy alarm bombowy, zawróciły do Mińska w asyście myśliwca rejsowy samolot Ryanaira lecący z Aten do Wilna; z pokładu zdjęto opozycyjnego dziennikarza Ramana Pratasiewicza. Latem 2021 roku reżim otworzył nowy front, ściągając samolotami tysiące migrantów z Bliskiego Wschodu i kierując ich na granice z Litwą, Łotwą i Polską. Kryzys osiągnął apogeum w listopadzie 2021 roku pod Kuźnicą, a jego ofiarami padli przede wszystkim sami migranci: w lasach i na bagnach pogranicza zmarło co najmniej kilkadziesiąt osób. Polska odpowiedziała budową stalowej zapory o długości 186 kilometrów i wysokości pięciu i pół metra, ukończonej w czerwcu 2022 roku i przecinającej między innymi Puszczę Białowieską.
Z białoruskiego terytorium ruszyło 24 lutego 2022 roku na Kijów jedno z głównych zgrupowań rosyjskiej inwazji; z tutejszych poligonów startowały rakiety, a szpitale przyjmowały rannych. Białoruska armia do walk nie weszła. Kraj i tak stał się współagresorem, udostępnił bowiem zaplecze wojnie, której późniejszą, pozycyjną fazę opisywaliśmy na przykładzie bitwy o Bachmut. Trzy dni po rozpoczęciu inwazji referendum konstytucyjne wykreśliło z ustawy zasadniczej zapisy o dążeniu do neutralności i bezatomowym statusie państwa. Konsekwencje nadeszły szybko: w 2023 roku Rosja rozmieściła na Białorusi taktyczną broń jądrową, według słów samego Łukaszenki kilkadziesiąt głowic. Latem tego samego roku, po buncie Prigożyna, do obozu pod Osipowiczami trafiły tysiące wagnerowców; po śmierci ich przywódcy obecność najemników zmalała.
Następne lata przyniosły dalszą militaryzację pogranicza. W grudniu 2024 roku Putin i Łukaszenka podpisali traktat o gwarancjach bezpieczeństwa, obejmujący Białoruś rosyjskim parasolem jądrowym. We wrześniu 2025 roku odbyły się manewry Zapad-2025, na czas których Polska całkowicie zamknęła granicę; kilka dni wcześniej w polską przestrzeń powietrzną wleciało kilkanaście rosyjskich dronów, część od strony Białorusi. Jesienią litewskie niebo zaczęły masowo naruszać balony przemytnicze wypuszczane z białoruskiego terytorium; wielokrotnie paraliżowały lotnisko w Wilnie, aż Litwa na miesiąc zamknęła granicę, a w grudniu ogłosiła stan wyjątkowy. O tym, jak państwa NATO uczą się odpowiadać na tanie zagrożenia z powietrza, wracaliśmy przy okazji manewrów Hedgehog w Estonii. Finał roku 2025 należał do cięższego kalibru: 18 grudnia Łukaszenka ogłosił, że do kraju dotarły rosyjskie pociski balistyczne Oriesznik, zdolne przenosić głowice jądrowe na dystans do pięciu tysięcy kilometrów. Analitycy zlokalizowali wyrzutnie, najpewniej na dawnym lotnisku pod Krzyczewem na wschodzie kraju.
Gospodarka na uwięzi
Białoruski model gospodarczy od trzech dekad opiera się na dominacji państwa, które kontroluje około dwóch trzecich gospodarki. Prywatyzacji na wielką skalę nigdy nie przeprowadzono, a giganty z czasów BSRR wciąż pracują. Miński MTZ pozostaje jednym z największych producentów traktorów na świecie, BiełAZ z Żodzina słynie z wozideł górniczych o ładowności do 450 ton, a rafinerie w Nowopołocku i Mozyrzu latami zarabiały na przerobie taniej rosyjskiej ropy. Do listy doszła energetyka jądrowa: zbudowana przez Rosatom elektrownia w Ostrowcu oddała oba bloki do użytku w latach 2021–2023. Filarem eksportu pozostają jednak nawozy potasowe. Kombinat Belaruskali z Soligorska, wydobywający sole potasowe pod Soligorskiem, odpowiadał przed sankcjami za około jedną piątą światowego handlu tym surowcem.
Na tym tle wyrosła w latach dwutysięcznych specjalizacja zupełnie innego rodzaju. Utworzony w 2005 roku miński Park Wysokich Technologii, ze zwolnieniami podatkowymi i własnym reżimem prawnym, ściągnął branżę IT: tutaj powstały World of Tanks i znaczna część komunikatora Viber, a usługi informatyczne urosły do rangi ważnego towaru eksportowego. Rok 2020 zatrzymał ten eksperyment. Po pacyfikacji protestów, a potem po wybuchu wojny, kraj opuściły dziesiątki tysięcy programistów, przenosząc firmy do Polski, na Litwę i do Gruzji.
Sankcje nałożone po 2020 i 2022 roku odcięły Białoruś od zachodnich rynków oraz od portu w Kłajpedzie, przez który szedł na eksport chlorek potasu. Handel przekierowano na wschód; obecnie blisko dwie trzecie wymiany przypada na Rosję, a większość eksportu wychodzi przez rosyjskie porty. Miejsce drugiego partnera zajęły Chiny, rozbudowujące pod Mińskiem park przemysłowy Wielki Kamień. Wojenna koniunktura, z zamówieniami rosyjskiej zbrojeniówki i przejmowaniem porzuconych przez Zachód nisz, dała gospodarce dwa tłuste lata; w 2024 roku oficjalny wzrost PKB sięgnął czterech procent. Rok później impuls wygasł, a niezależni ekonomiści zaczęli pisać o stagnacji. W tym kontekście grudniowa decyzja Waszyngtonu o zdjęciu sankcji z nawozów potasowych, kupiona uwolnieniem więźniów, oznaczała dla Mińska powrót na rynek wart miliardy dolarów.
Odwilż na raty
Po siódmą kadencję Łukaszenka sięgnął 26 stycznia 2025 roku. Głosowanie rozpisano na środek zimy, wcześniej niż wymagał kalendarz, do rywalizacji dopuszczono wyłącznie kandydatów technicznych, a lokali wyborczych za granicą nie otwarto wcale. Oficjalny wynik, 86,82 procent, uplasował go tuż za rezultatem Putina sprzed roku. Stany Zjednoczone, Polska, Litwa i Łotwa ogłosiły, że wyborów nie uznają. Zaprzysiężenie odbyło się 25 marca, w Dzień Woli, co opozycja odebrała jako wystudiowaną złośliwość.
Za kulisami działo się jednak więcej. Administracja Donalda Trumpa, szukająca kanałów do Moskwy, dostrzegła w Mińsku pożytecznego pośrednika, a Łukaszenka zobaczył w Waszyngtonie szansę na wyjście z izolacji. 21 czerwca 2025 roku do Mińska przyleciał generał Keith Kellogg; jeszcze tego samego dnia reżim uwolnił czternastu więźniów, w tym trzech Polaków oraz Siarhieja Cichanouskiego, którego pięć lat całkowitej izolacji zmieniło nie do poznania. We wrześniu wyszło kolejnych 52 skazanych, a Waszyngton zdjął część sankcji z linii lotniczych Belavia; weteran opozycji Mikoła Statkiewicz odmówił wtedy przekroczenia granicy i został ponownie zatrzymany. Największa wymiana nastąpiła 13 grudnia 2025 roku. Za zdjęcie sankcji z sektora nawozowego wolność odzyskały 123 osoby, wśród nich noblista Aleś Bialacki, Maryja Kalesnikawa, Wiktar Babaryka i redaktorka naczelna portalu TUT.by Maryna Zołatawa. Większość uwolnionych deportowano wbrew ich woli na Ukrainę, części odebrano dokumenty. Eksperci ONZ studzili entuzjazm: machina represji nie zwolniła, a miejsce wypuszczonych zajmują nowi zatrzymani. Wiosną 2026 roku obrońcy praw człowieka wciąż liczyli ponad osiemset osób osadzonych z powodów politycznych. Unia Europejska, w odróżnieniu od Waszyngtonu, sankcyjnego kursu nie zmieniła, uzależniając normalizację od uwolnienia wszystkich więźniów i zakończenia represji.
Dla Polski przełom nadszedł 28 kwietnia 2026 roku, gdy w ramach wymiany na granicy, obejmującej trzech Polaków i dwóch Mołdawian, z kolonii karnej wyszedł Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi więziony od marca 2021 roku. Premier Donald Tusk powitał go na przejściu słowami o powrocie do polskiego domu.
Balansowanie Mińska między mocarstwami osiągnęło w 2026 roku poziom akrobatyki. W marcu Łukaszenka jako pierwszy białoruski przywódca odwiedził Koreę Północną i podpisał z Kim Dzong Unem traktat o przyjaźni. W czerwcu doszło do ostrego spięcia z Kijowem: Łukaszenka najpierw publicznie przepraszał Wołodymyra Zełenskiego za dawne zaczepki i przekonywał, że wejście do wojny byłoby dla Białorusi samobójstwem, a kilka dni później ukraiński prezydent dał mu tydzień na wyłączenie rosyjskich stacji przekaźnikowych, które z białoruskiego terytorium pomagały naprowadzać drony na Ukrainę. Mińsk oficjalnie milczał. Pod koniec miesiąca media donosiły jednak, że urządzenia zamilkły. Łukaszenka poleciał tymczasem na konsultacje do Putina, a stamtąd do Pekinu, gdzie Xi Jinping zapewniał go o wsparciu dla białoruskiej suwerenności.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Kraj, który się kurczy
Za politycznym teatrem toczy się proces, który zaważy na przyszłości mocniej niż jakiekolwiek wybory. Białoruś się wyludnia. Według danych urzędu statystycznego 1 stycznia 2026 roku kraj liczył 9 056 080 mieszkańców, o 53 tysiące mniej niż rok wcześniej, przy czym oficjalne liczby nie w pełni uwzględniają emigrację. W 2025 roku urodziło się 54 257 dzieci, najmniej w historii pomiarów, a zmarło ponad dwukrotnie więcej osób. Współczynnik dzietności spadł do 1,08, niemal o połowę poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Rządowy program demograficzny na lata 2026–2030 po raz pierwszy nazywa rzecz po imieniu i opisuje spadek liczby ludności jako trwały.
Do bilansu dochodzi exodus polityczny. Od 2020 roku kraj opuściło, według różnych szacunków, od trzystu do sześciuset tysięcy ludzi, w większości młodych i wykształconych. Nowymi stolicami białoruskiego życia publicznego stały się Warszawa i Wilno; tam działają wolne media i biuro Cichanouskiej, tam też dorasta pokolenie dzieci znających Białoruś wyłącznie z opowieści.
Emigracja zabiera krajowi także język, i tak już zepchnięty do defensywy. W spisie z 2019 roku białoruski za ojczysty uznało 54 procent obywateli, ale w domu używała go na co dzień nieco ponad jedna czwarta; w dużych miastach szkoła z białoruskim językiem nauczania to rzadkość. Po 2020 roku władza zaczęła traktować rodzimą mowę podejrzliwie, jako znak rozpoznawczy opozycji, podobnie jak biało-czerwono-białą flagę, za którą można trafić do aresztu. Osobnym wątkiem jest mniejszość polska, według spisu licząca około 290 tysięcy osób i skupiona głównie na Grodzieńszczyźnie. Związek Polaków na Białorusi, nieuznawany przez władze od 2005 roku, po sierpniu 2020 stał się celem otwartej rozprawy: zamykano polskie szkoły społeczne, a działaczy, z Andżeliką Borys i wspomnianym Poczobutem na czele, wtrącano do aresztów. Wyznaniowo dominuje prawosławie, a katolicyzm, silny zwłaszcza na zachodzie, pozostaje żywym śladem po Rzeczypospolitej. Kulturalna wizytówka kraju powstaje dziś głównie poza jego granicami, choć korzenie ma głębokie: z Witebska pochodził Marc Chagall, z tej samej Witebszczyzny klasyk prozy wojennej Wasil Bykau, a Swiatłana Aleksijewicz, literacka noblistka z 2015 roku, opuściła ojczyznę w szczycie represji.
ONZ szacuje, że w połowie stulecia Białoruś będzie liczyła około 7,2 miliona mieszkańców. Ostatni raz mniej niż osiem milionów ludzi mieszkało nad Świsłoczą, Niemnem i Prypecią na początku lat pięćdziesiątych, gdy kraj podnosił się z wojennych zniszczeń.
Literatura i źródła
- Białoruś — Wikipedia, wolna encyklopedia — artykuł encyklopedyczny
- Historia Białorusi — Wikipedia, wolna encyklopedia — artykuł encyklopedyczny
- Umowa białowieska — Wikipedia, wolna encyklopedia — artykuł encyklopedyczny
- Protesty na Białorusi (2020–2021) — Wikipedia, wolna encyklopedia — artykuł encyklopedyczny
- Wybory prezydenckie na Białorusi w 2025 roku — Wikipedia, wolna encyklopedia — artykuł encyklopedyczny
- Kuropaty — Wikipedia, wolna encyklopedia — artykuł encyklopedyczny
- Demographics of Belarus — Wikipedia — artykuł encyklopedyczny
- Population, annual data — National Statistical Committee of the Republic of Belarus — oficjalne dane statystyczne
- Białowieża Forest — UNESCO World Heritage Centre — oficjalna strona instytucji
- Svetlana Alexievich, Facts — NobelPrize.org — oficjalna strona instytucji
- Ales Bialiatski, Facts — NobelPrize.org — oficjalna strona instytucji
- Belarus: a farce instead of a presidential election — Ośrodek Studiów Wschodnich — analiza ośrodka badawczego
- Lithuania closes its border with Belarus for a month — Ośrodek Studiów Wschodnich — analiza ośrodka badawczego
- Belarus: Freeing political prisoners does not end policy of repression — OHCHR — komunikat instytucji ONZ
- Andrzej Poczobut uwolniony! „Witaj w polskim domu" — Kancelaria Prezesa Rady Ministrów — komunikat rządowy
- Belarus frees 123 prisoners including Ales Bialiatski as US lifts sanctions — Al Jazeera — artykuł prasowy
- Belarusian leader says Russia deployed its latest nuclear-capable Oreshnik missile — NBC News — artykuł prasowy
- Death rate twice as high as birth rate: Belarus plunges into demographic decline — Belsat — artykuł prasowy
- Lukashenko Strives To Keep Belarus Out Of War After Zelenskyy Ultimatum — RFE/RL — analiza publicystyczna
- Q&A: Release of Political Prisoners and What Comes Next — Office of Sviatlana Tsikhanouskaya — materiał informacyjny