Fale Inspiracji
Historyczna stalownia martenowska z rozżarzonym piecem i pracującą załogą hutników w intensywnym świetle ciekłej stali

Władysław Truchan — mistrz szybkościowych wytopów

W centrum Chorzowa, między ulicą Strzelców Bytomskich a ulicą Sienkiewicza, biegnie niewielka, równoległa do Wolności arteria. Przy niej stoją kamienice czynszowe z przełomu XIX i XX wieku, a gdzieniegdzie zachowały się jeszcze niskie, jednokondygnacyjne domy z dwuspadowymi dachami, pamiętające czasy, gdy ta okolica żyła rytmem pobliskich pieców hutniczych. Ulica nosi nazwisko człowieka, którego dziś mało kto pamięta, a który w swoim krótkim życiu zdążył pracować w młynie, cegielni i na torach kolejowych, wyemigrować do Francji, wrócić do kraju zrujnowanego wojną, a potem stać się jednym z najgłośniejszych hutników powojennego Śląska. Władysław Truchan zmarł mając czterdzieści sześć lat. Jego imieniem nazwano ulicę, szpital dziecięcy - pozostało też wspomnienie kogoś, kto traktował pracę przy piecach martenowskich z niezwykłą powagą. ...

2026-05-22 · 16 min · Dorian Ziel
Muzeum Śląskie w Katowicach nocą – szklane kubiki ekspozycyjne i podświetlona wieża szybu kopalnianego na tle miasta

Muzeum Śląskie w Katowicach. Historia, która nie chciała zginąć

Gdyby architektura mogła mieć pecha, Muzeum Śląskie w Katowicach byłoby jego uosobieniem. Zanim jeszcze otworzyło drzwi dla pierwszego zwiedzającego, skończyło jako gruz i złom. Budowali je przez trzy lata, wyposażali w cuda techniczne, których nie powstydziłoby się miasto na drugim brzegu Atlantyku — a potem przyszła wojna i nie zostało z tego prawie nic. Drugi rozdział historii muzeum jest w gruncie rzeczy historią instytucji, która przez kilka dekad istniała bez własnej tożsamości, tułając się po hotelowych salach z pożyczoną przestrzenią zamiast prawdziwego domu. Trzeci — historią architektury schowanej pod ziemią, która w 2015 roku zaskoczyła Europę. ...

2026-04-21 · 13 min · Mira Tarnowska
Zamek w Mosznej – widok na bajkową rezydencję z licznymi wieżami otoczoną parkiem

Zamek w Mosznej — bajkowa rezydencja, która przetrwała pożar, wojnę i zapomnienie

Kto po raz pierwszy widzi zamek w Mosznej, ten zwykle milknie na chwilę. Strzelistych wież jest tyle, że oko nie nadąża za ich rachunkiem. Mury przechodzą z łagodnych krzywizn baroku w ostrołukowe szczeliny neogotyku, by za rogiem zaskoczyć loggią rodem z włoskiej willi renesansowej. Całość otacza park tak rozległy i stary, że trzysetletnie dęby giną gdzieś za kurtynami kwitnących rododendronów. Ta rezydencja (formalnie pałac, choć powszechnie nazywana zamkiem) nie powstała z jednego rzutu ołówka. Wyrosła z ambicji, katastrofy i odrobiny szaleństwa jednego rodu, który zmienił oblicze Górnego Śląska. No i z pieniędzy. Dużych pieniędzy. ...

2026-02-28 · 17 min · Anika Obłok