Trzeciego lipca 2023 roku globalna średnia dobowa temperatura powietrza przy powierzchni Ziemi przebiła najwyższą wartość zapisaną dotąd w zbiorze ERA5. Nazajutrz rekord padł ponownie. Potem jeszcze dwa razy, aż do 6 lipca, kiedy planetarny termometr zatrzymał się na 17,08°C. Przez następne trzy i pół tygodnia żaden dzień nie zszedł poniżej starego maksimum z 13 sierpnia 2016 roku, wynoszącego 16,80°C.
Liczby z globalnych baz klimatycznych rzadko kogoś poruszają. Ten sam miesiąc wyglądał jednak inaczej z poziomu ulicy.
Phoenix przeżywało trzydziesty pierwszy z rzędu dzień powyżej 43°C, stacja pomiarowa w chińskim Sinciangu zanotowała 52,2°C, a z greckiej wyspy Rodos ewakuowano dziewiętnaście tysięcy osób uciekających przed ogniem. Kiedy pod koniec lipca 2026 roku setki tysięcy ludzi opuszczają domy w departamencie Gironde i na północy Hiszpanii, tamten miesiąc przestaje wyglądać na wyjątek.
Kiedy ogień wchodzi do kurortu
Pożar zaczął się 18 lipca w górzystym wnętrzu Rodos, kilkanaście kilometrów od wybrzeża. Przez pierwsze doby wyglądał na sprawę lokalną. Potem zmienił się wiatr.
Ogień zszedł ku południowo-wschodniemu brzegowi, gdzie ciągnie się pas hoteli, apartamentów i plaż. W niedzielę 23 lipca greckie ministerstwo odpowiedzialne za ochronę ludności podało bilans: około dziewiętnastu tysięcy ewakuowanych, w tym szesnaście tysięcy drogą lądową i trzy tysiące morzem, z dwunastu miejscowości oraz kilku hoteli. Urzędnicy określili operację jako największą ewakuację pożarową w historii kraju. Sześć osób trafiło na krótko do szpitala z podrażnieniem dróg oddechowych, jedna złamała nogę podczas opuszczania hotelu. Nikt nie zginął, co przy skali operacji i przy dziesiątkach tysięcy ludzi poruszających się w dymie po nieznanych sobie drogach było wynikiem znacznie lepszym, niż zakładano w pierwszych godzinach akcji.
Zdjęcia z tamtych dni mają powtarzalny motyw: ludzie z walizkami idący poboczem drogi, turyści w strojach kąpielowych na podłodze hali sportowej.
Kutry straży przybrzeżnej i prywatne łodzie zabierały pasażerów prosto z plaż, bo dojazd lądowy bywał odcięty. TUI i Jet2 odwołały loty na wyspę, a następnie wysłały puste maszyny po klientów, z których część została bez bagażu i bez dokumentów. Tego samego dnia w całej Grecji płonęły osiemdziesiąt dwa pożary, a sześćdziesiąt cztery z nich wybuchły w ciągu jednej doby.
Rodos nie było ani największym, ani najbardziej śmiercionośnym pożarem tamtego roku. W Kanadzie spłonęło wtedy ponad piętnaście milionów hektarów, dwa razy więcej niż w poprzednim rekordowym sezonie 1989, a sierpniowy ogień w Lahainie na hawajskiej wyspie Maui zabił 102 osoby i był najtragiczniejszym amerykańskim pożarem od ponad stulecia. Grecka wyspa zapisała się w pamięci z innego powodu. Płomienie weszły na obszar zaprojektowany wyłącznie pod wypoczynek, w tygodniu o najwyższym w roku obłożeniu.
Skąd wiadomo, że padł rekord
Globalna średnia temperatura nie jest odczytem z jednego przyrządu, a sposobów jej wyliczania jest kilka.
Pierwsza rodzina metod, z której korzystają NASA, NOAA i brytyjskie Met Office, opiera się wyłącznie na pomiarach bezpośrednich. Dane ze stacji lądowych, statków i boi przechodzą kontrolę jakości, korektę na przeprowadzki stacji i wymiany przyrządów, a potem interpolację na obszary, gdzie nikt nic nie mierzył. Model atmosfery nie bierze w tym udziału.
Druga rodzina to reanalizy. Obserwacje ze stacji, satelitów, radiosond, samolotów i boi trafiają tu do modelu prognostycznego, który w kolejnych cyklach dopasowuje symulowany stan atmosfery do tego, co faktycznie zmierzono. Wynikiem jest fizycznie spójna, godzinowa rekonstrukcja pogody na całej planecie. Najczęściej cytowany zbiór tego typu to ERA5, produkt Europejskiego Centrum Średnioterminowych Prognoz Pogody rozwijany w unijnym programie Copernicus, sięgający 1940 roku. W samych latach 1979–2019 wchłonął 94,6 miliarda obserwacji.
Każde podejście ma inną słabość. Analiza statystyczna musi zgadywać, co działo się w miejscach bez pomiarów, i najbardziej cierpi na tym Arktyka oraz okolice Antarktydy. Reanaliza pokrywa jednolitą siatką całą planetę, tyle że w rejonach ubogich w dane odpowiada za wynik głównie model. Nie da się przy tym sprawdzić reanalizy tymi samymi satelitami i radiosondami, które ją współtworzyły. Model został wcześniej przyciągnięty do ich odczytów, więc dobra zgodność z nimi jest po części wpisana w konstrukcję. Uczciwszy test polega na zestawieniu obu rodzin metod ze sobą albo na skonfrontowaniu wyniku z pomiarami, które celowo odłożono i nie wpuszczono do obliczeń.
Globalna średnia przy powierzchni Ziemi zamknęła lipiec 2023 roku wynikiem 16,95°C. Sama wartość niewiele mówi, ponieważ obejmuje jednocześnie Saharę i zimową Antarktydę, szczyty Himalajów i powierzchnię Pacyfiku. Sens pojawia się w porównaniach. Miesiąc wypadł o 0,72°C powyżej lipcowej średniej z lat 1991–2020 i o 0,33°C powyżej lipca 2019, dotychczasowego lidera zestawienia, który zatrzymał się na 16,63°C. W skali planety jedna trzecia stopnia to bardzo dużo. Globalna średnia uśrednia bowiem anomalie chłodne i ciepłe z całej Ziemi, więc rzadko przesuwa się skokowo. Rekordy zwykle padają o setne części stopnia. Trzydzieści trzy setne to w tej skali przepaść, więc Copernicus ogłosił pełny wynik dopiero 8 sierpnia, po zamknięciu miesiąca i po zapowiedzi wydanej jeszcze 27 lipca.
Amerykańskie analizy potwierdziły europejską. NASA, korzystając z własnej metodyki i serii sięgającej 1880 roku, oceniła lipiec 2023 jako cieplejszy o 0,24°C od dowolnego wcześniejszego lipca. NOAA umieściła go na szczycie stusiedemdziesięcioczteroletniego rejestru i odnotowała, że średnia lipcowa po raz pierwszy przekroczyła o pełny stopień długoterminową normę dwudziestowieczną. Poszczególne zespoły podawały nieco różne liczby, bo różnią się okresem odniesienia, sposobem uzupełniania obszarów słabo pokrytych pomiarami i samą filozofią liczenia. Zgodność co do rekordu ważyła tym więcej, że NASA i NOAA doszły do niej bez pomocy modelu atmosfery.
Ilustracja poglądowa AI. Opracowanie: faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Co dokładnie znaczy „w historii pomiarów”
Formuła powtarzana przez Copernicusa, NASA, NOAA i Światową Organizację Meteorologiczną wymaga doprecyzowania. Ziemia przechodziła w przeszłości okresy znacznie cieplejsze od dzisiejszego, tylko że nikt ich wtedy nie mierzył. Rekord dotyczy epoki, w której istnieje spójna, porównywalna sieć obserwacyjna.
Ciągłe pomiary o zasięgu globalnym prowadzi się od drugiej połowy XIX wieku, choć ich gęstość i jakość poprawiały się stopniowo. ERA5 zaczyna się w 1940 roku, seria NASA w 1880, rejestr NOAA obejmował w 2023 roku sto siedemdziesiąt cztery lata, przy czym im głębiej w przeszłość, tym mniej stacji pracowało na oceanach, w Arktyce oraz w głębi Afryki i Azji. Luki nie są ignorowane, lecz szacowane statystycznie i podawane razem z przedziałem niepewności.
Dalszą przeszłość odtwarza się pośrednio: ze słojów drzew, rdzeni lodowych, osadów jeziornych, koralowców. W maju 2024 roku w czasopiśmie „Nature” ukazała się praca Jana Espera, Maxa Torbensona i Ulfa Büntgena, oparta na rekonstrukcjach dendrochronologicznych z pozatropikalnych lądów półkuli północnej. Wynikało z niej, że lato 2023 było w tym obszarze cieplejsze o co najmniej pół stopnia od najcieplejszego lata sprzed epoki przemysłowej, przypadającego na rok 246 naszej ery. Autorzy zastrzegli, że dla półkuli południowej brakuje porównywalnych danych, a słoje drzew mają swoje ograniczenia jako termometr. Wniosek z rekonstrukcji zgadzał się jednak z odczytem przyrządów.
Mapa lipcowego gorąca
Rekord planetarny nie oznaczał, że gorąco było wszędzie. Duża część północnej Europy miała temperatury bliskie normie albo od niej niższe, a średnia dla całego kontynentu wypadła zaledwie 0,38°C powyżej wartości z lat 1991–2020. Europejski lipiec 2023 był w danych ERA5 o 1,34°C chłodniejszy od lipca 2010, który do dziś pozostaje najcieplejszym miesiącem w europejskiej serii pomiarowej. Globalna średnia wystrzeliła dlatego, że obszary skrajnie ciepłe okazały się rozległe, a chłodne anomalie zajmowały niewielki ułamek powierzchni Ziemi i rzadko odbiegały od normy o więcej niż stopień.
Ciężar przesunął się na południe. Nad basenem Morza Śródziemnego rozsiadły się kolejno dwa układy wysokiego ciśnienia, ochrzczone przez włoskich meteorologów imionami Cerbera i Charona. Copernicus przytoczył 48°C ze stacji na Sardynii, 47°C z obserwatorium w Palermo i szczytowe 46°C w Grecji. Rekord kontynentu, ustanowiony na Sycylii w sierpniu 2021 roku na poziomie 48,8°C, ostatecznie się utrzymał, choć przez kilka dni wydawał się poważnie zagrożony.
Ważniejsza od pojedynczego maksimum okazała się skala zjawiska. Region, który Copernicus wydziela jako Europę Południową, zamknął lipiec ze średnią 25,6°C, najwyższą w całej serii ERA5. Najgorętszy dzień wypadł 18 lipca. Udział dób z ekstremalnym obciążeniem cieplnym, mierzonym wskaźnikiem UTCI uwzględniającym wilgotność, wiatr i promieniowanie, był tam najwyższy spośród wszystkich lipców od 1950 roku. Śródziemnomorze ociepla się zresztą wyjątkowo szybko. Lipcowy trend dla tego regionu wynosi 0,54°C na dekadę, czyli trzy razy więcej niż trend globalny.
Skutki bywały prozaiczne. Czternastego lipca grecki resort kultury zamknął Akropol od południa do wczesnego wieczora, a ministerstwo pracy nakazało przerwy dla zatrudnionych na zewnątrz.
Po drugiej stronie Atlantyku symbolem stało się Phoenix. Od 30 czerwca do 30 lipca miasto zaliczyło trzydzieści jeden kolejnych dni z maksimum co najmniej 43,3°C, przy poprzednim rekordzie wynoszącym osiemnaście dni z 1974 roku. Groźniejsze były noce. Przez szesnaście dób temperatura nie spadła poniżej 32°C, a 19 lipca minimum dobowe zatrzymało się na 36°C, najwyżej w historii miasta. Organizm, który nie może się wychłodzić po zmroku, wchodzi w kolejny gorący dzień z deficytem. Bilans miesiąca wyszedł rekordowy. Średnia dobowa 39,3°C była najwyższą miesięczną wartością odnotowaną dla jakiegokolwiek amerykańskiego miasta.
Chińska stacja Sanbao w Kotlinie Turfańskiej zmierzyła 16 lipca 52,2°C i ustanowiła rekord kraju. Tego samego dnia Dolina Śmierci w Kalifornii przekroczyła 52°C. Algieria i Tunezja raportowały maksima dobowe dochodzące do 49°C, a rekordy wszech czasów padły nawet na dwóch stacjach Terytoriów Północno-Zachodnich w Kanadzie, leżących blisko koła podbiegunowego, gdzie termometry pokazały ponad 37°C. Japonia zamknęła wówczas najcieplejszy lipiec w serii sięgającej 1898 roku, choć akurat ten rekord zdążył już upaść dwukrotnie, w 2024 i 2025 roku.
Ilustracja poglądowa AI. Opracowanie: faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Dlaczego akurat wtedy
Bez emisji przemysłowych taki miesiąc byłby niemożliwy, sama obecność gazów cieplarnianych nie tłumaczy jednak, dlaczego rekord padł akurat w lipcu 2023 roku. Dwutlenek węgla i metan ograniczają wypromieniowanie energii w kosmos i podnoszą poziom wyjściowy całego systemu. Efekt nie włącza się w konkretnym dniu. Przesuwa natomiast rozkład możliwych temperatur ku wyższym wartościom, przez co układ synoptyczny znany z przeszłości daje dziś wynik, jakiego dawniej nie potrafił wygenerować.
Resztę dopisała zmienność naturalna.
W 2023 roku rozwijało się El Niño, okresowe ocieplenie środkowej i wschodniej części równikowego Pacyfiku. Światowa Organizacja Meteorologiczna ogłosiła jego nadejście na początku lipca. Wpływ tego zjawiska na globalną średnią pojawia się jednak z opóźnieniem, zwykle w miesiącach zimowych i w roku następnym, więc lipcowego rekordu nie da się wytłumaczyć samym cyklem pacyficznym.
Nad Morzem Śródziemnym uformowała się natomiast kopuła ciepła. Powietrze w rozbudowanym wyżu opada, sprężając się i ogrzewając, chmury nie mają szans się utworzyć, a bezchmurne niebo pozwala Słońcu nagrzewać podłoże przez kilkanaście godzin dziennie. Doszedł do tego stan gleby. Wilgotna ziemia zużywa część energii słonecznej na parowanie, sucha oddaje ją niemal w całości na ogrzewanie gruntu i powietrza. Po serii sezonów z niedoborem wody, o których pisaliśmy przy okazji suszy z 2022 roku, południe kontynentu weszło w lipiec z podłożem sprzyjającym upałowi.
Co pokazała atrybucja
Metoda zwana atrybucją nie odpowiada na pytanie, kto zawinił. Porównuje prawdopodobieństwo i intensywność konkretnego zdarzenia w klimacie rzeczywistym z symulowanym światem bez ocieplenia antropogenicznego. Wynik jest zawsze statystyczny. Zamiast orzekać, że dana fala upałów „została spowodowana” ociepleniem, badacze podają, ile razy częstsza i o ile stopni gorętsza stała się klasa zdarzeń, do której należy, co pozwala porównywać wyniki między regionami i między latami.
Zespół World Weather Attribution opublikował 25 lipca 2023 roku szybką analizę trzech równoczesnych fal upałów. Badacze wzięli pod lupę osiemnastodniowe maksima na zachodzie Stanów Zjednoczonych, w Teksasie i północnym Meksyku, siedmiodniowe w prostokącie obejmującym południe Europy oraz czternastodniowe na nizinach Chin. Wyniki okazały się jednoznaczne. W klimacie bez emisji przemysłowych zdarzenia europejskie i północnoamerykańskie o tej intensywności byłyby praktycznie niemożliwe. Chińskie zdarzyłoby się mniej więcej raz na dwieście pięćdziesiąt lat.
W klimacie roku 2023, cieplejszym o około 1,2°C od poziomu przedprzemysłowego, oszacowane okresy powrotu skróciły się drastycznie. W południowej Europie taka fala miała wracać średnio co dziesięć lat, w badanym regionie Ameryki Północnej co piętnaście, w Chinach co pięć. Autorzy ocenili też, że ocieplenie podniosło temperaturę tych epizodów o mniej więcej 2,5°C w Europie Południowej, 2°C w Ameryce Północnej i 1°C w Chinach. Przy globalnym ociepleniu rzędu 2°C podobne fale gorąca miałyby powracać co dwa do pięciu lat.
Dane: ERA5 / Copernicus Climate Change Service, ECMWF, biuletyn klimatyczny 07/2025. Infografika własna: faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Ocean, który przestał chłodzić
Najbardziej niezwykły element tamtego lata rozgrywał się poza lądem. Od kwietnia 2023 roku globalna średnia temperatura powierzchni mórz utrzymywała się na wartościach rekordowych jak na tę porę roku. W lipcu przekroczyła średnią z lat 1991–2020 o 0,51°C, a na północnym Atlantyku aż o 1,05°C. Trzydziestego pierwszego lipca wartość dobowa dla pasa między 60° szerokości południowej a 60° północnej sięgnęła 20,96°C i o setną część stopnia pobiła rekord z marca 2016 roku.
Morskie fale upałów rozwinęły się na południe od Grenlandii, na Morzu Labradorskim, w basenie Karaibów i na Morzu Śródziemnym. Początkowo tłumaczono to długoterminowym trendem, słabszym mieszaniem wód i mniejszą ilością saharyjskiego pyłu, który zwykle odbija część promieniowania słonecznego, zanim dotrze ono do powierzchni oceanu. Pełniejsze wyjaśnienie przyszło dwa lata później. Zespół pod kierunkiem Matthew Englanda z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii wykazał na łamach „Nature”, że kluczowym mechanizmem były rekordowo słabe wiatry nad basenem. Wiatr miesza wodę i pogłębia warstwę, w której rozprowadza się pochłonięte ciepło. Kiedy ustaje, energia słoneczna nagrzewa cienką warstwę przypowierzchniową znacznie szybciej. Latem 2023 roku warstwa mieszania okazała się najpłytsza w całej serii pomiarowej, a tempo ogrzewania północnego Atlantyku odpowiadało w skali jednego sezonu mniej więcej dwóm dekadom typowego trendu.
Ocean pochłania większość nadmiaru energii zatrzymywanej przez gazy cieplarniane i dzięki temu łagodzi klimat lądów. Ta usługa ma cenę. Rozgrzana woda nie chłodzi powietrza podczas upalnej nocy, paruje intensywniej, dostarcza układom burzowym więcej wilgoci, a przy okazji traci tlen, przez co organizmy przystosowane do wąskiego zakresu temperatur przemieszczają się albo giną. Rafy koralowe bieleją. Skutki rozkładają się w czasie nierównomiernie, ponieważ ciepło zmagazynowane w oceanie wraca do atmosfery przez wiele miesięcy, a rekordy temperatury powierzchni z lata 2023 przełożyły się na anomalie zimowe i na wyjątkowo ciepły rok 2024.
Ilustracja poglądowa AI. Opracowanie: faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Sygnał z Antarktydy
Uwaga mediów skupiła się wtedy na półkuli północnej, gdzie trwał sezon urlopowy. Wokół Antarktydy działo się jednak coś, co część badaczy uznała za sygnał poważniejszy od samego rekordu temperatury powietrza.
Lipcowy zasięg antarktycznego lodu morskiego wyniósł średnio czternaście milionów kilometrów kwadratowych. Wobec średniej z lat 1991–2020 brakowało 2,4 miliona, czyli piętnastu procent. Poprzedni rekordowo niski lipiec, z 2022 roku, miał anomalię ponaddwukrotnie mniejszą. Antarktyczny lód przez dekady zachowywał się inaczej niż arktyczny, przybywał w jednych sektorach i ubywał w innych, a jego globalny trend był na tyle zaszumiony, że długo nie dało się z niego odczytać wyraźnego sygnału klimatycznego. Około 2016 roku ta równowaga się rozsypała. We wrześniu 2023 roku zimowe maksimum zasięgu okazało się najniższe w całej historii obserwacji satelitarnych. Topniejący lód morski nie podnosi poziomu oceanu, ponieważ już pływa. Zmienia natomiast bilans energetyczny, bo jasna pokrywa odbija promieniowanie, ciemna woda je pochłania, a sam lód osłania dodatkowo lodowce szelfowe przed falowaniem i tworzy siedlisko dla organizmów stanowiących podstawę tamtejszej sieci pokarmowej.
Ogień potrzebuje iskry
Twierdzenie, że pożar spowodowała zmiana klimatu, upraszcza sprawę zbyt mocno. Do zapłonu potrzebne jest źródło: piorun, iskra z linii energetycznej, niedopałek, podpalenie.
Iskra bywa przypadkowa. Klimat decyduje o czymś innym, mianowicie o stanie paliwa i o warunkach rozprzestrzeniania się ognia.
Długotrwały upał odbiera wilgoć roślinom i ściółce. Susza zwiększa ilość materiału gotowego do spalenia. Silny wiatr rozpędza front pożaru i przenosi żagwie na setki metrów. Powyżej pewnej prędkości uziemia również samoloty gaśnicze. W takich warunkach zdarzenie, które w chłodniejszym sezonie ugaszono by w pierwszej dobie, przeradza się w katastrofę o skali krajobrazowej. Europejskie służby posługują się dlatego wskaźnikiem zagrożenia pożarowego, który łączy temperaturę, wilgotność względną, prędkość wiatru i sumę opadów z ostatnich tygodni, i to właśnie ten wskaźnik, a nie pojedynczy odczyt termometru, decyduje o gotowości ekip w danym regionie. Serwisy Copernicusa odnotowały, że lipcowe emisje z greckich pożarów okazały się najwyższe dla tego miesiąca w całej serii obserwacyjnej.
Na Rodos wszystkie te elementy zbiegły się w najgorszym możliwym miejscu. Wyspa w szczycie sezonu, ograniczona sieć dróg, dziesiątki tysięcy przyjezdnych nieznających topografii ani języka komunikatów kryzysowych. Ewakuacja wymagała współpracy administracji, hoteli, przewoźników, lotniska, operatorów telefonii, ratowników i mieszkańców, a greckie ministerstwo spraw zagranicznych uruchomiło na lotnisku punkt pomocy dla turystów pozbawionych paszportów.
Ilustracja poglądowa AI. Opracowanie: faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Upał zabija bez rozgłosu
Pożar widać. Kolumna dymu i spalone dachy dają obraz, który bez trudu trafia do serwisu informacyjnego. Upał działa dyskretniej i dlatego bywa niedoszacowany. W karcie zgonu pojawia się zawał, udar, zaostrzenie przewlekłej obturacyjnej choroby płuc albo ostre uszkodzenie nerek, a temperatura zostaje w tle jako czynnik wyzwalający. Dlatego epidemiolodzy liczą nadmiarowe zgony, czyli różnicę między liczbą faktyczną a spodziewaną na podstawie wcześniejszych lat, i dopiero ta metoda pokazuje skalę, której nie widać w statystykach szpitalnych ani w codziennych komunikatach służb. Bilans zamyka się po miesiącach.
Człowiek oddaje ciepło głównie przez skórę i przez parowanie potu. Kiedy powietrze jest gorące, wilgotne i nieruchome, oba mechanizmy tracą wydajność. Serce musi mocniej pompować krew ku powierzchni ciała, co podnosi ryzyko odwodnienia i rozchwiania gospodarki elektrolitowej. Ryzyko koncentruje się wśród seniorów, pacjentów z chorobami przewlekłymi, niemowląt, ciężarnych, osób przyjmujących niektóre leki oraz pracowników wykonujących wysiłek fizyczny na otwartej przestrzeni.
Pierwsze sygnały przychodziły jeszcze w trakcie fali gorąca. W Meksyku upał pochłonął w tamtym sezonie ponad dwieście ofiar, a Hiszpania, Włochy, Grecja, Cypr, Algieria i Chiny raportowały zgony oraz gwałtowny wzrost liczby hospitalizacji. Pełną skalę europejskich strat poznano dopiero po roku. Badanie zespołu Elisy Gallo z barcelońskiego instytutu ISGlobal, opublikowane w „Nature Medicine” w sierpniu 2024 roku, oszacowało liczbę zgonów związanych z upałem w Europie w całym 2023 roku na 47 690, z przedziałem ufności od 28,9 do 66,5 tysiąca. Był to drugi najgorszy wynik badanego okresu 2015–2023, po lecie 2022. Ta sama praca przyniosła jeszcze jeden wynik. Gdyby temperatury z 2023 roku wystąpiły przy podatności społeczeństw z lat 2000–2004, obciążenie byłoby o osiemdziesiąt procent większe i przekroczyłoby 85 tysięcy zgonów. Autorzy przypisują tę różnicę systemom ostrzegania, zmianom w opiece nad osobami starszymi, szerszemu dostępowi do chłodzenia i rosnącej świadomości ryzyka.
Najgroźniejsze pozostają serie gorących dni połączone z tropikalnymi nocami. Klimatyzowana galeria handlowa daje kilka godzin ulgi i nie zmienia sytuacji mieszkania na poddaszu, domu opieki, zakładu karnego ani hali produkcyjnej. Upał uwypukla nierówności, ponieważ możliwość schłodzenia domu, przesunięcia godzin pracy albo wyjazdu rozkłada się bardzo nierówno.
Rachunek przychodzi z opóźnieniem
Koszty ekstremalnego lata rzadko mieszczą się w jednej rubryce. Rozchodzą się po sektorach i ujawniają miesiącami. W energetyce upał podbija zapotrzebowanie na chłodzenie, a jednocześnie obniża sprawność elektrowni cieplnych i zdolność przesyłową sieci. Przewody pod obciążeniem cieplnym zwisają niżej i przenoszą mniej mocy. Transformatory pracują na granicy dopuszczalnych temperatur, a elektrownie chłodzone wodą rzeczną napotykają ograniczenia wtedy, gdy poziom rzek spada, a ich temperatura rośnie powyżej wartości dopuszczonych pozwoleniem wodnoprawnym. Awaria zasilania w czasie fali gorąca przestaje być niedogodnością i staje się zagrożeniem zdrowotnym, o czym pisaliśmy szerzej przy okazji mechaniki blackoutów.
Infrastrukturę transportową projektowano dla określonego przedziału warunków. Nawierzchnia mięknie, szyny się wydłużają. Samoloty potrzebują dłuższego rozbiegu, bo gorące powietrze jest rzadsze i daje mniejszą siłę nośną. Awarią kończy się niewiele fal upałów, rośnie jednak koszt inspekcji, rezerw i modernizacji.
Rolnictwo reaguje inaczej, bo decyduje w nim termin, w którym stres cieplny uderza w roślinę. Kilka skrajnie gorących dni w trakcie kwitnienia szkodzi plonom mocniej niż cały ciepły miesiąc wypadający poza fazą krytyczną, a w 2023 roku raportowano z tego powodu zagrożenia dla hiszpańskich gajów oliwnych i chińskich upraw bawełny. Zwierzęta gospodarskie jedzą mniej, wolniej przybierają na wadze i potrzebują więcej wody oraz wentylacji.
Turystyka śródziemnomorska dostała na Rodos sygnał czytelny jak rzadko. Przez pół wieku model wypoczynku opierał się na założeniu, że lipiec i sierpień są okresem przewidywalnie atrakcyjnym. Pożary, niedobory wody i alerty upalne podważają tę przewidywalność, a wraz z nią kalkulacje hoteli i samorządów, które w sezonie obsługują populację wielokrotnie większą od stałej. Do tego dochodzi rynek ubezpieczeń, na którym rosnące straty pogodowe przekładają się na wyższe składki, wyższe udziały własne i wycofywanie ofert z obszarów uznanych za nadmiernie ryzykowne, co w praktyce oznacza przesunięcie kosztu na właścicieli nieruchomości i na budżety lokalne.
Najtrudniej policzyć spadek wydajności pracy. Pracownik w wysokiej temperaturze musi zwolnić, więc budownictwo, logistyka i służby komunalne tracą godziny nawet w dniach bez spektakularnych zdarzeń.
Półtora stopnia bez fajerwerków
Copernicus umieścił lipiec 2023 mniej więcej 1,5°C powyżej średniej z okresu 1850–1900, przyjmowanego za przybliżenie klimatu przedprzemysłowego. W dwóch okresach miesiąca, od 3 do 12 oraz od 17 do 22 lipca, anomalia dobowa przekraczała tę linię. W lipcu zdarzyło się to po raz pierwszy w całej serii.
Formalnego złamania celu porozumienia paryskiego jednak nie było. Próg 1,5°C dotyczy ocieplenia długoterminowego, uśrednianego w skali dwóch dekad. Pojedyncza doba ani pojedynczy miesiąc nie mają tu mocy rozstrzygającej. Krótkie przekroczenia wynikają z naturalnej zmienności nałożonej na trend i same w sobie niczego nie przesądzają. Liczą się jako miernik tempa. Im wyżej przesuwa się poziom bazowy, tym częściej pojedyncze miesiące wychodzą ponad linię, aż przekroczenie przestaje być epizodem. Trzy lata później widać to wyraźniej. Dwadzieścia jeden z dwudziestu pięciu miesięcy poprzedzających lipiec 2025 znalazło się w danych ERA5 powyżej progu 1,5°C, przy czym inne zbiory potwierdzają ten obraz jedynie częściowo, ponieważ marginesy bywają mniejsze od niepewności samego pomiaru.
Trzy lata później
Rekord nie okazał się trwałym pomnikiem, choć nie został też łatwo pobity. Lipiec 2024 zatrzymał się w ERA5 na 16,91°C, o cztery setne stopnia niżej. Trzynastomiesięczna seria rekordów się urwała. Miesiąc przyniósł za to dwa najgorętsze dni w historii zbioru: 22 i 23 lipca globalna średnia dobowa sięgnęła odpowiednio 17,16 i 17,15°C. Różnica mieści się w granicach niepewności, więc Copernicus nie wskazał zwycięzcy.
Lipiec 2025 wypadł chłodniej, z wynikiem 16,68°C i trzecim miejscem w zestawieniu, a zarazem był dopiero czwartym z dwudziestu pięciu kolejnych miesięcy, którego anomalia nie przekroczyła 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej. Rok 2024 zamknął się jako najcieplejszy w historii pomiarów i pierwszy rok kalendarzowy powyżej tej granicy. Rok 2025 uplasował się na drugim albo trzecim miejscu, zależnie od zbioru danych, a średnia z lat 2023–2025 przekroczyła 1,5°C, po raz pierwszy w historii pomiarów dla okresu trzyletniego.
Bieżący sezon powtarza schemat z niepokojącą wiernością. Czerwiec 2026 był drugim najcieplejszym czerwcem w skali globu, a w Europie Zachodniej najcieplejszym w historii, z anomalią przekraczającą trzy stopnie. Temperatura powierzchni oceanów poza obszarami polarnymi ustanowiła czerwcowy rekord. Drugiego czerwca Światowa Organizacja Meteorologiczna ogłosiła początek kolejnych warunków El Niño.
Wzorzec jest ten sam co w 2023 roku: rozgrzany ocean oddający ciepło do atmosfery, stabilny wyż nad kontynentem, wysuszona roślinność i pożary, które w ciągu jednego popołudnia wychodzą poza możliwości lokalnych służb. Lipiec dołożył kolejną falę upałów i suszę, a wraz z nimi ogień, przed którym według doniesień z ostatnich dni domy opuściło ponad trzysta tysięcy osób we Francji i w Hiszpanii. Bilans pozostaje wstępny.
Czego lipiec 2023 nie udowodnił
Atrybucja nie pozwala przypisać zmianie klimatu każdego pożaru ani każdego zgonu. Nie mówi również, że każdy kolejny lipiec musi być cieplejszy od poprzedniego, co widać po latach 2024 i 2025. Naturalna zmienność działa dalej. Rekordy bywają przedzielone miesiącami spokojniejszymi, czasem całymi latami, i wcale nie muszą układać się w prostą linię rosnącą, żeby długoterminowy trend pozostawał niezmieniony. Kierunek pozostaje natomiast dobrze udokumentowany. Rozkład temperatur przesuwa się ku wyższym wartościom, przez co zdarzenia dawniej skrajnie rzadkie stają się regularne. Adaptacja pomaga i ma policzalny efekt, o czym najlepiej świadczy europejski bilans śmiertelności, ma jednak swoje granice, bo klimatyzacją nie da się schłodzić lasu, rafy koralowej ani pola pszenicy.
Lipiec 2023 zmienił przede wszystkim ramę rozmowy. Przez trzy dekady zmiana klimatu funkcjonowała jako mapa końca stulecia, z czerwonymi plamami i scenariuszem na rok 2100. Od tamtego miesiąca dyskusja dotyczy raczej wydolności szpitali w sierpniu i tego, czy sieć energetyczna wytrzyma kolejny tydzień powyżej trzydziestu pięciu stopni. Odpowiedzi zapadają w budżetach samorządów i w harmonogramach modernizacji sieci, na horyzoncie krótszym niż jedna kadencja.
Literatura i źródła
- July 2023 sees multiple global temperature records broken — Copernicus Climate Change Service — komunikat naukowy z pełnym zestawem rekordów dobowych i miesięcznych
- July 2023: Global air and ocean temperatures reach new record highs — Copernicus Climate Change Service — oficjalna informacja prasowa z biuletynu klimatycznego za lipiec 2023
- Surface air temperature for July 2023 — Copernicus Climate Change Service — analiza rozkładu przestrzennego anomalii temperatury
- Sea ice cover for July 2023 — Copernicus Climate Change Service — dane o zasięgu lodu morskiego wokół Antarktydy i Arktyki
- Record-breaking North Atlantic Ocean temperatures contribute to extreme marine heatwaves — Copernicus Climate Change Service — omówienie morskich fal upałów na Atlantyku
- CAMS: Greece sees its most intense wildfire emissions for July on record — Copernicus Atmosphere Monitoring Service — dane satelitarne o emisjach z greckich pożarów
- European heatwave July 2023 — European Centre for Medium-Range Weather Forecasts — materiał ekspercki o kopule ciepła nad południem Europy
- July 2023 confirmed as hottest month on record — World Meteorological Organization — podsumowanie zgodnych ustaleń C3S, NOAA i NASA
- NASA Clocks July 2023 as Hottest Month on Record Ever Since 1880 — NASA — komunikat Goddard Institute for Space Studies
- Record shattering: Earth had its hottest July in 174 years — National Oceanic and Atmospheric Administration — analiza amerykańskiej agencji oceanicznej i atmosferycznej
- Extreme heat in North America, Europe and China in July 2023 made much more likely by climate change — World Weather Attribution — szybka analiza atrybucyjna trzech równoczesnych fal upałów
- 2023 summer warmth unparalleled over the past 2,000 years — Nature — publikacja naukowa oparta na rekonstrukcjach dendrochronologicznych
- Drivers of the extreme North Atlantic marine heatwave during 2023 — Nature — publikacja naukowa o roli słabych wiatrów i płytkiej warstwy mieszania
- Heat-related mortality in Europe during 2023 and the role of adaptation in protecting health — Nature Medicine — publikacja naukowa szacująca liczbę zgonów związanych z upałem
- Heat Caused 47,000 Deaths in Europe in 2023 — Barcelona Institute for Global Health — oficjalne omówienie badania przez instytut naukowy
- Heat caused over 47 000 deaths in Europe in 2023 — European Climate and Health Observatory — nota Europejskiej Agencji Środowiska
- Europe braces for sweltering July — European Space Agency — materiał satelitarny o wyżach Cerber i Charon
- Globally second-hottest month on record, only slightly behind July 2023 — Copernicus Climate Change Service — bilans lipca 2024 i rekordów dobowych
- Third-warmest July marks slight respite from record global temperatures — Copernicus Climate Change Service — dane za lipiec 2025 i koniec serii rekordów
- 2025 was the third hottest year on record — Copernicus Climate Change Service — roczne podsumowanie klimatyczne za 2025 rok
- WMO confirms 2025 was one of warmest years on record — World Meteorological Organization — zestawienie ośmiu niezależnych zbiorów danych
- Surface air temperature for June 2026 — Copernicus Climate Change Service — najnowszy biuletyn temperaturowy wykorzystany w artykule
- Assessing the Global Temperature and Precipitation Analysis in June 2026 — NOAA National Centers for Environmental Information — amerykańska ocena globalnego czerwca 2026
- Greece conducts country's largest wildfire evacuation as island of Rhodes burns — PBS NewsHour — relacja agencyjna z ewakuacji Rodos
- The scorching summer of 2023 reaches mind-blowing high temperatures — Yale Climate Connections — przegląd rekordów z Doliny Śmierci, Chin i Morza Śródziemnego
- Phoenix suffers a record 31 straight days of 110-degree highs — CNBC — materiał prasowy o rekordach w Arizonie
- Record-breaking 2023 heat events are not rare anymore due to climate change — Carbon Brief — omówienie metodyki badań atrybucyjnych
- Scientists reveal what drove 2023's record-smashing North Atlantic marine heat wave — Phys.org — popularne omówienie badania zespołu Matthew Englanda