Poranek, który miał być spokojny

7 października 2023 r. wypadał w sobotę. W Izraelu był to szabat, a zarazem Simchat Tora, radosne święto zamykające jesienny cykl żydowskich świąt. Kibuce przy granicy ze Strefą Gazy, czyli spółdzielcze osady rolnicze, jeszcze spały, a niedaleko kibucu Re’im dogasała całonocna impreza festiwalu muzyki elektronicznej Nova. Około 6.30 z Gazy poleciały pierwsze rakiety.

Ostrzał okazał się zasłoną. Niemal w tej samej chwili małe drony zrzucały ładunki na wieże obserwacyjne i zdalnie sterowane stanowiska karabinów maszynowych, a materiały wybuchowe i buldożery otwierały wyłomy w ogrodzeniu. Przez przejścia ruszyli bojownicy na motocyklach, w furgonetkach i pieszo. Kilka łodzi próbowało dobić do plaży, kilku napastników przeleciało nad płotem na paralotniach z silnikiem. Celem były bazy wojskowe, kibuce, miasteczka i drogi, którymi później uciekali ludzie.

W ataku zginęło około 1200 osób, w większości cywilów. Do Gazy uprowadzono 251 osób.

Wstępne komunikaty mówiły o ponad 1400 zabitych, a w kolejnych tygodniach korygowano także inne liczby i relacje. Po trzech latach mamy do dyspozycji wyniki wojskowych dochodzeń, raporty komisji ONZ i organizacji praw człowieka oraz wiedzę o tym, co działo się później. Najpierw odtwarzamy więc, jak doszło do katastrofy i dlaczego państwo zawiodło, a potem przyglądamy się temu, co z niej wynikło dla Izraela, Gazy i całego regionu.

Hamas w październiku 2023 roku

Hamas, czyli Islamski Ruch Oporu, powstał pod koniec 1987 r., w pierwszych tygodniach intifady, palestyńskiego powstania przeciw izraelskiej okupacji Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy. Wyrósł z lokalnych struktur Bractwa Muzułmańskiego, ruchu islamistycznego założonego w Egipcie w 1928 r., i od początku łączył działalność religijną i charytatywną z walką zbrojną, którą prowadzą Brygady Izz ad-Dina al-Kassama. Izrael, Stany Zjednoczone i Unia Europejska uznają go za organizację terrorystyczną.

W styczniu 2006 r. ruch wygrał wybory do palestyńskiego parlamentu. W czerwcu 2007 r., po krwawych walkach z Fatahem, świecką partią dominującą od dekad w palestyńskiej polityce, przejął pełną kontrolę nad Gazą. Od tego momentu Palestyńczycy mieli dwie władze: Hamas w Gazie i Autonomię Palestyńską, ograniczony samorząd zdominowany przez Fatah, na części Zachodniego Brzegu.

W 2023 r. Hamas był w Gazie jednocześnie władzą cywilną i armią. Część kierownictwa politycznego mieszkała w Katarze, na miejscu rządził Jahja Sinwar. W ataku wzięli udział także bojownicy innych ugrupowań, przede wszystkim Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, mniejszej organizacji blisko związanej z Iranem, a po załamaniu się ochrony granicy dołączyli do nich ludzie bez żadnej przynależności. Niezależna komisja śledcza ONZ nie miała jednak wątpliwości, że operację zaplanowały i poprowadziły zbrojne skrzydła Hamasu i sprzymierzonych z nim grup.

Gaza przed wojną

Na pasie wybrzeża o powierzchni około 365 km², nieco większym od Krakowa, mieszkało przed wojną ponad dwa miliony ludzi. Gdy Hamas przejął władzę, Izrael drastycznie ograniczył przepływ osób i towarów, a Egipt utrzymywał własne restrykcje na przejściu granicznym w Rafah. Izraelskie władze tłumaczyły blokadę koniecznością powstrzymania przemytu broni.

Agendy ONZ przez lata opisywały skutki zamknięcia dla gospodarki i codziennego życia mieszkańców. Biuro ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) szacowało, że w 2022 r. pomocy żywnościowej potrzebowało około 1,3 mln z 2,1 mln mieszkańców. W tym samym czasie Hamas rozbudowywał sieć tuneli i arsenał rakiet oraz szkolił swoje oddziały. Zubożałe społeczeństwo zamknięte na niewielkim terytorium i organizacja przygotowująca się do wojny istniały obok siebie.

Kontekst blokady pomaga zrozumieć napięcia narastające latami, ale w świetle prawa międzynarodowego nie usprawiedliwia celowego zabijania cywilów ani brania zakładników. Ta sama zasada działa w drugą stronę. Zbrodnie 7 października nie uchylają ochrony, która przysługuje ludności cywilnej w Gazie, choć trzeba pamiętać, że cywile również brali udział w ataku na Izrael.

Mapa Izraela, Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu na tle państw regionu
Izrael, Strefa Gazy i Zachodni Brzeg Jordanu na tle wschodniej części Morza Śródziemnego. Mapa orientacyjna; przebieg granic i linii rozgraniczenia ma charakter poglądowy i nie przesądza o ich statusie prawnym.
Opracowanie: FaleInspiracji.pl / CC BY 4.0.
Dane: Natural Earth, ETOPO 2022 (NOAA NCEI).

Koncepcja, która przesłoniła ostrzeżenia

Izraelczycy mają osobne słowo na sytuację, w której państwo daje się zaskoczyć, bo zbyt mocno wierzy we własne przewidywania. „Koncepcją” nazwano zespół błędnych założeń, który w 1973 r. pozwolił Egiptowi i Syrii zaskoczyć Izrael w wojnie Jom Kipur. Pół wieku później to słowo wróciło.

Przed 7 października w Siłach Obronnych Izraela (IDF), w wywiadzie wojskowym i w Szin Becie, służbie odpowiedzialnej za bezpieczeństwo wewnętrzne i rozpoznanie na terytoriach palestyńskich, panowało przekonanie, że Hamas jest odstraszony. Miało mu zależeć na utrzymaniu władzy, na pieniądzach z Kataru i na pozwoleniach na pracę w Izraelu dla mieszkańców Gazy. Kolejne starcia zbrojne wybuchały co kilka lat i wygasały po kilku dniach lub tygodniach, więc zakładano, że tak będzie dalej.

Ten obraz nie był wyssany z palca. Hamas faktycznie zarządzał Gazą i negocjował przepływ pieniędzy, a w sierpniu 2022 i w maju 2023 r. nie przyłączył się nawet do walk, które Izrael toczył z Palestyńskim Islamskim Dżihadem.

Kłopot polegał na czym innym. Robocza hipoteza z czasem zamieniła się w filtr, przez który informacje sprzeczne z „koncepcją” przechodziły jako przechwałki, rutynowe ćwiczenia albo element gry negocjacyjnej. Wojskowe dochodzenia opublikowane w lutym 2025 r. stwierdziły, że Hamas świadomie to przekonanie podsycał.

W marcu 2025 r. Szin Bet przyznał, że błędnie ocenił zamiary ugrupowania. Jego szef Ronen Bar powiedział wprost, że gdyby agencja działała inaczej w latach poprzedzających atak i w ostatnią noc przed nim, do masakry by nie doszło.

Dokument nazwany „Murem Jerycha”

Najgłośniejszy wątek tej porażki dotyczy dokumentu, który izraelskie służby nazwały „Murem Jerycha”. Jak ujawnił w listopadzie 2023 r. „New York Times”, mniej więcej czterdziestostronicowy plan Hamasu znajdował się w rękach izraelskiego wywiadu ponad rok przed atakiem. Opisywał zmasowany ostrzał rakietowy, oślepienie kamer i stanowisk ogniowych przy ogrodzeniu za pomocą dronów, przełamanie bariery w wielu miejscach oraz szturm na bazy wojskowe i miejscowości. Daty nie podawał.

Analitycy uznali, że plan przekracza możliwości Hamasu i opisuje raczej jego ambicje. Latem 2023 r. doświadczona analityczka jednostki 8200, izraelskiej agencji wywiadu elektronicznego, ostrzegała, że ćwiczenia bojowników coraz wierniej odwzorowują scenariusz z dokumentu. Przełożeni nie zmienili oceny. Zespół ekspertów, który w 2025 r. ocenił wojskowe dochodzenia, umieścił brak zajmowania się „Murem Jerycha” wśród sześciu głównych przyczyn klęski, a przy tym zauważył, że wcześniejsze dochodzenia pominęły wojskowe i systemowe aspekty tego wątku, i zalecił ich zbadanie.

Łatwo z tej historii wysnuć wniosek, że Izrael znał plan i świadomie dopuścił do ataku. Zebrany materiał tego nie potwierdza. Pokazuje za to mechanizm dobrze znany z historii wywiadu: instytucja ma w ręku fragmenty właściwej odpowiedzi, ale nie dopuszcza myśli, że przeciwnik zrobi dokładnie to, co zapowiada.

Przygotowania w zasięgu wzroku

Hamas przygotowywał operację latami. Według ustaleń izraelskiego wojska jego kierownictwo zatwierdziło plan ataku w lipcu 2019 r., a w 2022 r. trzykrotnie było bliskie jego realizacji. Oddziały szturmowe ćwiczyły na makiecie izraelskiej osady zbudowanej w Gazie, część nagrań z treningów Hamas sam publikował w sieci, a rozbudowę obozów szkoleniowych dało się zobaczyć na ogólnodostępnych zdjęciach satelitarnych. Do akcji przygotowano drony zrzucające ładunki, środki do wysadzania ogrodzenia, buldożery, motocykle i paralotnie.

Równolegle trwała gra pozorów. Hamas dawał do zrozumienia, że zależy mu na spokoju i poprawie warunków gospodarczych. Rozmówcy agencji Reutera z otoczenia ruchu twierdzili ponadto, że nawet wielu jego członków nie znało prawdziwego celu ćwiczeń, choć tej relacji nie da się sprawdzić w dokumentach.

Komisja śledcza ONZ uznała w 2024 r., że napaść była zaplanowana i skoordynowana. Wciąż nie wiadomo, kiedy ostatecznie wybrano datę ani jakiej odpowiedzi Izraela spodziewało się ścisłe kierownictwo w Gazie.

Pierwsze godziny „Potopu Al-Aksa”

Hamas nazwał operację „Potopem Al-Aksa”, od meczetu na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie, jednego z najświętszych miejsc islamu i stałego punktu zapalnego konfliktu. Według wojska wystrzelono tego dnia blisko 4,7 tys. pocisków, przez co Izraelczycy musieli zejść do schronów, a obrona przeciwlotnicza miała pełne ręce roboty akurat wtedy, gdy na ziemi zaczynało się natarcie.

Najważniejszy etap bojownicy nazywali w swoich materiałach „planem oślepienia”. Drony niszczyły kamery, czujniki i zdalnie sterowane karabiny na wieżach, ładunki przecinały łączność, a tego ranka trzy z siedmiu balonów obserwacyjnych nadzorujących pas przygraniczny stały na ziemi z powodu przeglądów.

Ukończona pod koniec 2021 r. bariera wokół Gazy liczyła 65 km i łączyła ponad sześciometrowy płot z czujnikami, radary, kamery, zdalnie sterowane stanowiska ogniowe oraz podziemną ścianę przeciw tunelom. Projektowano ją z myślą o infiltracji niewielkich grup i podkopach. Danny Tirza, architekt izraelskiej bariery na Zachodnim Brzegu, mówił w dokumencie amerykańskiej stacji PBS, że ogrodzenie wokół Gazy nie powstało do walki z taką siłą.

Wojskowe dochodzenia doliczyły się 114 wyłomów. Pierwszą falę tworzyło ponad tysiąc członków Nuchby, elitarnych oddziałów szturmowych Hamasu. Za nimi szli bojownicy innych ugrupowań i cywile z Gazy, tak że łącznie granicę przekroczyło od 5 do 5,6 tys. ludzi. Do dowództw spływały równocześnie meldunki z kilkudziesięciu miejsc. Oficerowie nie potrafili odróżnić pojedynczej infiltracji od inwazji, a drogi, którymi miały nadjechać posiłki, same stały się polem walki.

Posterunki, które miały ostrzegać

Uderzenia z pierwszych minut spadły w dużej mierze na wojsko. Szturmowcy zaatakowali kwaterę Dywizji Gaza przy kibucu Re’im, skąd dowodzono obroną całego odcinka, oraz posterunki i bazy wzdłuż ogrodzenia. W bazie Nahal Oz obserwatorki, młode żołnierki śledzące granicę na ekranach kamer, meldowały o tym, co widzą, do ostatnich chwil. Wiele z nich zginęło, kilka uprowadzono.

Zespół ekspertów IDF uznał później ich pracę za wzorową. Stwierdził też, że informacje zbierane przez obserwatorki w miesiącach przed atakiem świadczyły o nietypowej aktywności przeciwnika i przy rzetelnej analizie pozwoliłyby dostrzec, że sytuacja się zmienia.

Atak na dowództwo dywizji i zajęcie posterunków odebrały armii oczy w najgorszym możliwym momencie. Przez pierwsze godziny sztab nie miał wiarygodnego obrazu sytuacji, a niektórzy dowódcy koordynowali działania przez prywatne telefony i Mapy Google. Dochodzenie w sprawie kibucu Be’eri wykazało, że służby bezpieczeństwa nie zdążyły w porę ostrzec mieszkańców o wtargnięciu napastników.

Kibuce zdane na siebie

W kibucach Be’eri, Kfar Aza i Nir Oz uzbrojone grupy chodziły od domu do domu. Zabijały mieszkańców, podpalały budynki, by wykurzyć ukrytych w schronach, i wywoziły ludzi do Gazy. W Nir Oz zginął albo został uprowadzony mniej więcej co czwarty z około 400 mieszkańców.

Pierwszą linią obrony stały się kibucowe drużyny szybkiego reagowania, złożone z mieszkańców z bronią osobistą, oraz pojedynczy policjanci i żołnierze, którzy przyjechali na własną rękę. Do Be’eri wdarło się około 340 napastników. Według wojskowego dochodzenia do 13.30 walczyli tam przede wszystkim mieszkańcy, a śledczy napisali wprost, że armia nie wykonała misji ochrony kibucu. Zginęło 101 cywilów i 31 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, a do Gazy uprowadzono 30 członków kibucu oraz dwoje uczestników festiwalu Nova, którzy schronili się w okolicy.

Najwięcej emocji budzi do dziś to, co stało się w domu Pessi Cohen. Napastnicy przetrzymywali w nim 14 osób, z których 13 zginęło. Podczas walki o budynek dowodzący na miejscu gen. bryg. Barak Hiram polecił czołgowi oddać w jego kierunku dwa strzały. Wojskowe dochodzenie uznało, że większość zakładników prawdopodobnie zabili napastnicy, a jeden zginął najpewniej od odłamków pocisku czołgowego. Część mieszkańców kibucu uznała, że dochodzenie nie odpowiedziało na najważniejsze pytania, i domagała się państwowej komisji śledczej.

Ten epizod pokazuje, że w chaosie tamtego dnia ofiarami izraelskiego ognia padali także sami Izraelczycy. Wojsko przyznało, że do takich zdarzeń dochodziło, ale nie podało ich skali. Nie ma natomiast wiarygodnych podstaw do popularnej w sieci tezy, że to izraelska armia odpowiada za większość ofiar 7 października.

Spalony dom w kibucu Nir Oz, z zawaloną konstrukcją przed wejściem i zniszczonym otoczeniem
Spalony dom w kibucu Nir Oz po ataku Hamasu z 7 października 2023 r. Zdjęcie wykonano 5 grudnia 2023 r.
Zdjęcie: Yael Yolovitch / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0.
Opracowanie pliku: FaleInspiracji.pl (zmniejszenie rozdzielczości i konwersja do WebP).

Festiwal Nova

Festiwal odbywał się na polu kilka kilometrów od ogrodzenia. Gdy nad głowami tańczących pojawiły się smugi rakiet, organizatorzy przerwali imprezę, a kilka tysięcy ludzi ruszyło do samochodów. Napastnicy pojawili się na drodze 232, głównej szosie biegnącej wzdłuż granicy, strzelali do aut, a potem przeczesywali zarośla, sady i przydrożne schrony przeciwrakietowe, w których chowali się uciekający.

Agencja AP podaje, że zginęły tam co najmniej 364 osoby, a ponad 40 uprowadzono. Zespół ekspertów IDF policzył, że na festiwal przypada mniej więcej 30 proc. wszystkich ofiar i zakładników tego dnia, a spotykane bilanse różnią się głównie tym, czy obejmują samych uczestników, czy także policjantów i żołnierzy, którzy zginęli w okolicy.

Długo spierano się, czy Hamas od początku zamierzał uderzyć w festiwal. Izraelscy śledczy, na których powoływał się dziennik „Haaretz”, ocenili, że impreza najpewniej nie figurowała w pierwotnym planie, a napastnicy natknęli się na nią dopiero po przełamaniu granicy. Nova stała się symbolem 7 października także dlatego, że przebieg masakry utrwaliły telefony uczestników i kamery samych sprawców.

Zniszczony budynek w kibucu Be’eri z fotografiami i plakatami poświęconymi ofiarom ataku
Zniszczony budynek w kibucu Be’eri z fotografiami i plakatami poświęconymi ofiarom ataku z 7 października. Zdjęcie wykonano 3 lipca 2024 r.
Zdjęcie: Oren Rozen / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0.
Opracowanie pliku: FaleInspiracji.pl (zmniejszenie rozdzielczości i konwersja do WebP).

Dlaczego pomoc przychodziła godzinami

Przez całe przedpołudnie mieszkańcy kibuców pisali wiadomości z zaryglowanych schronów i czekali na wojsko. W chwili ataku armia działała w trybie rutynowym, przy niskiej gotowości, i początkowo nie rozumiała skali napaści. Wielu oficerów, słysząc o ataku, ruszyło na południe bez rozkazu, z tym, co mieli pod ręką. Część z nich zginęła w pierwszych starciach. Zespół ekspertów odnotował ich postawę z uznaniem.

Posiłki docierały jednak pojedynczo, wpadały w zasadzki na drogach i nie wiedziały, gdzie są cywile, a gdzie napastnicy. Wojskowe dochodzenia opisały ogromną trudność w odróżnianiu w tym chaosie żołnierzy, mieszkańców i bojowników. Główne natarcia zatrzymano około 13.00, ale o 15.00 w Izraelu wciąż przebywały setki napastników, a walki z rozproszonymi grupami trwały do 10 października.

W Be’eri o 18.00 działało już około 700 żołnierzy i funkcjonariuszy. Wcześniej przez kilka godzin siły zbierały się przed bramą, choć w środku trwały walki, a zdarzało się, że ewakuacja rannych wojskowych wyprzedzała ratowanie mieszkańców.

Trudno to wytłumaczyć samym czasem dojazdu. Armia była przygotowana na infiltrację kilku grup, a dostała wielopunktowy atak tysięcy ludzi. W takiej sytuacji każdy kolejny meldunek tylko pogłębiał zamęt.

Prezydent Izraela Isaac Herzog w kamizelce ochronnej podczas wizyty w zniszczonym kibucu Be’eri
Prezydent Izraela Isaac Herzog podczas wizyty w kibucu Be’eri, 15 października 2023 r., osiem dni po ataku Hamasu.
Zdjęcie: Haim Zach / Government Press Office of Israel / Wikimedia Commons / CC BY-SA 3.0.
Opracowanie pliku: FaleInspiracji.pl (zmniejszenie rozdzielczości i konwersja do WebP).

251 uprowadzonych

Do Gazy trafiło 251 osób: cywile i żołnierze, Izraelczycy i obywatele innych państw, w tym dziewięciomiesięczne niemowlę i ludzie po osiemdziesiątce. Część była już martwa, a ich ciała napastnicy zabrali ze sobą. Uprowadzenia od początku należały do planu, bo zakładnicy mieli dać Hamasowi kartę przetargową w sprawie palestyńskich więźniów i środek długotrwałego nacisku na Izrael.

Wśród porwanych z Nir Oz był Alex Dancyg, urodzony w 1948 r. w Warszawie historyk i edukator, który przez lata działał na rzecz polsko-żydowskiego dialogu i nauczania o Zagładzie. Zmarł w niewoli. Jego ciało izraelskie wojsko odnalazło w sierpniu 2024 r.

Losy pozostałych potoczyły się różnie. Ponad sto osób odzyskało wolność podczas rozejmu w listopadzie 2023 r., ośmioro uwolniły w akcjach zbrojnych izraelskie siły. Inni zginęli z rąk porywaczy, w izraelskich nalotach albo w okolicznościach, których do dziś nie wyjaśniono. W grudniu 2023 r. trzech zakładników, którym udało się uciec, izraelscy żołnierze zastrzelili w Gazie, biorąc ich za bojowników Hamasu, choć jeden trzymał białą flagę.

Pusty stół szabatowy z nakryciami i tabliczkami symbolizującymi osoby uprowadzone do Gazy
Pusty stół szabatowy na placu Zakładników w Tel Awiwie — instalacja przypominająca o osobach uprowadzonych do Gazy. Zdjęcie wykonano 11 marca 2024 r.
Zdjęcie: Chenspec / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0.
Opracowanie pliku: FaleInspiracji.pl (zmniejszenie rozdzielczości i konwersja do WebP).

Co potwierdzono, a co okazało się nieprawdą

Zbrodnie tamtego dnia dokumentowało kilka niezależnych zespołów. Komisja śledcza ONZ pod przewodnictwem Navi Pillay, byłej wysokiej komisarz ONZ ds. praw człowieka, nowojorska organizacja Human Rights Watch (HRW) i izraelscy śledczy opisali celowe zabijanie cywilów, strzelanie do uciekających, palenie domów, profanowanie ciał, uprowadzenia i grabież. HRW uznała w raporcie z lipca 2024 r., że zabójstwa i bezprawne przetrzymywanie ludzi były częścią rozległego ataku na ludność cywilną, a więc zbrodniami przeciwko ludzkości. Organizacja nie jest sądem. Jej ustalenia opierają się na rozmowach ze świadkami i analizie nagrań.

Najtrudniejszy wątek dotyczy przemocy seksualnej. W marcu 2024 r. misja Pramili Patten, specjalnej przedstawicielki sekretarza generalnego ONZ do spraw przemocy seksualnej w konfliktach, uznała, że istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, iż w co najmniej trzech miejscach, w tym na terenie festiwalu i przy drodze 232, doszło do gwałtów, także zbiorowych. Za wiarygodne misja uznała też informacje o przemocy seksualnej wobec zakładników w niewoli. Liczby przypadków nie ustaliła. Hamas zaprzecza tym oskarżeniom.

Równolegle krążyły historie nieprawdziwe. W maju 2024 r. agencja AP opisała, jak dwie szeroko powtarzane relacje wolontariuszy ZAKA, izraelskiej organizacji ochotników zbierających szczątki ofiar zamachów i katastrof, okazały się błędną interpretacją tego, co widzieli. Organizacja przyznała to dopiero po kilku miesiącach. Misja ONZ także odrzuciła jako bezpodstawne dwie z najbardziej sensacyjnych opowieści, które obiegły media.

Część krytyków Izraela szybko uznała obalone relacje za dowód, że izraelski rząd przeinacza fakty, by uzasadnić wojnę. Badacze dezinformacji dobrze znają ten mechanizm. Obalona przesada staje się argumentem przeciw materiałowi dowodowemu, który weryfikację przeszedł.

Liczby, które zmieniały się tygodniami

Korekty dotyczyły także samego bilansu ofiar. W pierwszych dniach izraelskie władze mówiły o ponad 1400 zabitych. 10 listopada 2023 r. rzecznik izraelskiego MSZ ogłosił, że liczba wynosi około 1200, bo część zwęglonych ciał, które uznano wcześniej za izraelskie ofiary, należała do napastników. Późniejsze imienne zestawienia różnią się w szczegółach, zależnie od tego, czy obejmują zmarłych później z ran i cudzoziemców. Agencje prasowe i sama izraelska armia posługują się więc zaokrągleniem „około 1200” albo „ponad 1200”.

Większość zabitych stanowili cywile. Zginęło jednak także kilkuset żołnierzy, policjantów i członków lokalnych drużyn obrony, a wśród ofiar byli obywatele wielu państw, w tym kilkudziesięciu robotników rolnych z Tajlandii.

Z zakładnikami było podobnie. Przez pierwsze tygodnie nie było jasne, kto zginął na miejscu, kto zaginął, a kto trafił do Gazy, i ostateczna liczba 251 ustaliła się dopiero po miesiącach identyfikacji.

Sześć przyczyn według wojskowych ekspertów

Po ataku armia przeprowadziła serię wewnętrznych dochodzeń. Ejal Zamir, który w marcu 2025 r. objął stanowisko szefa sztabu, powołał zespół emerytowanych wyższych oficerów pod kierunkiem gen. Samiego Turgemana, byłego dowódcy Okręgu Południowego, by ocenił ich jakość. Zespół przeanalizował 25 najważniejszych dochodzeń i uznał, że dwie trzecie z nich były niepełne lub niewystarczające. 10 listopada 2025 r. przedstawił sześć głównych przyczyn klęski:

  1. Błędne postrzeganie strategicznej rzeczywistości w Gazie i zamiarów Hamasu.
  2. Porażkę wywiadu, który nie zrozumiał zagrożenia i nie wydał ostrzeżenia.
  3. Brak zajmowania się planem „Mur Jerycha”.
  4. Wadliwą kulturę organizacyjną i operacyjną, w której przez lata utrwalały się złe wzorce.
  5. Trwałą przepaść między zdefiniowanym zagrożeniem a przygotowaną odpowiedzią na wszystkich szczeblach dowodzenia.
  6. Błędne decyzje i wadliwe użycie sił w nocy z 6 na 7 października.

Eksperci podkreślili, że zaskoczenie nie wyłoniło się z próżni. W krytyczną noc zgromadzono różnorodne informacje, które po fachowej analizie mogły i powinny były doprowadzić do ogłoszenia alarmu. Nikt nie złożył ich w spójny obraz przeciwnika, nie odbyła się dyskusja o stopniu zagrożenia, a w ostatnich godzinach przed atakiem nie wykonano ani jednego istotnego ruchu wojsk.

Do podobnych wniosków doszedł wcześniej Szin Bet w raporcie z marca 2025 r. W nocy przed atakiem, o 3.03, agencja wysłała meldunek zaklasyfikowany jako ostrzeżenie przed nietypową aktywnością, ale nie zmienił on gotowości armii. W tym samym raporcie Szin Bet uznał, że podział zadań między nim a wywiadem wojskowym był niejasny, i wskazał czynniki polityczne, między innymi wieloletnie przekazywanie katarskich pieniędzy do Gazy za zgodą kolejnych izraelskich rządów. Otoczenie premiera Benjamina Netanjahu przyjęło to z oburzeniem.

Zespół Turgemana zajmował się wyłącznie dochodzeniami wojskowymi i sam zaznaczył, że nie badał styku armii z politykami ani z innymi służbami. Do tej luki wrócimy przy pytaniu o odpowiedzialność.

Wojna w Gazie

Na tym kończy się rekonstrukcja samego ataku. Jego skutki zaczęły się jednak jeszcze tego samego dnia, bo Izrael odpowiedział nalotami już 7 października. Dwa dni później minister obrony Joaw Gallant ogłosił „całkowite oblężenie” Gazy, z odcięciem prądu, żywności i paliwa, a pod koniec miesiąca ruszyła ofensywa lądowa. Rząd zapowiadał zniszczenie wojskowych i administracyjnych zdolności Hamasu oraz odzyskanie zakładników.

Walki na jednym z najgęściej zaludnionych obszarów świata, gdzie bojownicy działali spośród ludności i z sieci tuneli, od początku niosły ogromne ryzyko dla cywilów. Skala nalotów i ograniczenia w dostawach pomocy zamieniły to ryzyko w katastrofę humanitarną. W sierpniu 2025 r. Zintegrowana Klasyfikacja Faz Bezpieczeństwa Żywnościowego (IPC), międzynarodowy system oceny głodu, potwierdziła klęskę głodu w części Strefy. Była to pierwsza taka klasyfikacja na Bliskim Wschodzie.

Znaczna część zabudowy i infrastruktury legła w gruzach. Niemal cała ludność przynajmniej raz musiała uciekać z domów, wiele rodzin kilkakrotnie, szpitale i wodociągi działały szczątkowo albo wcale, a do ofiar bezpośrednich dochodziły zgony spowodowane chorobami, niedożywieniem i brakiem leczenia.

Izraelska odpowiedź stała się osobną historią, która zmieniła życie ponad dwóch milionów Palestyńczyków i wizerunek Izraela na świecie.

Mieszkańcy Gazy idący drogą między gruzami zniszczonych budynków i ruinami meczetu
Przesiedleni mieszkańcy Strefy Gazy wśród zniszczonej zabudowy, 29 stycznia 2025 r.
Zdjęcie: Jaber Jehad Badwan / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0.
Opracowanie pliku: FaleInspiracji.pl (zmniejszenie rozdzielczości i konwersja do WebP).

Fronty poza Gazą

Już 8 października Hezbollah, libańska szyicka partia i milicja wspierana przez Iran, zaczął ostrzeliwać północ Izraela w geście solidarności z Gazą. Jesienią 2024 r. wymiana ognia przerodziła się w otwartą wojnę, zawieszoną rozejmem pod koniec listopada. Po obu stronach granicy dziesiątki tysięcy ludzi musiały opuścić domy. Jemeńscy Huti, ruch zbrojny kontrolujący stolicę i większą część północnego zachodu kraju, ostrzeliwali Izrael i atakowali statki na Morzu Czerwonym, przez co wielu armatorów skierowało jednostki na trasę wokół Afryki. Proirańskie milicje w Iraku i Syrii uderzały w amerykańskie bazy.

Izrael odpowiadał, zabijając dowódców wrogich organizacji także daleko od własnych granic. Przewodniczący biura politycznego Hamasu Ismail Hanijja zginął w lipcu 2024 r. w Teheranie, a przywódca Hezbollahu Hasan Nasrallah we wrześniu tego roku w Bejrucie. W kwietniu 2024 r. Izrael i Iran po raz pierwszy wymieniły bezpośrednie uderzenia, a w październiku zrobiły to ponownie. W czerwcu 2025 r. stoczyły dwunastodniową wojnę, w której Stany Zjednoczone zbombardowały irańskie zakłady wzbogacania uranu, używając między innymi bomb penetrujących GBU-57. 28 lutego 2026 r. USA i Izrael rozpoczęły wspólną kampanię powietrzną przeciw Iranowi, a Hezbollah ponownie włączył się do walk.

Większość tych konfliktów ma własne, znacznie starsze źródła, więc nie wszystkie można przypisać 7 października. Atak Hamasu zadziałał jednak jak zapalnik, który połączył fronty utrzymywane wcześniej poniżej progu otwartej wojny. Obnażył też ograniczenia irańskiej „osi oporu”, czyli sieci sojuszników Teheranu. Zdołała ona otworzyć kilka kierunków nacisku, ale sprowokowała odpowiedź, która poważnie osłabiła jej dowództwo i zaplecze.

Zniszczona zabudowa Gazy widziana przez otwór w ścianie uszkodzonego budynku
Zniszczona zabudowa Gazy widziana z wnętrza uszkodzonego budynku. Zdjęcie wykonano 14 lutego 2025 r.
Zdjęcie: Jaber Jehad Badwan / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0.
Opracowanie pliku: FaleInspiracji.pl (zmniejszenie rozdzielczości i konwersja do WebP).

Zakładnicy w centrum polityki

Po listopadowym rozejmie z 2023 r. kolejne rokowania, prowadzone za pośrednictwem Kataru, Egiptu i Stanów Zjednoczonych, wielokrotnie się załamywały. Strony nie potrafiły się porozumieć w sprawie trwałego zawieszenia broni, wycofania wojsk oraz przyszłości Hamasu. Rozejm zawarty w styczniu 2025 r. przetrwał niespełna dwa miesiące.

Rodziny zakładników stworzyły jeden z najbardziej wpływowych ruchów protestu ostatnich lat w Izraelu. Dla wielu Izraelczyków porozumienie było moralnym obowiązkiem państwa wobec obywateli, których nie zdołało obronić, podczas gdy rząd przekonywał, że do ustępstw zmusi Hamas tylko presja wojskowa, a przerwanie walk zostawi go u władzy.

Przełom przyniósł plan Stanów Zjednoczonych, ogłoszony we wrześniu 2025 r. Rozejm wszedł w życie 10 października, a trzy dni później Hamas uwolnił ostatnich 20 żyjących zakładników. Potem odzyskiwano ciała. 26 stycznia 2026 r. armia poinformowała o identyfikacji szczątków Rana Gviliego, 24-letniego policjanta z jednostki patrolowej, który zginął w obronie kibucu Alumim, a jego ciało wywieziono do Gazy. Od porwania minęły 842 dni. W Gazie nie został żaden izraelski zakładnik, co według Netanjahu zdarzyło się po raz pierwszy od 2014 r.

Hamas trzy lata później

Hamas stracił wielu dowódców wojskowych i dwóch kolejnych szefów biura politycznego. Dowódca Brygad al-Kassama Mohammed Deif zginął w izraelskim nalocie w lipcu 2024 r. Następca Hanijji, Jahja Sinwar, uznawany za architekta ataku, zginął w październiku tego roku w starciu z izraelskimi żołnierzami w Rafah. Zginęły tysiące bojowników, wiele tuneli zniszczono, a organizacja straciła zdolność rządzenia całą Gazą.

Z Gazy jednak nie zniknęła. Na początku lipca 2026 r. ogłosiła rozwiązanie swojego tymczasowego rządu i gotowość oddania administracji palestyńskim technokratom. 20 lipca podała, że nowym przewodniczącym jej biura politycznego został Chalil al-Hajja. Mieszka on w Katarze i od lat prowadził w imieniu ruchu negocjacje o rozejmach, a we wrześniu 2025 r. przeżył izraelski nalot na siedzibę kierownictwa Hamasu w Dosze, w którym zginął jego syn. Na terenach, których nie zajmuje izraelska armia, Hamas zachował policję i aparat bezpieczeństwa.

Plan USA wiąże wycofanie Izraela z rozbrojeniem Hamasu. Pod koniec lipca 2026 r. Hamas oświadczył, że jest gotów przekazać broń przyszłemu palestyńskiemu komitetowi technokratów. Netanjahu odrzucił przygotowaną wtedy mapę drogową realizacji planu USA i zapowiedział, że armia nie opuści swoich pozycji, dopóki Hamas nie zostanie całkowicie rozbrojony. Do rocznicy ataku strony nie uzgodniły ani kolejności kroków, ani sposobu weryfikacji.

Gaza w trzecią rocznicę

Pod koniec września 2026 r. Ministerstwo Zdrowia w Gazie podawało, że od początku wojny zginęło blisko 74 tys. osób. Resort podlega administracji Hamasu i nie rozdziela w swoich danych cywilów i bojowników. Agendy ONZ i niezależni eksperci uważają jednak jego rejestr za zasadniczo wiarygodny. Na początku 2026 r. dziennik „Haaretz” podał, że podobny rząd wielkości przyjmuje w swoich analizach izraelska armia, czemu wojsko zaprzeczyło. Rzeczywisty bilans może być wyższy, bo pod gruzami wciąż leżą ciała, a statystyka nie obejmuje zgonów pośrednich.

Rozejm z października 2025 r. zakończył działania na pełną skalę, ale nie przemoc. Do końca sierpnia 2026 r. władze Gazy naliczyły ponad 1300 zabitych od jego wejścia w życie, a organizacje monitorujące konflikt odnotowały, że izraelskie uderzenia nasiliły się po wybuchu wojny z Iranem. Na mocy rozejmu armia izraelska zachowała kontrolę nad nieco ponad połową Strefy, za tak zwaną żółtą linią oznaczoną betonowymi blokami. W kolejnych miesiącach linię przesuwano w głąb Gazy. W maju 2026 r. Netanjahu mówił o 60 proc. terytorium i zapowiadał dojście do 70 proc., a latem Izrael kontrolował już mniej więcej dwie trzecie Strefy. Ponad dwa miliony ludzi stłoczyło się na pozostałym obszarze, w ruinach i obozach namiotowych.

Napływ pomocy po rozejmie poprawił sytuację żywnościową, choć kryzysu nie zażegnał. Lipcowa analiza IPC pokazała, że w drugim kwartale 2026 r. ostry brak bezpieczeństwa żywnościowego dotykał ponad 1,2 mln ludzi, czyli 59 proc. mieszkańców, a do końca roku prognozowano wzrost do 1,4 mln. Bez pomocy humanitarnej problem objąłby 90 proc. ludności.

Odbudowa na miarę zniszczeń nie ruszyła. Izraelski urzędnik cytowany przez agencję Reutera twierdził, że Netanjahu i wysłannik Trumpa Jared Kushner uzgodnili w sierpniu 2026 r., iż nie zacznie się ona przed pełnym rozbrojeniem Hamasu, łącznie z bronią lekką.

Ruiny meczetu Al-Hassaina w Gazie i zniszczona droga w świetle zachodzącego słońca
Ruiny meczetu Al-Hassaina w Gazie, 15 lutego 2025 r.
Zdjęcie: Jaber Jehad Badwan / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0.
Opracowanie pliku: FaleInspiracji.pl (zmniejszenie rozdzielczości i konwersja do WebP).

Przed trybunałami w Hadze

Dwa trybunały, o których tu mowa, często bywają mylone. Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) sądzi konkretne osoby za zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) jest organem ONZ i rozstrzyga spory między państwami.

21 listopada 2024 r. MTK wydał nakaz aresztowania Mohammeda Deifa w związku ze zbrodniami z 7 października. W lutym 2025 r. sędziowie umorzyli postępowanie, uznając jego śmierć za potwierdzoną. Wnioski wobec Hanijji i Sinwara stały się bezprzedmiotowe jeszcze wcześniej. Od tego czasu trybunał nie ma publicznych nakazów wobec żadnego z palestyńskich sprawców ataku, choć prokuratura zapowiedziała, że śledztwo trwa.

Tego samego dnia w listopadzie 2024 r. MTK wydał nakazy aresztowania premiera Benjamina Netanjahu i byłego ministra obrony Joawa Gallanta. Izba przygotowawcza dopatrzyła się uzasadnionych podstaw, by przypuszczać, że odpowiadają za zbrodnię wojenną głodzenia ludności cywilnej jako metody walki oraz za zbrodnie przeciwko ludzkości, w tym zabójstwa i prześladowania. Nakaz aresztowania nie jest wyrokiem.

Spór o ten nakaz dotknął również Polskę. W styczniu 2025 r. rząd przyjął uchwałę gwarantującą izraelskim przywódcom bezpieczny przyjazd na obchody 80. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, choć sam Netanjahu ostatecznie nie przyjechał.

Przed MTS toczy się sprawa wniesiona w grudniu 2023 r. przez Republikę Południowej Afryki, która zarzuca Izraelowi naruszenie konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa. W 2024 r. trybunał trzykrotnie nakazał Izraelowi środki tymczasowe, między innymi zapewnienie dostępu pomocy humanitarnej. Takie środki nie przesądzają sprawy. Do jesieni 2026 r. trybunał nie wydał wyroku co do istoty, a więc nie orzekł, czy Izrael popełnił ludobójstwo.

Kto poniósł odpowiedzialność

W wojsku i służbach dymisje przyszły stosunkowo szybko. Szef wywiadu wojskowego gen. Aharon Haliwa jako pierwszy wysoki dowódca ogłosił rezygnację w kwietniu 2024 r., przyjmując odpowiedzialność za porażkę. Szef sztabu gen. Herci Halewi zapowiedział odejście w styczniu 2025 r., a stanowisko przekazał w marcu, natomiast szef Szin Betu Ronen Bar, którego rząd próbował wiosną 2025 r. zdymisjonować, odszedł w połowie czerwca tego roku po ostrym konflikcie z Netanjahu. W listopadzie 2025 r., po raporcie zespołu Turgemana, Zamir odsunął od służby rezerwowej kilku byłych wysokich dowódców. Minister obrony Israel Kac odpowiedział zamrożeniem nominacji w armii i zleceniem ponownej oceny ustaleń zespołu, w tym wątków, które ten pominął.

Odpowiedzialność polityczna pozostała nierozliczona. Netanjahu nie przyjął osobistej winy i konsekwentnie sprzeciwiał się powołaniu państwowej komisji śledczej, czyli niezależnego ciała, którego skład wyznacza prezes Sądu Najwyższego. Przekonywał, że połowa narodu nie zaakceptowałaby jej wniosków, i domagał się komisji „zrównoważonej”, powołanej w innym trybie. Analitycy Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zwracają uwagę, że rząd konsekwentnie przenosi ciężar winy na wojsko i służby. Tymczasem sam Zamir poparł w listopadzie 2025 r. zewnętrzne, systemowe śledztwo i przyznał, że styk między instytucjami i szczeblami władzy nie został dotąd zbadany.

Trzy lata po ataku Izrael ma więc wiele cząstkowych dochodzeń, ale żadnej całościowej rekonstrukcji, która objęłaby politykę wobec Hamasu, katarskie pieniądze, relacje rządu ze służbami i decyzje z ostatniej nocy przed atakiem.

Izrael przed pierwszymi wyborami od ataku

Proklamowany w 1948 r., trzy lata po zakończeniu II wojny światowej, Izrael miał być dla Żydów bezpiecznym schronieniem. 7 października tę obietnicę podważył. Dla wielu Izraelczyków najbardziej bolesne okazały się godziny, w których ludzie dzwonili po pomoc ze schronów, a państwo nie nadchodziło.

Po ataku Izrael odszedł od zarządzania zagrożeniami i zaczął dążyć do ich usuwania, zanim dojrzeją. Tworzył strefy buforowe w Gazie, w południowym Libanie i w Syrii, a operacje przeciw przywódcom wrogich organizacji prowadził daleko od własnych granic. Krytycy, także w samym Izraelu, wskazują, że taka polityka poszerza kontrolę terytorialną, nie przynosi jednak rozwiązania politycznego.

27 października 2026 r. Izraelczycy wybiorą nowy Kneset. Będą to pierwsze wybory od ataku i zarazem pierwsze od 1988 r. przeprowadzone w zwykłym terminie, po pełnej kadencji parlamentu. Kampania toczy się wokół bezpieczeństwa i rozliczenia 7 października. Agencja AFP wskazała dziewięć kandydujących osób bezpośrednio związanych z tamtym dniem. To krewni zabitych i uprowadzonych oraz ludzie, którzy sami walczyli z napastnikami. Jedni popierają Netanjahu i jego dążenie do zdecydowanego zwycięstwa nad Hamasem, inni obwiniają go o dopuszczenie do katastrofy. Kolejne sondaże sugerowały, że obecna koalicja przegra, choć opozycja nie ma oczywistej drogi do władzy.

Region, który nie wrócił do stanu sprzed ataku

Przed atakiem najważniejszym procesem dyplomatycznym na Bliskim Wschodzie były rozmowy o normalizacji stosunków Izraela z Arabią Saudyjską. Miały one być dalszym ciągiem porozumień abrahamowych z 2020 r., w których Izrael nawiązał stosunki między innymi ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Bahrajnem i Marokiem. Atak zamroził te rozmowy, a Rijad uzależnił normalizację od wiarygodnej drogi do powstania państwa palestyńskiego. Hamas przywrócił sprawę palestyńską do centrum polityki regionu, a ceną okazała się ruina Gazy.

Iran wyszedł z tych lat osłabiony.

Hezbollah, jego najważniejszy sojusznik, stracił znaczną część dowództwa, a w grudniu 2024 r. upadł reżim Baszszara al-Asada w Syrii, który przez lata był lądowym pomostem między Teheranem a Libanem. Sam Iran w 2025 i 2026 r. stał się celem zmasowanych uderzeń. Stany Zjednoczone zaangażowały się w region znacznie głębiej niż przed 2023 r. Broniły Izraela przed irańskimi rakietami, chroniły żeglugę, a w 2026 r. prowadziły z Iranem otwartą wojnę.

Można bronić tezy, że zniknęło przekonanie, iż konfliktem izraelsko-palestyńskim da się bez końca „zarządzać”, nie rozwiązując go. Nie znaczy to, że rozwiązanie jest bliżej. We wrześniu 2025 r. państwo palestyńskie uznały między innymi Wielka Brytania, Francja, Kanada i Australia. Polska zrobiła to jeszcze w 1988 r. Plan USA wspomina wprawdzie o politycznej perspektywie dla Palestyńczyków, ale na miejscu przeważa izraelska kontrola nad większością Gazy, a izraelskie społeczeństwo jest nieufne wobec ustępstw.

Pytania bez odpowiedzi

Pełna historia obiegu ostrzeżeń nadal nie jest znana. Sygnały istniały: „Mur Jerycha”, ćwiczenia Hamasu, meldunki obserwatorek i nocne anomalie. Brakuje jednak wiedzy o tym, kto dokładnie je otrzymał, jakie rozmowy się odbyły i na jakim szczeblu zdecydowano o zlekceważeniu ryzyka.

Publicznie nie ustalono też, ilu Izraelczyków zginęło 7 października od izraelskiego ognia. Konkretne przypadki, takie jak ten w Be’eri, potwierdzono, ale skala pozostaje sporna, a luka w wiedzy sprzyja uproszczeniom w obu kierunkach.

Zagadką pozostaje wreszcie polityczna kalkulacja ścisłego kierownictwa Hamasu. Czy liczyło na regionalną wojnę z udziałem Iranu i Hezbollahu, na wielką wymianę więźniów, czy przede wszystkim na wstrząs, który rozbije zbliżenie izraelsko-saudyjskie? Źródła pozwalają odtworzyć plan operacyjny znacznie lepiej niż jego cel polityczny.

Bez państwowej komisji śledczej te pytania pozostają rozproszone między dochodzeniami wojska, Szin Betu, ONZ i organizacji pozarządowych. Żadne z nich nie miało mandatu, by objąć całość.

Bilans trzech lat

Rankiem 7 października Hamas osiągnął zaskoczenie, które na wiele godzin sparaliżowało izraelską obronę granicy. Szukając przyczyn, wojskowi eksperci postawili na pierwszym miejscu błędne rozumienie przeciwnika.

Dla Palestyńczyków w Gazie bilans jest tragiczny. Znaczna część Strefy leży w ruinach, resort zdrowia mówi o blisko 74 tys. zabitych, ludzie od lat żyją w wysiedleniu, a sprawa państwowości nie posunęła się naprzód. Izrael odzyskał wszystkich zakładników, żywych i zmarłych, i ciężko osłabił Hamas, ale go nie usunął i nie zbudował trwałego porządku po wojnie. Konflikt objął Liban, Morze Czerwone i Iran, a Stany Zjednoczone stały się w nim stroną walczącą.

W najbliższych tygodniach Izraelczycy wybiorą parlament w kampanii zdominowanej przez rozliczenie 7 października. Rozmowy o rozbrojeniu Hamasu i przyszłej administracji Gazy nie przyniosły dotąd porozumienia, a sprawa przed MTS wciąż czeka na wyrok.

Literatura i źródła