Aleja Solidarności 77 w Warszawie. Pod ten adres każdego roku trafiają dziesiątki tysięcy listów i formularzy od ludzi przekonanych, że państwo wyrządziło im krzywdę. W samym 2024 roku do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło blisko 78 tysięcy pism. W kopertach mieszczą się historie przegranych procesów, świadczeń odebranych po latach przez ZUS i decyzji, na które ktoś czeka od miesięcy wbrew ustawowym terminom.
Adresat tej korespondencji nie wydaje wyroków ani nie nakłada kar. Nie może też nikomu niczego nakazać. Mimo to od blisko czterech dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych instytucji polskiego państwa. Rzecznik Praw Obywatelskich, w międzynarodowej nomenklaturze ombudsman, stoi na straży wolności i praw człowieka zapisanych w konstytucji oraz innych aktach prawnych. Sprawdza, czy organy władzy publicznej nie naruszyły prawa, zasad współżycia społecznego albo elementarnej sprawiedliwości.
Moment na przyjrzenie się tej instytucji jest szczególny. 23 lipca 2026 roku upływa kadencja profesora Marcina Wiącka, ósmej osoby na tym stanowisku, a parlament właśnie wybiera następcę. Dobra okazja, by opowiedzieć, skąd urząd się wziął, jak naprawdę działa i dlaczego jego pozornie słaba pozycja bywa źródłem siły.
Szwedzki wynalazek sprzed dwóch wieków
Słowo „ombudsman” pochodzi ze szwedzkiego i oznacza pełnomocnika, męża zaufania. Urząd o tej nazwie narodził się w 1809 roku, gdy Szwecja po przegranej wojnie z Rosją i utracie Finlandii pisała nową konstytucję. Riksdag powołał wtedy Justitieombudsmana: niezależnego od króla urzędnika parlamentu, który miał patrzeć administracji i sądom na ręce w imieniu poddanych.
Przez ponad sto lat pomysł pozostawał skandynawską osobliwością. Finlandia przejęła go w 1919 roku, Dania dopiero w 1955. Przełom przyniosły lata sześćdziesiąte XX wieku, kiedy Nowa Zelandia jako pierwszy kraj anglosaski ustanowiła własnego ombudsmana i uruchomiła prawdziwą lawinę naśladowców. Dziś instytucje tego typu działają w ponad stu państwach, a badacze prawa piszą wręcz o „ombudsmanii” drugiej połowy stulecia. Wspólny mianownik wszędzie wygląda podobnie: urzędnik niezależny od rządu przyjmuje skargi zwykłych ludzi na administrację, a jego głównym orężem pozostaje autorytet. Standardy dla całej tej rodziny porządkują dokumenty ONZ i Rady Europy, z rezolucją Zgromadzenia Ogólnego o roli ombudsmana i tak zwanymi Zasadami Weneckimi na czele.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Ustawa z lipca 1987 roku
Polska dołączyła do tego grona w okolicznościach, które do dziś zdumiewają historyków ustroju. 15 lipca 1987 roku Sejm PRL uchwalił ustawę o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Państwo, które kilka lat wcześniej wprowadziło stan wojenny i zdelegalizowało Solidarność, tworzyło właśnie urząd do przyjmowania skarg na siebie. Był to pierwszy ombudsman w całym bloku wschodnim. Akt otwierała preambuła odwołująca się do umacniania praworządności, co w realiach późnego PRL brzmiało jak obietnica na wyrost.
Władza traktowała nową instytucję jako element poszukiwania legitymizacji u schyłku czwartej dekady PRL, obok utworzonych wcześniej Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego. Opozycja i spora część prawników widziały w nim listek figowy. Andrzej Zoll, późniejszy rzecznik, nazwał to rozwiązanie po latach „fenomenem ustrojowym”: instytucją, która wraz z sądownictwem administracyjnym i konstytucyjnym zapowiadała nadchodzący koniec systemu, choć jej twórcy z pewnością tego nie planowali.
19 listopada 1987 roku Sejm powierzył urząd profesor Ewie Łętowskiej, cywilistce z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Biuro ruszyło 1 stycznia 1988 roku. Nikt, łącznie z samą zainteresowaną, nie wiedział wówczas, czy powstaje realna instytucja, czy tylko dekoracja.
Profesor od prawa cywilnego kontra system
Łętowska zaczynała bez politycznego zaplecza i bez gotowego aparatu urzędniczego. Krajowych precedensów też nie było. Szybko okazało się, że dekoracją ten urząd być nie zamierza. Do biura popłynęła rzeka korespondencji: przez cztery lata pierwszej kadencji obywatele wysłali około 126 tysięcy listów, na podstawie których rzeczniczka podjęła ponad 15 tysięcy spraw. Sama wspominała po latach, że w szczytowych okresach dyktowała po 160 pism dziennie i osobiście dekretowała każdą przesyłkę lądującą na jej biurku.
Charakterystyczny dla tamtego czasu był problem konfiskat. Milicja rekwirowała samochody osobom przyłapanym na przewożeniu niecenzurowanej bibuły, choć formalnie chodziło o drobne wykroczenie. Łętowska nie dysponowała żadnym wprost przewidzianym środkiem procesowym przeciwko takiej praktyce, a mimo to reagowała: wykorzystywała furtki w rodzaju rewizji nadzwyczajnej i nagłaśniała rażącą nieproporcjonalność kary. Jej pierwsze sprawozdanie roczne Sejm PRL przyjął z wymowną obojętnością. Prawdziwym audytorium okazali się obywatele.
Ten pierwszy okres ustawił instytucję na dekady. Siłą rzecznika okazała się wiedza płynąca z listów, bo sankcji ten urząd nie miał i nie ma: nikt inny w państwie nie widzi równie dokładnie, gdzie prawo rozjeżdża się z życiem. Transformację ustrojową biuro przeszło suchą stopą i wyszło z niej wzmocnione. Łętowska trafiła później do Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego, do dziś pozostając jedną z najbardziej wyrazistych komentatorek polskiego prawa.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Od noweli kwietniowej do artykułu 208
Awans do rangi konstytucyjnej przyszedł zaskakująco szybko. Nowela kwietniowa z 7 kwietnia 1989 roku, wdrażająca ustalenia Okrągłego Stołu, wpisała rzecznika do konstytucji PRL obok przywracanego Senatu i urzędu prezydenta. Osiem lat później Konstytucja RP z 2 kwietnia 1997 roku, domykająca polską drogę ustrojową rozpoczętą jeszcze w epoce dwóch wielkich konstytucji oświecenia, poświęciła mu artykuły od 208 do 212.
Zapisano tam esencję. Rzecznik stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w konstytucji oraz w innych aktach normatywnych. Powołuje go Sejm za zgodą Senatu na pięć lat. Nie może zajmować innego stanowiska, z jednym wyjątkiem: wolno mu pozostać profesorem szkoły wyższej. Zakazana jest przynależność do partii politycznej i związku zawodowego. W swojej działalności rzecznik pozostaje niezawisły, niezależny od innych organów państwowych i odpowiada jedynie przed Sejmem. Chroni go immunitet formalny, a raz w roku ma obowiązek przedstawić obu izbom parlamentu informację o działalności oraz o stanie przestrzegania praw i wolności w Polsce.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Jak wybiera się rzecznika
Procedura wygląda krótko tylko na papierze. Kandydata zgłasza marszałek Sejmu albo grupa co najmniej 35 posłów. Sejm powołuje rzecznika bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, po czym Senat ma miesiąc na wyrażenie zgody. Milczenie drugiej izby oznacza akceptację, sprzeciw natomiast cofa wszystko do punktu wyjścia i zmusza Sejm do szukania kogoś innego. Regulamin Sejmu przewiduje jeszcze jeden krok: przed głosowaniem kandydatury opiniuje właściwa komisja, a w ostatnich latach zdarzają się też publiczne wysłuchania.
Ustawa formułuje wymagania szeroko: rzecznikiem może zostać obywatel polski wyróżniający się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na walory moralne i wrażliwość społeczną. W praktyce urząd obejmowali dotąd wyłącznie prawnicy, w większości z profesorskimi tytułami. Kadencja trwa pięć lat od złożenia ślubowania, a tę samą osobę można wybrać najwyżej dwukrotnie. Odwołanie przed terminem jest możliwe wyłącznie w kilku ściśle określonych sytuacjach, takich jak zrzeczenie się urzędu, trwała niezdolność do pełnienia obowiązków albo sprzeniewierzenie się ślubowaniu; w tym ostatnim wypadku Sejm potrzebuje aż trzech piątych głosów. Bez uprzedniej zgody izby rzecznika nie można pociągnąć do odpowiedzialności karnej ani pozbawić wolności.
Skrzynka z narzędziami
Wniosek do rzecznika może złożyć każdy: obywatel, cudzoziemiec znajdujący się pod władzą Rzeczypospolitej, grupa osób, organizacja. Pismo nie wymaga formularza, pełnomocnika ani opłaty. Wystarczy opisać sprawę i wskazać, kogo dotyczy zarzut. Dalej zaczyna się praca biura, które ma prawo zażądać akt od każdego organu i zbadać sprawę na miejscu, a w razie potrzeby zleca ekspertyzy zewnętrzne.
Najbardziej masowym instrumentem są wystąpienia generalne, czyli oficjalne pisma do ministrów, szefów urzędów czy parlamentu, wskazujące systemowe luki w prawie wraz z postulatami zmian. W 2025 roku Marcin Wiącek skierował ich 204. Do tego dochodzi arsenał procesowy, jakim przeciętny obywatel nie dysponuje: kasacja w sprawach karnych po prawomocnym wyroku, skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego, wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności przepisów z ustawą zasadniczą, skargi do sądów administracyjnych, żądanie wszczęcia postępowania cywilnego lub przygotowawczego oraz udział w toczących się procesach na prawach przysługujących prokuratorowi. Statystyki z 2025 roku pokazują skalę: 83 kasacje i skargi kasacyjne, 21 skarg nadzwyczajnych, udział w 17 postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz w 20 przed sądami administracyjnymi. Sędziowie w znakomitej większości przypadków podzielają stanowisko rzecznika, co Wiącek akcentował, gdy przedstawiał te liczby posłom i senatorom.
Osobne miejsce zajmuje skarga nadzwyczajna, wprowadzona w 2018 roku. Pozwala ona wzruszyć nawet prawomocne orzeczenie, jeżeli rażąco narusza ono prawo albo konstytucyjne wolności i prawa, a dostęp do tego środka ma jedynie wąskie grono podmiotów z rzecznikiem na czele. Dla ludzi, którym zatrzasnęły się już wszystkie sądowe drzwi, list na Aleję Solidarności bywa więc ostatnią realną instancją.
Cztery kapelusze jednego urzędu
Na klasyczną rolę ombudsmana nakładały się z czasem kolejne mandaty. Od 2008 roku w biurze działa Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, utworzony po ratyfikowaniu przez Polskę protokołu fakultatywnego do konwencji ONZ przeciwko torturom. Jego pracownicy bez zapowiedzi wizytują miejsca pozbawienia wolności: komisariaty, areszty, zakłady karne, szpitale psychiatryczne, domy pomocy społecznej czy izby wytrzeźwień. W 2025 roku takich wizytacji odbyło się 111.
Kolejny mandat ma unijny rodowód. Od 2011 roku rzecznik pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania; w ubiegłym roku wpłynęło 614 wniosków dotyczących dyskryminacji, najczęściej ze względu na niepełnosprawność. Urząd monitoruje ponadto wykonywanie konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, a od 25 grudnia 2024 roku przyjmuje również zewnętrzne zgłoszenia sygnalistów; w pierwszym pełnym roku obowiązywania nowych przepisów wpłynęło ich 690.
Ilustracja poglądowa: AI / faleinspiracji.pl / CC BY 4.0.
Od renty wdowiej do patostreamingu
Katalog prowadzonych spraw dobrze oddaje przekrój codziennych zderzeń obywatela z państwem. W ostatnich latach rzecznik zajmował się między innymi sztywnym, liczonym co do dnia kryterium przy rencie wdowiej, brakiem ustawy o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami czy wielomiesięcznym oczekiwaniem na orzeczenia, a za problem flagowy uznawał zapaść w ochronie zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Interweniował po skargach kierowców ciężarówek, którzy podczas blokad na granicy z Ukrainą tygodniami koczowali bez dostępu do wody i sanitariatów. Upominał się o pasażerów pokrzywdzonych nadsprzedażą biletów lotniczych i o przejrzyste zasady organizowania lekcji religii, a w sprawach dzieci postulował ściganie patostreamingu i przyglądał się zjawisku sharentingu, czyli masowemu publikowaniu wizerunku najmłodszych przez rodziców.
Bilans nie składa się wyłącznie z alarmów. Prezentując dane za 2025 rok, Wiącek zwracał uwagę, że wyraźnie spadła liczba skarg na ograniczanie wolności zgromadzeń, a warunki w polskim więziennictwie, choć powoli, jednak się poprawiają.
Czego rzecznik nie może
Lista ograniczeń jest równie ważna jak lista uprawnień. Rzecznik nie uchyli wyroku ani nie zmieni decyzji administracyjnej. Ustaw za parlament również nie napisze. Nie zastąpi też adwokata w prywatnym sporze z sąsiadem, deweloperem czy pracodawcą, ponieważ jego domeną są relacje człowieka z władzą publiczną, a konflikty między podmiotami prywatnymi trafiają tu wyjątkowo, głównie w sprawach dyskryminacyjnych. Może wreszcie odmówić podjęcia sprawy, o czym wnioskodawca musi zostać poinformowany.
Cała konstrukcja przypomina czujnik dymu. Sam niczego nie ugasi, ale potrafi obudzić tych, którzy dysponują gaśnicami: sądy, parlament, media i opinię publiczną. Skuteczność zależy od jakości argumentacji biura oraz od tego, czy adresaci wystąpień zechcą słuchać. Granice bywają frustrujące także dla piszących: blisko połowa rozpatrywanych wniosków kończy się wyjaśnieniem przysługującej drogi prawnej, bez podejmowania sprawy przez biuro.
Ośmioro rzeczników
Po Łętowskiej urząd objął Tadeusz Zieliński (1992–1996), profesor prawa pracy, który w epoce terapii szokowej upominał się o prawa pracownicze i socjalne oraz wszedł w głośny spór o sposób wprowadzenia religii do szkół; w 1995 roku próbował nawet sił w wyborach prezydenckich. Adam Zieliński (1996–2000), cywilista i wieloletni prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, prowadził instytucję w okresie wchodzenia w życie nowej konstytucji. Andrzej Zoll (2000–2006) przyszedł prosto z fotela prezesa Trybunału Konstytucyjnego i nadał urzędowi ton profesorskiego autorytetu; wcześniej zapisał się jako współtwórca kodeksu karnego z 1997 roku.
Janusz Kochanowski (2006–2010) akcentował ideę pomocniczości państwa i zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie smoleńskiej, w drodze na uroczystości katyńskie; obowiązki przejął wtedy jego zastępca Stanisław Trociuk. Irena Lipowicz (2010–2015), administratywistka, rozbudowywała równościowy i prewencyjny wymiar działalności biura. Adam Bodnar (2015–2021), zgłoszony przez blisko siedemdziesiąt organizacji społecznych, uchodzi za jednego z najbardziej pracowitych rzeczników w dziejach urzędu. Przez pięć lat jego biuro skierowało blisko 1700 wystąpień problemowych, w tym ponad 700 z postulatami zmian w prawie, złożyło kilkadziesiąt wniosków do Trybunału Konstytucyjnego i wyraźnie rozwinęło udział rzecznika w postępowaniach przed trybunałami europejskimi; sam Bodnar objeżdżał kraj na spotkaniach regionalnych, docierając do mieszkańców mniejszych miejscowości. Za tę pracę on i Biuro RPO otrzymali międzynarodowe wyróżnienia, w tym norweską Nagrodę Rafto i Rule of Law Award. Rzetelność w bronieniu niezależności sądownictwa po 2015 roku ściągnęła na niego nieustanne ataki polityczne, a jego kadencja stała się osią najostrzejszego kryzysu w historii instytucji. Po odejściu z biura przeszedł do czynnej polityki i pod koniec 2023 roku objął tekę ministra sprawiedliwości. Marcin Wiącek (2021–2026), konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego urodzony w 1982 roku, wszedł na urząd jako kandydat kompromisu i przez pięć lat budował wizerunek rzecznika ponad podziałami, interweniując w sprawach od świadczeń ZUS i mieszkalnictwa po sytuację na granicy polsko-białoruskiej.
Rok bez pełnoprawnego rzecznika
Kadencja Bodnara upłynęła 9 września 2020 roku, ale zgodnie z ówczesnym brzmieniem ustawy pełnił on obowiązki do czasu wyboru następcy. Problem polegał na tym, że następcy wybrać się nie dało. Sejm, kontrolowany wtedy przez Zjednoczoną Prawicę, dwukrotnie odrzucił Zuzannę Rudzińską-Bluszcz, kandydatkę wysuniętą przez środowiska obywatelskie. Senat, w którym większość miała opozycja, powiedział z kolei „nie” trzem osobom zaakceptowanym przez Sejm: Piotrowi Wawrzykowi, Bartłomiejowi Wróblewskiemu i Lidii Staroń. Klincz trwał niemal jedenaście miesięcy i objął sześć podejść oraz siedmioro kandydatów.
Węzeł przeciął Trybunał Konstytucyjny, do którego trafił wniosek grupy posłów. 15 kwietnia 2021 roku TK orzekł, że przepis pozwalający rzecznikowi pełnić obowiązki po upływie kadencji jest niezgodny z konstytucją, i odroczył utratę jego mocy o trzy miesiące. Presja nowego terminu zrobiła swoje. 8 lipca Sejm głosami 380 posłów wybrał Marcina Wiącka, zgłoszonego przez PSL i popartego ostatecznie niemal przez wszystkie kluby. Tydzień później Bodnar musiał opuścić gmach przy Alei Solidarności, a biurem przez osiem dni kierował zastępca Stanisław Trociuk, drugi raz w karierze. 21 lipca zgodę na wybór wyraził Senat, gdzie kandydata poparło 93 senatorów przy braku głosów sprzeciwu, a 23 lipca nowy rzecznik złożył ślubowanie. Zadeklarował przy tym, że zatrzyma dotychczasowych zastępców, w tym cenioną za pracę w mechanizmie prewencji tortur Hannę Machińską. W obronie niezależności polskiego ombudsmana wspólne oświadczenie wydały wcześniej międzynarodowe sieci instytucji praw człowieka, od GANHRI po ODIHR.
Epizod zostawił trwałą lekcję ustrojową. Gwarancje wypisane w konstytucji działają dopóty, dopóki politycy chcą je respektować, a projektowanie takich bezpieczników to osobna sztuka, o której pisaliśmy przy okazji resetu konstytucyjnego. Po wyroku TK zniknął mechanizm pomostowy: gdyby parlament znów nie zdążył z wyborem, urząd pozostanie czasowo bez piastuna, a biurem pokieruje zastępca o węższych kompetencjach.
Urząd w liczbach
Skalę działania najlepiej pokazują raporty roczne. W 2024 roku do biura wpłynęło 77,9 tysiąca pism, wyraźnie więcej niż 59,5 tysiąca z 2019 roku; w rekordowym 2023 korespondencja otarła się o 80 tysięcy. W 2025 roku rzecznik zarejestrował około 25,6 tysiąca całkiem nowych spraw, pracownicy bezpłatnej infolinii pod numerem 800 676 676 odebrali przeszło 30 tysięcy telefonów, a w siedzibie i punktach terenowych przyjęto ponad dwa tysiące interesantów. Różnica między liczbą pism a liczbą nowych spraw bierze się stąd, że znaczną część korespondencji stanowią kolejne pisma w sprawach już prowadzonych. Rośnie udział cudzoziemców: w ubiegłym roku skierowali oni prawie cztery tysiące wniosków, głównie w sprawach legalizacji pobytu. Skargę można dziś złożyć mailem, przez formularz na stronie biura albo tradycyjną pocztą. Za korespondencją idą działania: w 2024 roku biuro podjęło do prowadzenia ponad 12 tysięcy spraw, wniosło 92 kasacje i skargi kasacyjne oraz 77 skarg nadzwyczajnych, a 395 postępowań rzecznik uruchomił z własnej inicjatywy. Rosnący wpływ tłumaczy się właśnie tymi nadzwyczajnymi środkami, po które zwykły uczestnik postępowania sięgnąć nie może, oraz poszerzającym się kręgiem osób szukających tu ochrony.
Poza warszawską centralą działają biura pełnomocników terenowych w Gdańsku, Katowicach i Wrocławiu oraz siedem punktów przyjęć interesantów, od Białegostoku po Wałbrzych. Rzecznika wspiera najwyżej trzech zastępców, powoływanych przez marszałka Sejmu na jego wniosek; rekordzistą stażu jest Stanisław Trociuk, związany z biurem od dekad i dwukrotnie kierujący nim w okresach bezkrólewia. Finanse instytucji od lat budzą spory: kolejni rzecznicy sygnalizowali niedoszacowanie budżetu, a podczas prac nad ustawą budżetową na 2026 rok Sejm ściął wydatki biura o kolejne 7,8 miliona złotych.
Globalna rodzina strażników
Polski rzecznik funkcjonuje w gęstej sieci międzynarodowej. Jako krajowa instytucja praw człowieka podlega akredytacji Światowego Sojuszu Krajowych Instytucji Praw Człowieka (GANHRI), prowadzonej według tak zwanych Zasad Paryskich ONZ z 1993 roku, i utrzymuje w niej najwyższy status A, zarezerwowany dla organów w pełni niezależnych. Status ten to przy tym coś więcej niż dyplom na ścianie, bo od niego zależy między innymi prawo głosu w Radzie Praw Człowieka ONZ. Biuro należy również do europejskiej sieci ENNHRI, zrzeszenia organów równościowych Equinet oraz Międzynarodowego Instytutu Ombudsmanów. Regularnie zabiera też głos przed europejskimi trybunałami, przystępując do spraw dotyczących Polski przed ETPC i TSUE.
Na krajowym podwórku rzecznik nie jest sam. Od 2000 roku prawami dzieci zajmuje się osobny Rzecznik Praw Dziecka, istnieją też rzecznicy praw pacjenta, finansowy czy małych i średnich przedsiębiorców, a skargi na instytucje Unii Europejskiej rozpatruje Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich z siedzibą w Strasburgu. Ustawa wprost zobowiązuje RPO do współpracy z rzecznikiem dziecięcym i rzecznikiem przedsiębiorców, dzięki czemu obywatel pukający do niewłaściwych drzwi powinien zostać odesłany pod właściwy adres.
Zmiana warty
Wiosną 2026 roku Marcin Wiącek ogłosił, że o drugą kadencję się nie ubiega, powołując się na standard niezależności urzędu. W maju złożył ostatnią informację roczną i zostawił następcy katalog spraw otwartych: kryzys wymiaru sprawiedliwości, postulat rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, niekonstytucyjne jego zdaniem zawieszanie prawa do azylu na granicy z Białorusią, potrzebę ustawowych gwarancji niezależności mediów publicznych oraz praktykę wstecznego kwestionowania świadczeń przez ZUS, uderzającą szczególnie w matki.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty otworzył procedurę zgłoszeń z terminem do 23 czerwca. Wpłynęły dwie kandydatury. Koalicja Obywatelska i Lewica wysunęły Sylwię Gregorczyk-Abram, adwokatkę rocznik 1982, współtwórczynię inicjatywy Wolne Sądy i Komitetu Obrony Sprawiedliwości. Od maja 2025 roku stoi ona też na czele resortowej komisji badającej represje wobec organizacji społecznych z lat 2015–2023. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło Adama Borowskiego, opozycjonistę z czasów PRL i szefa warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”. Wcześniej w kuluarach wymieniano także Annę Błaszczak-Banasiak, szefową polskiej Amnesty International, ale jej nazwisko nie trafiło do oficjalnych zgłoszeń. Konfederacja zapowiada, że decyzję o ewentualnym poparciu uzależni od bezpośrednich rozmów z kandydatami. Publiczne wysłuchanie obojga zaplanowano w Sejmie na 14 lipca, a koalicja deklaruje wolę domknięcia wyboru jeszcze przed końcem kadencji Wiącka. Arytmetyka obu izb daje kandydatce koalicji wyraźną przewagę, choć ludowcy do ostatnich dni zwlekali z deklaracją poparcia, a część komentatorów zastanawia się, czy prawniczka tak mocno kojarzona z jedną stroną sporu o sądy zdoła utrzymać ponadpartyjny charakter urzędu.
W chwili publikacji tego tekstu rozstrzygnięcia jeszcze nie ma. Kalendarz jest bezlitosny: jeżeli Sejm i Senat nie zamkną procedury do 23 lipca, urząd po raz drugi w historii pozostanie czasowo bez rzecznika.
Miara zaufania
Skuteczności tego urzędu nie mierzy żaden pojedynczy wskaźnik. W statystykach widać dziesiątki uwzględnianych rocznie kasacji i skarg nadzwyczajnych, za którymi stoją odwrócone ludzkie wyroki, oraz długą listę przepisów poprawionych po wystąpieniach generalnych, od spraw lokatorskich po emerytalne. Trudniej policzyć efekt prewencji, czyli decyzje, których urzędnicy nie podjęli tylko dlatego, że ktoś patrzył im na ręce.
Osiem osób prowadziło tę instytucję od czasów, gdy skargi przychodziły wyłącznie na papierze, po epokę e-formularzy i zgłoszeń sygnalistów. Urząd przetrwał schyłkowy PRL, transformację, wszystkie rządy III Rzeczypospolitej i jeden poważny klincz konstytucyjny. 23 lipca 2026 roku pałeczkę powinna przejąć dziewiąta osoba w tej sztafecie, o ile parlament zdąży z formalnościami. Listy na Aleję Solidarności 77 będą przychodzić niezależnie od wyniku.
Literatura i źródła
- Rzecznik Praw Obywatelskich — Wikipedia — artykuł encyklopedyczny o instytucji
- Ewa Łętowska — Wikipedia — biogram pierwszej rzeczniczki praw obywatelskich
- Ustawa z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich — ISAP, Sejm RP — tekst aktu prawnego
- Konstytucja — Biuletyn Informacji Publicznej RPO — przepisy konstytucyjne dotyczące urzędu
- Status prawny — Biuletyn Informacji Publicznej RPO — oficjalne omówienie pozycji ustrojowej rzecznika
- Sejm RP zapoznał się z informacją o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich w 2025 roku — BRPO — dane statystyczne za 2025 rok
- Marcin Wiącek przedstawił senackiej Komisji Praw Człowieka i Praworządności informację roczną za 2024 r. — BRPO — dane statystyczne za 2024 rok
- Prof. Marcin Wiącek pełni już funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich VIII kadencji — BRPO — oficjalna relacja z wyboru rzecznika w 2021 roku
- Wspólne oświadczenie organizacji międzynarodowych wyrażające poparcie dla polskiego Biura RPO — BRPO — stanowisko GANHRI, ENNHRI, Equinet, IOI i ODIHR z 2021 roku
- Prof. dr hab. Ewa Łętowska, RPO I kadencji — BRPO — oficjalny biogram
- Uprawnienia Rzecznika Praw Obywatelskich w świetle Konstytucji RP — Kancelaria Senatu — opracowanie eksperckie
- Rzecznik Praw Obywatelskich. Rzecznik Praw Dziecka — Repozytorium Uniwersytetu w Białymstoku — rozdział akademickiego podręcznika prawa konstytucyjnego
- Riksdagens ombudsmän (JO) — oficjalna strona szwedzkiego ombudsmana — źródło o początkach instytucji
- Global Alliance of National Human Rights Institutions — GANHRI — oficjalna strona sojuszu akredytacyjnego
- Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich. Rusza procedura — GazetaPrawna.pl — artykuł prasowy o kalendarzu wyboru w 2026 roku
- Sylwia Gregorczyk-Abram i Adam Borowski. Kandydaci na Rzecznika Praw Obywatelskich — TVP Info — sylwetki kandydatów i termin wysłuchania publicznego
- Koniec telenoweli, jest nowy Rzecznik Praw Obywatelskich — OKO.press — relacja z finału kryzysu wokół urzędu w 2021 roku
- Kto będzie nowym Rzecznikiem Praw Obywatelskich? Wyścig ma faworytkę — Wirtualna Polska — kulisy koalicyjnych rozmów o następcy
- Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek nie chce drugiej kadencji — Wprost — informacja o rezygnacji z reelekcji
- Ewa Łętowska, pierwsza RPO w Polsce. „Dyktowałam 160 listów dziennie” — Historykon.pl — wywiad o początkach urzędu
- Prof. Ewa Łętowska doktorem honoris causa UW — dzieje.pl — nota biograficzna z danymi o korespondencji z lat 1988–1992