Dwudziestego piątego września 2019 roku w Nyonie Aleksander Čeferin wręczał złote statuetki UEFA Grassroots Awards. W kategorii najlepszego klubu amatorskiego Europy zwyciężył zespół grający na co dzień w warszawskiej klasie A, na siódmym poziomie rozgrywkowym. Po odbiór nagrody polecieli Karolina Szumska i Rafał Lipski z Alternatywnego Klubu Sportowego Zły. Żaden polski klub, zawodowy ani amatorski, nie zdobył wcześniej tego wyróżnienia.
Wiosną 2026 roku ta sama męska drużyna kończyła sezon z sześcioma punktami po dwudziestu sześciu kolejkach i bilansem bramek 15:118. Spadła do klasy B. Na papierze wygląda to na jeden z najsłabszych zespołów w stolicy. O klubie z Pragi piszą jednak agencje prasowe z drugiego końca świata, a jego sposób działania europejska federacja stawiała za wzór całemu kontynentowi. Do tego dochodzi trzecia perspektywa, najbliższa samym zainteresowanym: członków stowarzyszenia, dla których tabela jest ważna, ale nigdy nie była jedyną miarą. Sprzeczność jest pozorna. Zły od pierwszego dnia mierzy sukces inną miarą niż reszta ligowej piramidy. Żeby zrozumieć obie te sceny naraz, trzeba cofnąć się do pewnego sierpniowego wieczoru na Pradze.
Mściciel z powieści
Nazwa ma literacki rodowód. W 1955 roku Leopold Tyrmand opublikował „Złego", sensacyjną powieść o powojennej Warszawie, w której samozwańczy mściciel rozprawia się z chuliganami terroryzującymi miasto. Akcja gęsto krąży po prawym brzegu Wisły, po bazarach i podwórkach Pragi, a książka błyskawicznie stała się czytelniczym fenomenem. Tyrmand, kronikarz jazzu i stołecznych bikiniarzy, pisał ją w środku dekady, w której literatura miała chwalić plany produkcyjne, a on zamiast tego dał czytelnikom kryminalną panoramę miasta z jego cwaniakami, bazarami i nocnym półświatkiem. Do dziś powieść uchodzi za jeden z najbardziej warszawskich tekstów polskiej prozy, a kolejne pokolenia czytelników poznają z niej miasto, którego dawno nie ma: bazarowe, odbudowujące się, pełne typów spod ciemnej gwiazdy.
Sześćdziesiąt lat później grupa kibiców z tej samej Pragi szukała patrona dla własnego projektu. „Długo wymyślaliśmy nazwę, było wiele propozycji", przyznawał Kris Górniak, członek zarządu i jeden z założycieli, w rozmowie z radiową Czwórką. Wybór padł na bohatera Tyrmanda i trudno o czytelniejszy komunikat. Tamten Zły brał w obronę zwykłych warszawiaków przed ulicznym chamstwem. Klub przejął z tego wzorca dokładnie tyle, ile potrzebował: przekonanie, że z chamstwem, tym razem trybunowym, można wygrać na własnych warunkach.
Pełna nazwa dopowiada resztę. Człon „alternatywny" wskazuje, wobec czego projekt się definiuje: wobec futbolu wielkich stadionów, wielkich pieniędzy i spektaklu oglądanego z fotela przed telewizorem. Skrót bywał zresztą w mediach mylnie rozwijany jako klub amatorski, choć pierwsza litera oznacza alternatywny. Przewrotność patrona okazała się atutem. Drużyna o nazwie Zły, prowadzona przez ludzi programowo życzliwych, intrygowała media od pierwszego sezonu mocniej niż niejeden beniaminek wyższych lig.
Wieczór w barze Offside
Początek ma dokładny adres. Bar Offside przy Brzeskiej, naprzeciwko bazaru Różyckiego, w sercu starej Pragi-Północ, czyli dokładnie w scenerii, po której poruszał się bohater Tyrmanda. Pierwszego sierpnia 2015 roku spotkało się tam kilkanaście osób. Rozmawiano o angielskim punk footballu, czyli o drużynach zakładanych oddolnie i na przekór wielkiemu biznesowi, oraz o klubach należących do kibiców, z FC United of Manchester jako sztandarowym przykładem. Ktoś rzucił, że można przestać zazdrościć Anglikom i spróbować u siebie. Nazwa lokalu brzmi w tej historii jak żart scenarzysty, bo offside to po prostu spalony, pozycja formalnie poza grą. Dwa tygodnie później, 15 sierpnia, stowarzyszenie formalnie rozpoczęło działalność.
Środowisko przyszłych założycieli nie wzięło się znikąd. Tworzyli je ludzie z różnych trybun i różnych praskich adresów, dla których bar przy Brzeskiej był naturalnym punktem zbornym. Angielski wzorzec też nie był przypadkowy: FC United of Manchester, powołany w 2005 roku przez fanów Manchesteru United w proteście przeciwko przejęciu ich klubu przez Malcolma Glazera, pozostaje największą drużyną świata w rękach kibiców i dowodem, że model członkowski potrafi udźwignąć kilkutysięczne trybuny.
Właścicielem Offside’u jest Juliusz Wrzosek, jeden z założycieli, którego do dziś można spotkać przy sprzedaży biletów na klubowej bramce. Przez lata kibicował Legii, aż wyleciał z Żylety, najbardziej radykalnej części legijnych trybun, bo odmawiał śpiewania pozdrowień dla odsiadujących wyroki. Jego znajomi sympatyzujący z Polonią byli w tym samym okresie marginalizowani u siebie z podobnych powodów. Postanowili więc działać razem, „bo komuś trzeba kibicować", jak tłumaczył Wrzosek dziennikarzom agencji Associated Press.
Górniak wskazywał jeszcze inne tło. Polskie trybuny oceniał jako mocno przechylone na prawo, nierzadko agresywne i niechętne kobietom, których część kibiców nie życzy sobie w młynie, czyli w najgłośniejszym sektorze stadionu. Założyciele chcieli udowodnić, że da się dopingować inaczej. Zależało im też na czymś bardziej namacalnym: żeby klub nie miał właściciela, który pewnego dnia sprzeda go, przeniesie do innego miasta albo zmieni nie do poznania.
Jeden członek, jeden głos
Konstrukcja prawna jest prosta. Zły działa jako stowarzyszenie non profit, a jego właścicielami są wszyscy członkowie naraz. Każda osoba dysponuje jednym głosem, niezależnie od stażu i zasobności portfela. Walne zebranie wybiera zarząd i rozstrzyga sprawy strategiczne, od budżetu po kierunki rozwoju. Formalności są minimalne: wypełnia się deklarację członkowską dostępną na stronie klubu, opłaca składkę i od tego momentu ma się dokładnie taki sam wpływ na organizację jak założyciele sprzed dekady. Krótko: nikt tu nie jest klientem.
Statut opiera się na dwóch filarach. Klub deklaruje jednakowe traktowanie drużyny kobiecej i męskiej w każdym wymiarze, od komunikacji po warunki treningowe, oraz sprzeciw wobec rasizmu, homofobii i innych form wykluczenia; jednocześnie pozostaje otwarty dla każdego, kto te reguły podziela i chce współdecydować o organizacji. Na meczach obowiązuje zasada stadionu bez przemocy i wulgarności, a wydarzenia sportowe od początku łączono z koncertami i wspólnym jedzeniem.
Deklaracje dość szybko przełożono na konkret. W maju 2016 roku, po miesiącach naborów, spotkań i budowania struktur, stowarzyszenie zgłosiło do rozgrywek PZPN dwie drużyny jednocześnie. Kobiety wystartowały w IV lidze, wówczas piątym poziomie żeńskiej piramidy. Mężczyźni zaczęli od klasy B, ósmego i ostatniego szczebla rozgrywek w Warszawie. Męska piramida liczy tu bowiem osiem pięter, od Ekstraklasy przez ligi centralne i wojewódzkie po klasy A i B, a debiutant bez licencyjnej przeszłości startuje z samego dołu. Zgłoszenie obu zespołów naraz nie było w polskich realiach standardem; tutaj wynikało wprost ze statutu.
Gdy latem 2025 roku klub kończył dziesięć lat, radiowa Czwórka streszczała jego filozofię trzema hasłami: równość, integracja, wrażliwość. To ostatnie bywa rozumiane najszerzej, bo obejmuje zarówno dzieci uchodźcze na treningach akademii, jak i pilnowanie, żeby nikt na trybunie nie usłyszał pod swoim adresem tego, co na wielu polskich stadionach uchodzi za normę. Struktura przez dekadę urosła o kolejne sekcje i inicjatywy, mechanizm władzy pozostał zaś nietknięty: głos szeregowego członka waży dokładnie tyle, co głos osoby zasiadającej w zarządzie.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Pierwszy taki w Polsce
Na Zachodzie kluby członkowskie nikogo nie dziwią. Barcelona i Real Madryt formalnie pozostają stowarzyszeniami swoich socios, a niemiecka reguła 50+1 gwarantuje klubowi macierzystemu (stowarzyszeniu) większość głosów w klubach Bundesligi. Osobnym nurtem jest ruch znany jako against modern football: bunt wobec komercjalizacji futbolu, przejmowania klubów przez milionerów i traktowania kibiców jak klientów, z którego wyrosły oddolne drużyny w Anglii, Niemczech czy Włoszech.
W Polsce ten krajobraz wyglądał zupełnie inaczej. Rodzime kluby funkcjonują niemal wyłącznie jako spółki, samorządowe albo prywatne, a kibice bywają w nich co najwyżej udziałowcami mniejszościowymi lub darczyńcami. Zły przedstawia się jako pierwszy w pełni demokratyczny klub sportowy w Warszawie i jedna z pierwszych takich inicjatyw w historii polskiego sportu; media tę autodefinicję powszechnie podchwyciły, bo trudno było wskazać wcześniejszy przykład drużyny zgłoszonej do rozgrywek PZPN i zarządzanej w całości przez walne zebranie kibiców. Nawet na tle Europy przedsięwzięcie uchodziło za nietypowe, skoro w jednym stowarzyszeniu łączyło sport, kulturę i pracę społeczną w dzielnicy. Dekadę po starcie podobnych inicjatyw wciąż jest w kraju niewiele.
Codzienność tego ustroju jest przy tym mniej romantyczna niż manifesty. Każda większa decyzja, od budżetu po kierunek rozwoju sekcji, przechodzi przez głosowanie ludzi, którzy widują się na trybunie, a zarząd odpowiada przed walnym, nie przed właścicielem. Gdy brakuje inwestora z grubym portfelem, dziury w budżecie łatają sami członkowie: składką, pracą albo pomysłem.
Osiem pięter poniżej Ekstraklasy
Debiut przed własną publicznością wypadł 27 sierpnia 2016 roku, a rywalem był LZS Burza Pilawa. Goście przyjechali pewni swego, z ironicznym dystansem do wielokulturowej ekipy nowicjuszy, i trafili na rozśpiewane trybuny, jakich w klasie B nie widuje się prawie nigdy. Przez trzy sezony Zły ogrywał się na dnie piramidy, przerzucany między kolejnymi grupami warszawskiej klasy B i regularnie zgłaszany do okręgowego Pucharu Polski od sezonu 2017/18. Skład od początku był międzynarodowy, bo łączenie ludzi z różnych kultur klub wpisał sobie wprost w misję. W rozgrywkach 2018/19 przyszedł przełom: siedemnaście zwycięstw, dwa remisy i jedna porażka, pięćdziesiąt trzy punkty i bilans bramkowy 90:17 dały pierwsze miejsce w grupie. Drugiego czerwca 2019 roku, na dwie kolejki przed końcem rozgrywek, Zły rozbił u siebie rezerwy Wichru Kobyłka 7:1. Pierwsze miejsce w grupie dało awans do klasy A. O szczebel wyżej poszedł także wicemistrz, GKS Dąbrówka.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Od sezonu 2019/20 Złe Chłopaki, jak oficjalnie nazywa się męska drużyna, grały w klasie A, zawsze w grupie Warszawa II. Drużyna utrzymywała się na tym poziomie przez siedem kolejnych lat. Siódmy poziom rozgrywkowy to świat boisk pożyczanych od miejskich ośrodków sportu i tabel, które śledzą głównie rodziny zawodników. Siedem kolejnych sezonów w tym samym miejscu piramidy oznaczało dla klubu stabilizację, jakiej wiele amatorskich drużyn nigdy nie osiąga. Na tym poziomie zastała klub wiadomość z Nyonu.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Złe Dziewczyny i spadkobierczynie Pragi
Kobieca drużyna nigdy nie była dodatkiem. Wystartowała równocześnie z męską i od początku podlegała tej samej zasadzie równości. Wiosną 2019 roku piłkarki awansowały do III ligi, w tym samym sezonie co koledzy. Na czwartym poziomie rozgrywek, w III lidze, Złe Dziewczyny grały do 2023 roku.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Wtedy zapadła najważniejsza decyzja strukturalna w historii sekcji. Na Pradze-Północ działały równolegle dwa kluby kobiecego futbolu: Zły oraz MUKS Praga, międzyszkolny uczniowski klub z tradycjami sięgającymi 2001 roku, który przez dwie dekady uczył futbolu dziewczyny z prawobrzeżnej Warszawy. Praga bywała na samym szczycie dwukrotnie. W sezonie 2003/04 awansowała do I ligi, wówczas najwyższej klasy rozgrywkowej, z której wypadła rok później przy okazji utworzenia Ekstraligi; na salony wróciła po zwycięskim sezonie 2007/08, spędziła w Ekstralidze dwa lata i spadła z niej w 2010 roku. 21 lipca 2023 roku walne zebranie MUKS-u przegłosowało zmianę nazwy na Zły Praga Warszawa i wybrało pięcioosobowy zarząd z działaczkami Złego w składzie. Cztery kobiety i jeden mężczyzna, dotychczasowy prezes Pragi Marek Anglart. Prezeską została Karolina Szumska, ta sama, która cztery lata wcześniej odbierała statuetkę w Nyonie. Zarząd klubu piłkarskiego złożony niemal wyłącznie z kobiet był w polskich realiach rzadkością samą w sobie. Fuzja odbiła się echem w środowisku piłki kobiecej, bo połączenie sił dwóch sąsiedzkich klubów zamiast wyniszczającej rywalizacji o te same zawodniczki należało do scenariuszy rzadko spotykanych.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Klub tłumaczył, że zwykłe przejęcie nie wchodziło w grę, bo nowa struktura miała uszanować dorobek obu środowisk. Za fuzją stał też chłodny rachunek. W Warszawie rywalizowało wówczas siedem klubów piłki kobiecej i żaden nie grał w Ekstralidze ani w I lidze, a rozproszenie sił nikomu nie służyło. Połączony zespół wystartował w II lidze, na licencji Pragi, czyli o szczebel wyżej, niż dotąd sięgał Zły; do III ligi na nowy sezon AKS po prostu się nie zgłosił, przenosząc cały kobiecy projekt pod wspólny szyld. Początki na nowym poziomie były wyboiste; sezon 2024/25 drużyna skończyła na jedenastym miejscu wśród dwunastu zespołów. Rok później poszło lepiej: rozgrywki 2025/26 Złe Dziewczyny zamknęły na dziesiątej pozycji grupy północnej, z dziewiętnastoma punktami w dwudziestu dwóch meczach. Spotkania w roli gospodyń drużyna rozgrywa przy Kawęczyńskiej, a na wyjazdy jeździ do Poznania, Szczecina, Torunia czy Konina, co przy amatorskim budżecie bywa wyzwaniem logistycznym. Tło jest przy tym korzystne, bo polska piłka kobiet przeżywa najciekawszy okres w historii: latem 2025 roku reprezentacja po raz pierwszy zagrała w finałach mistrzostw Europy i pożegnała turniej zwycięstwem nad Danią. Do świata, w którym Ewa Pajor walczy o najwyższe trofea, droga stąd daleka. II liga to najwyższy poziom w historii kobiecej sekcji Złego, choć dla samej Pragi bilans wygląda inaczej, bo jeszcze do 2021 roku klub przez dekadę utrzymywał się w I lidze.
Nyon patrzy na Kawęczyńską
UEFA przyznaje Grassroots Awards od 2010 roku, honorując oddolne inicjatywy piłkarskie. Kandydatów zgłaszają krajowe federacje, a po ocenie eksperckiego panelu ostateczna decyzja należy do Komitetu Wykonawczego. W edycji 2019 wpłynęły 143 zgłoszenia z 43 federacji, rozpatrywane w pięciu kategoriach: od najlepszego lidera i najlepszego projektu, przez kluby amatorskie oraz profesjonalne, po inicjatywy na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Złoto dla najlepszego klubu amatorskiego kontynentu, zgłoszonego przez PZPN, powędrowało na Pragę. Od startu tych nagród żaden polski podmiot nie był wcześniej wyróżniony, a Polska świętowała podwójnie, bo w tej samej edycji nagrodzono również polskiego trenera.
Uzasadnienie wymieniało w pełni inkluzywny, demokratyczny model zarządzania oraz bezpłatne treningi dla dzieci z okolicy i z rodzin uchodźczych; doceniono również konsekwentne promowanie równości płci. Statuetkę z rąk Aleksandra Čeferina Szumska i Lipski odebrali w siedzibie federacji w Nyonie, nad Jeziorem Genewskim, grubo ponad tysiąc kilometrów od Kawęczyńskiej. Prezes PZPN Zbigniew Boniek komentował, że wyróżnienie potwierdza sens nieszablonowego myślenia o futbolu jako narzędziu budowania wspólnoty. Aleksandra Grunt-Mejer ze stowarzyszenia zapowiadała z kolei dalsze dowodzenie, że model społecznościowy bywa po prostu skuteczny, i deklarowała gotowość dzielenia się doświadczeniem z innymi grupami kibiców. Tamtego lata brzmiało to wyjątkowo wiarygodnie, bo obie drużyny miały świeżo w nogach mistrzostwo swoich lig. Nagroda nie daje awansu ani licencji; jej walutą jest widzialność, a właśnie widzialności klubowi z siódmego poziomu rozgrywek brakowało najbardziej. Dla stowarzyszenia utrzymującego się ze składek taki laur był też argumentem w rozmowach z partnerami i urzędami; trudno o lepszą rekomendację niż oficjalny komunikat europejskiej federacji.
Zaproszenie do amatorskiej Ligi Mistrzów
Jesienią 2021 roku Zły zadebiutował w rozgrywkach, o jakich nie śnił żaden inny polski klub z tego poziomu. FENIX Trophy, turniej wymyślony przez Alessandra Aleottiego, prezesa mediolańskiej Brery Calcio, zebrał osiem drużyn z siedmiu krajów: zespoły prowadzone przez kibiców lub wyróżniające się pracą społeczną, zapraszane imiennie, bez eliminacji. Brytyjskie media ochrzciły format amatorską Ligą Mistrzów, a pomyślano go jako scenę dla klubów, które łączy sposób działania, nie budżet. Obok warszawiaków zagrały FC United of Manchester, czyli ten sam wzorzec, o którym rozmawiano kiedyś przy stoliku na Brzeskiej, amsterdamski AFC DWS, pamiętany jako dawny rywal Ajaksu, hamburski HFC Falke, Prague Raptors, hiszpański CD Cuenca-Mestallistes oraz włoskie Brera i Lodigiani. Organizatorzy uzasadnili zaproszenie Polaków „oryginalnym i demokratycznym eksperymentem w stolicy kraju". Każdy uczestnik musiał dodatkowo wskazać partnerską organizację charytatywną; Zły wybrał Fundację Serce Miasta.
Dla zespołu z warszawskiej klasy A rywalizacja z drużynami z Mediolanu, Amsterdamu i Manchesteru była doświadczeniem z zupełnie innego porządku. 30 września 2021 roku klub rozegrał pierwszy międzynarodowy mecz w swojej historii i uległ Brerze 1:2. W fazie grupowej mierzył się między innymi z FC United, a całą edycję wygrali Anglicy, pokonując 11 czerwca 2022 roku w finale Prague Raptors. Śladem Złego poszły z czasem kolejne polskie zespoły, Dragoons Kraków i Bór Oborniki Śląskie.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Boisko, którego nie ma
Przez jedenaście lat klub nie dorobił się własnego obiektu. Bazą jest miejskie boisko dzielnicowego ośrodka sportu przy Kawęczyńskiej 44 na Szmulowiźnie, z trybunami na około tysiąc osób, gdzie drużyny trenują i rozgrywają większość spotkań; tam też swoje ligowe mecze gra Zły Praga Warszawa. Kibice ochrzcili obiekt Don Pedro Areną. Nazwa jest całkowicie nieoficjalna, a mimo to zdążyła trafić do map Google’a i na dobre przylgnęła do adresu.
Zależność od cudzej infrastruktury bywa dotkliwa. W sezonie 2025/26 męska drużyna większą część rundy jesiennej rozgrywała w roli gospodarza na Targówku, przy Łabiszyńskiej, a na Kawęczyńską wróciła dopiero wiosną. Dla kibiców oznaczało to zmianę dzielnicy, dla klubu logistykę rozciągniętą między dwoma adresami. Terminy domowych spotkań układa się pod dostępność miejskich obiektów, o które konkuruje wiele zespołów naraz, i laureat nagrody UEFA nie ma tu żadnej taryfy ulgowej. Zły dzieli więc los setek amatorskich drużyn w Polsce, z tą jedną różnicą, że o jego boiskowej tułaczce potrafią napisać media z drugiego kontynentu.
Koncert przed pierwszym gwizdkiem
Mecz Złego rzadko bywa tylko meczem. Wydarzenia przy Kawęczyńskiej łączą sport z koncertami, wystawami i wspólnym jedzeniem, a na trybunach obok rodzin z dziećmi zasiadają weterani warszawskiej sceny punkowej. W przyśpiewkach nie ma wulgaryzmów; klub od początku deklaruje stadion bez przemocy, na którym bezpiecznie mają się czuć wszyscy, od dzieci po przypadkowych spacerowiczów. Zdarza się, że muzyka zaczyna grać przed pierwszym gwizdkiem, a milknie długo po ostatnim, i granica między meczem a dzielnicowym festynem robi się czysto umowna.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Stowarzyszenie próbowało sił także poza piłką. W październiku 2019 roku wystartowała kobieca sekcja koszykówki, od razu w II lidze, ale drużyna nie przetrwała; jak wspominał w rozmowie z Czwórką współzałożyciel klubu Kris Górniak, sekcji nie pomogła pandemia, a entuzjazm członków nie zawsze wystarcza, żeby utrzymać zespół w rytmie ligowych zobowiązań. Dłużej utrzymała się dyscyplina mniej oczywista. W lutym 2020 roku klub połączył siły z istniejącą warszawską drużyną ultimate frisbee, a od marca mieszany zespół Zły Ultimate rywalizuje pod klubowym szyldem. Gra się tam w formule koedukacyjnej, z zawodniczkami i zawodnikami na boisku jednocześnie, co w tej dyscyplinie jest standardem, a w tym akurat klubie brzmi jak naturalne przedłużenie statutu. W tym samym roku ruszyła Akademia, otwarta dla dzieci od czwartego do szesnastego roku życia. Trzynaście roczników w jednej sekcji oznacza, że przez treningi przechodzą zarówno przedszkolaki stawiające pierwsze kroki z piłką, jak i nastolatki dobijające do wieku seniorskiego. Klub deklaruje wsparcie sportowe i społeczne, w tym darmowe treningi dla dzieci. Jest to przy tym najbardziej długofalowa inwestycja stowarzyszenia, bo dziecko, które dziś biega przy Kawęczyńskiej, za dekadę może wypełniać deklarację członkowską i głosować na walnym.
Pieniądze na całość pochodzą ze składek członkowskich, klubowego sklepu z szalikami i koszulkami oraz ze zbiórki w serwisie Patronite, gdzie obok firm dokładają się patroni indywidualni. Grono wspierających przedsiębiorstw klub nazywa sponsorską jedenastką, a jest wśród nich między innymi kolejowy serwis Koleo; udział Zły Pragi w rozgrywkach współfinansuje dodatkowo miasto stołeczne Warszawa. Na grze ani na zarządzaniu nikt nie zarabia. W polskim sporcie to konstrukcja rzadka, za to dobrze znana badaczom społeczeństwa obywatelskiego: wolontariat plus pełna kontrola członków nad organizacją.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Rachunek za idealizm
Model ma swoją cenę, a sezon 2025/26 wystawił ją bez znieczulenia. Męska drużyna wygrała dwa z dwudziestu sześciu meczów, zdobyła sześć punktów i przy piętnastu strzelonych bramkach straciła aż 118, czyli średnio ponad cztery gole na spotkanie. 25 kwietnia 2026 roku, u siebie, uległa Orłowi Parysów 0:10. Pięć dni później nie pojechała na spotkanie do Józefowa i oddała punkty walkowerem. Ostatnie, czternaste miejsce w grupie oznaczało spadek; od sezonu 2026/27 Złe Chłopaki wracają do klasy B, dokładnie tam, gdzie wszystko się zaczynało.
W drużynie amatorów, występujących bez wynagrodzeń i po godzinach, wynik zawsze będzie pochodną frekwencji na treningach, a nie transferów, których Zły świadomie nie robi. Rywale z klasy A to często rezerwy większych klubów albo zespoły budowane wprost pod awans; stowarzyszenie z Pragi wystawia przeciwko nim ludzi z otwartych naborów. W dobrych latach ta filozofia dawała mistrzostwo grupy, w złych daje tabelę, na którą lepiej nie patrzeć. Od zespołu, który w sezonie awansu strzelił dziewięćdziesiąt bramek, drużynę z wiosny 2026 roku dzieliła przepaść, choć herb, boisko i zasady pozostały te same. Spadek nie uruchomił przy tym rytuałów znanych z zawodowego futbolu; nikt nie ogłaszał dymisji ani wielkiej przebudowy, bo nie bardzo jest kogo zwalniać i za co kupować.
Zbieżność dat bywa przewrotna. W tym samym sezonie, w którym zespół szorował po ligowym dnie, o klubie znów pisały światowe media. Wiosną 2026 roku Associated Press poświęciła mu obszerną depeszę jako projektowi konsekwentnie idącemu pod prąd dominującej w Polsce kulturze stadionowej. Tekst przedrukowały dziesiątki tytułów, od dużych serwisów po lokalne gazety z amerykańskiej prowincji, bo tak właśnie działa agencyjna dystrybucja. Wrzoska reporterzy zastali tam, gdzie zwykle: przy sprzedaży biletów na bramce.
Fot. Piotr Maniszewski (totu_totam_foto). Wykorzystano za zgodą autora.
Dwunasty rok
Dziesiąte urodziny klub świętował rok wcześniej, a rocznicowe rozmowy w mediach brzmiały jak przegląd dorobku: sekcje przychodziły i odchodziły, drużyna ultimate frisbee gra pod klubowym szyldem od 2020 roku, akademia szkoli kolejne roczniki, a baza wciąż mieści się przy Kawęczyńskiej. W sierpniu 2026 roku, tego samego lata, w którym kibice na całym świecie przeżywali mundial 2026, stowarzyszenie z Pragi wchodzi w dwunasty rok działalności.
Bilans wypada przy tym lepiej, niż sugeruje ligowa tabela męskiej drużyny. Złe Dziewczyny zaczynają nowy sezon w II lidze, na najwyższym poziomie w historii kobiecej sekcji klubu, i robią to w momencie, gdy polska piłka kobiet ma po debiucie reprezentacji na mistrzostwach Europy najlepszą passę od dekad. Akademia prowadzi nabory dla dzieci i młodzieży. Męska drużyna zacznie odbudowę od klasy B w grupie Warszawa III, czyli tam, gdzie ruszała w 2016 roku, z ludźmi z otwartych naborów.
Statuetka z Nyonu nie traci ważności, a przetarty przez Złego szlak okazał się przejezdny dla innych: po warszawiakach do FENIX Trophy zapraszano kolejne polskie zespoły. Deklarację członkowską wciąż można pobrać ze strony klubu, a nowy podpis waży dokładnie tyle samo, co podpis założyciela sprzed jedenastu lat. Tabela pokaże swoje. Reszta zależy od ludzi, którzy przyjdą na Kawęczyńską. Nowy sezon zaczyna się lada moment i muzyka znów zagra przed pierwszym gwizdkiem.
Literatura i źródła
- AKS Zły — Wikipedia (EN) — artykuł encyklopedyczny o klubie
- Praga Warsaw (Zły Praga Warszawa) — Wikipedia (EN) — artykuł encyklopedyczny o kobiecym klubie z Pragi
- FENIX Trophy — Wikipedia (EN) — artykuł encyklopedyczny o rozgrywkach
- AKS ZŁY najlepszym klubem amatorskim według UEFA! — PZPN — komunikat krajowej federacji
- AKS ZŁY weźmie udział w europejskim turnieju drużyn amatorskich — Łączy Nas Piłka — oficjalny serwis PZPN
- ZŁY najlepszy w Europie! — Mazowiecki ZPN — komunikat związku okręgowego
- AKS ZŁY najlepszym amatorskim klubem według UEFA — Urząd Dzielnicy Praga-Północ — informacja urzędu dzielnicy
- Mecz 2 ligi kobiet Zły Praga Warszawa — KS Raszyn — Urząd m.st. Warszawy — serwis sportowy miasta
- AKS ZŁY — oficjalna strona klubu — źródło pierwotne o historii i sekcjach
- AKS ZŁY — klub sportowy w modelu społecznościowym — Patronite — profil klubu z opisem wartości i Akademii
- AKS Zły — równość, integracja, wrażliwość. Ten klub ma już 10 lat — Polskie Radio Czwórka — rozmowa z współzałożycielem klubu
- AKS „Zły". Pierwszy alternatywny klub piłkarski w Polsce — OKO.press — reportaż o początkach klubu
- AKS „Zły" — najlepszy amatorski klub piłkarski w Europie — OKO.press — artykuł o nagrodzie UEFA
- Rób, co należy: AKS Zły — Papaya.Rocks — reportaż o założycielskim spotkaniu w barze Offside
- A fan-run club pushes back against aggressive stadium culture in Poland — Associated Press — depesza agencyjna z 2026 roku
- AKS Zły najlepszym według UEFA — TVN Warszawa — artykuł informacyjny o procedurze nagród
- Polski klub i trener nagrodzeni przez UEFA — Naszemiasto.pl — artykuł o podwójnym awansie z 2019 roku
- Fuzja warszawskich klubów! Praga i Zły łączą siły — KobiecyFutbol.pl — artykuł o połączeniu z MUKS Praga
- Oficjalnie: AKS łączy się z Pragą — TylkoKobiecyFutbol.pl — artykuł z komunikatem prasowym o fuzji
- Terminarz Legia Ladies w rundzie jesiennej III ligi — Legia.net — kontekst ligowy fuzji z 2023 roku
- Fenix Trophy: AKS Zły zagra z FC United of Manchester — Transfery.info — artykuł o udziale w turnieju
- AKS Zły pisze piękną historię — Portal Strajk — relacja z sezonu awansowego
- Skarb — Zły Warszawa — 90minut.pl — baza statystyczna z historią sezonów klubu
- Skarb — Praga Warszawa (k) — 90minut.pl — baza statystyczna z historią ligową MUKS Praga
- Klasa B 2018/2019, grupa Warszawa I — 90minut.pl — tabela i wyniki sezonu awansowego
- Klasa A 2025/2026, grupa Warszawa II — 90minut.pl — tabela i wyniki sezonu spadkowego
- II liga kobiet 2025/2026, grupa północna — 90minut.pl — tabela sezonu Zły Pragi Warszawa
- Euro 2025 kobiet: wyniki, tabele, terminarz, skróty meczów — TVP Sport — relacja z pierwszego występu reprezentacji Polski w finałach mistrzostw Europy
- AKS ZŁY — alternatywny klub sportowy, Miejski Folklor — Polskie Radio Czwórka — wywiad z Krisem Górniakiem, współzałożycielem klubu
- Kraków Dragoons FC — Wikipedia (EN) — artykuł encyklopedyczny o krakowskim uczestniku FENIX Trophy