Na pierwszy rzut oka część konkurencji wyglądała bardziej jak pomysł na miejski piknik niż na mistrzostwa Europy. Tramwaj ruszał i zatrzymywał się trzy razy z miską wody przytwierdzoną do pudła. Kilkadziesiąt metrów dalej czekała piłka i zestaw kręgli. Jeszcze dalej stała warszawska Syrenka, którą należało minąć możliwie blisko, ale jej nie dotknąć. Potem kosz z piłkami, precyzyjne zatrzymanie drzwi przy znaczniku na przystanku i na końcu cofanie do szlabanu według sygnałów partnera.

Tyle że w tych zadaniach prawie wszystko, co wyglądało jak zabawa, sprawdzało całkiem realne umiejętności zawodowe: płynność ruszania i hamowania, ocenę odległości, wyczucie prędkości, precyzję zatrzymania i współpracę dwuosobowej załogi.

19 września 2026 roku w Warszawie odbyły się 12. Europejskie Mistrzostwa Motorniczych TRAM-EM. Do stolicy przyjechało 26 ekip z 24 państw. Przez cały dzień wykonano 52 przejazdy w ośmiu konkurencjach. Ostatecznie wygrała Praga, ale zanim czeska para mogła świętować, prowadzenie zmieniało się wielokrotnie, a jeden z ostatnich manewrów całych zawodów przesądził, że Kijów nie wejdzie na podium.

Warszawska edycja była przy tym czymś więcej niż zawodami. Odbywała się na Marszałkowskiej, w samym centrum miasta, przy Pałacu Kultury i Nauki. Widzowie mogli obserwować rywalizację z bliska, a mistrzostwom towarzyszył otwarty festyn transportowy. Organizator podawał po imprezie, że transmisję internetową śledziło około 80 tysięcy osób na świecie.

Najpierw Annopol, dopiero potem Marszałkowska

Zanim zawodnicy ustawili się na starcie w centrum Warszawy, musieli poznać pojazdy, którymi mieli rywalizować. Przed zawodami trenowali w Zajezdni Annopol.

Było to szczególnie ważne dla ekip zagranicznych. Motorniczy na co dzień pracują na różnych typach tramwajów, o innej charakterystyce hamowania, przyspieszania i obsługi. W materiale pokazanym podczas zawodów jeden z uczestników mówił, że na treningu było około dziesięciu minut na wypróbowanie każdej konkurencji. Chodziło więc nie tylko o zapamiętanie zasad, lecz również o szybkie „wyczucie” warszawskiego taboru.

Odprawa uczestników TRAM-EM 2026 przed zawodami z mapą konkurencji na ekranie
Odprawa uczestników przed zawodami. Na ekranie widoczny jest schemat trasy z ośmioma konkurencjami TRAM-EM 2026.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Samo miejsce treningu też nie było przypadkowe. Zakład R5 Annopol rozpoczął użytkowanie pod koniec 2024 roku. To pierwsza nowa zajezdnia tramwajowa zbudowana w Warszawie od otwarcia zajezdni Żoliborz w 1963 roku. Obiekt zajmuje prawie 12 hektarów, ma 55 torów o łącznej długości 16,32 km toru pojedynczego, a hala postojowa może pomieścić 152 wagony. Ruchem i ustawianiem wagonów steruje tam system zarządzania zajezdnią, który przekłada większość ze stu zwrotnic bez udziału człowieka. W projekcie postawiono też na magazynowanie deszczówki, pompy ciepła i instalację fotowoltaiczną.

Ten epizod dobrze ustawia całą historię mistrzostw: 160 lat tradycji warszawskich tramwajów spotkało się z jedną z najmłodszych i najbardziej nowoczesnych części ich zaplecza technicznego.

Warszawskie tramwaje w hali Zajezdni Annopol przed mistrzostwami TRAM-EM 2026
Zajezdnia Annopol, w której przed zawodami uczestnicy poznawali warszawski tabor i trenowali konkurencje mistrzostw.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

26 ekip i 26 różnych tramwajowych światów

Na jednym torze spotkali się ludzie pracujący w systemach, których skala, wiek i sposób działania bardzo się różnią.

Do Warszawy przyjechały reprezentacje Barcelony, Bratysławy, Edynburga, Frankfurtu nad Menem, Gorzowa Wielkopolskiego, Göteborga, Stambułu, Kijowa, Londynu, Luksemburga, Lyonu, Mediolanu, Odense, Oradei, Oslo, Pragi, Rygi, Rotterdamu, Sofii, Tampere, Wiednia, Zagrzebia i Zurychu. Do tego dochodziły Warszawa jako gospodarz, broniący tytułu Budapeszt i zaproszona jako 26. załoga z Melbourne.

Lista wygląda jak katalog bardzo różnych sposobów budowania transportu tramwajowego. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy chcemy sprowadzić wszystkie te systemy do jednej tabeli.

Operatorzy nie raportują wielkości sieci w identyczny sposób. Jedni podają długość infrastruktury liczonej jednokrotnie, inni sumę długości tras wszystkich linii, jeszcze inni długość toru pojedynczego albo podwójnego. Także „pasażerowie” mogą oznaczać przejazdy, wejścia do pojazdów, walidacje albo liczbę pasażerów całego operatora obejmującego również autobusy i metro. Dlatego proste zestawienie 26 wartości „km sieci” czy „pasażerów rocznie” dawałoby pozorną porównywalność.

Raya Zlatareva i Mihail Antoniev reprezentujący Sofię podczas TRAM-EM 2026
Reprezentanci Sofii, Raya Zlatareva i Mihail Antoniev.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Kilka przykładów wystarcza jednak, by zobaczyć skalę różnic.

W Odense działa jedna linia pierwszego etapu o długości 14,2 km. W Tampere młoda sieć, uruchamiana etapami od 2021 roku, ma obecnie około 24 km i 37 przystanków. Z kolei Wiedeń należy do wielkich tradycyjnych systemów: kursuje tam 29 linii tramwajowych, a Wiener Linien podają obecnie około 171 km długości eksploatacyjnej sieci.

Jeszcze inny przypadek stanowi Melbourne. Władze stanu Victoria opisują go jako największą sieć tramwajową świata: 24 trasy i ponad 250 km podwójnego toru. To jednak inna miara niż długość pojedynczej trasy Odense czy długość eksploatacyjna sieci wiedeńskiej. Bez komentarza nie można ich umieszczać w jednej kolumnie „długość sieci”.

Także Warszawa pokazuje ten problem: Tramwaje Warszawskie informują, że w 2025 roku łączna długość torów przekroczyła 350 km. To nadal nie to samo co długość sieci liczona jednokrotnie.

Na mistrzostwach wszystkie te różnice nagle schodziły na dalszy plan. Na krótkim odcinku Marszałkowskiej zawodnik z ogromnego Melbourne i motorniczy z niewielkiego Odense musieli wykonać dokładnie te same zadania.

Polskie ekipy tworzyli Marta Urbańska i Grzegorz Lechocki z Gorzowa Wielkopolskiego oraz Agnieszka Jankowska i Aleksander Błaszczak z Warszawy. Gorzowianie przyjechali do stolicy jako zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Motorniczych rozegranego pod koniec czerwca w Poznaniu.

To nie był wyścig

W klasycznym sporcie motorowym łatwo zrozumieć regułę: kto jest szybszy, wygrywa. W TRAM-EM prędkość była tylko jednym z elementów, a często wręcz przeszkadzała.

Każda drużyna składała się z motorniczej i motorniczego. Oboje wykonywali własny przejazd, a ich wyniki składały się na punktację zespołu. Na trasie czekało osiem zadań. Wczesne zapowiedzi i część późniejszych relacji mówiły o sześciu konkurencjach, ale na trasie rozegrano osiem, co potwierdza komunikat końcowy organizatora.

Jednym z nich było Stop & Go z miską wody. Tramwaj miał trzy razy ruszyć i zatrzymać się tak, żeby wylać możliwie mało. Najprościej można to potraktować jako model komfortu pasażera: jeśli woda mocno wychlapuje z naczynia, stojący człowiek również odczułby gwałtowność jazdy.

Warszawski tramwaj podczas konkurencji Stop and Go na mistrzostwach TRAM-EM 2026
Konkurencja Stop & Go sprawdzała płynność ruszania i hamowania. Zadaniem motorniczego było przejechać próbę tak, aby z umieszczonego przy tramwaju naczynia wylało się jak najmniej wody.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

W kolejnej próbie trzeba było osiągnąć 25 km/h przy zasłoniętym prędkościomierzu. Było też hamowanie do konkretnego punktu, tram-bowling, pomiar bocznego odstępu od przeszkody, koszykówka, zatrzymanie drugich drzwi dokładnie przy znaczniku na platformie oraz końcowe cofanie sterowane sygnałami gwizdkiem przez partnera.

Komentarz na żywo podawał 3 minuty 30 sekund jako czas bazowy, po którego przekroczeniu odejmowano punkty. Szybko okazało się więc, że samo „jechanie ostrożnie” nie wystarczy. Zbyt agresywna jazda groziła utratą punktów w konkurencjach precyzyjnych, ale nadmierne zwalnianie kosztowało czas.

Mistrzostwa przypominały zatem bardziej zadanie optymalizacyjne niż wyścig. Trzeba było znaleźć punkt równowagi między tempem i dokładnością.

Sędzia mierzy odległość tramwaju podczas konkurencji precyzyjnej TRAM-EM 2026
Pomiar odległości podczas jednej z konkurencji precyzyjnych TRAM-EM 2026. W wielu zadaniach o wyniku decydowały dosłownie centymetry.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Arytmetyka przejazdu

Punktacja wygląda prosto tylko z pozoru. Każdą z ośmiu prób ocenia się osobno, wyniki obu przejazdów drużyny sumują się, a do rachunku wchodzi jeszcze łączny czas. W komentarzu jako komplet za idealnie wykonaną próbę padała liczba 500 punktów, co dawałoby parze teoretyczny pułap ośmiu tysięcy. Praga wygrała z wynikiem 6000, czyli trzema czwartymi tej granicy.

Ciekawszy od samego zwycięstwa jest rozkład wyników w środku tabeli. Zagrzeb i Bratysławę, czwartych i piątych, dzieliło pięć punktów. Gorzów wyprzedził Warszawę o dwadzieścia. Od siódmego Zurychu do jedenastego Oslo było 270 punktów, czyli mniej niż komplet za jedną konkurencję. Przy takiej gęstości jeden niestrącony kręgiel albo kilkanaście centymetrów przy platformie przestawiało ekipę o kilka pozycji.

Zerowa próba jest w tym układzie stratą, której nie da się odrobić gdzie indziej. Bratysława przekonała się o tym przy Syrence, Kijów przy szlabanie w ostatniej konkurencji.

Tramwaj przejeżdża obok figury warszawskiej Syrenki podczas TRAM-EM 2026
Próba wyczucia bocznego odstępu. Motorniczy miał minąć warszawską Syrenkę możliwie blisko, ale bez jej dotknięcia.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Kręgle, Syrenka i drugie drzwi

Najłatwiej zapamiętać konkurencje najbardziej widowiskowe.

Tram-bowling wyglądał prosto: pojazd miał uderzyć w piłkę, a ta strącić ustawione dalej kręgle. Tyle że kręgle nie zawsze zachowywały się zgodnie z oczekiwaniami. Ciągle wracał motyw elementów, które po uderzeniu trwały w pozycji stojącej albo zatrzymywały się w półprzechyle. Z pozoru festynowa konkurencja stawała się źródłem zupełnie realnych strat punktowych.

Warszawski charakter nadawała zawodom Syrenka. W jednej z prób figurę ustawiano przy torze jako umowną przeszkodę, a komentatorzy przedstawiali ją również jako symbolicznego „pasażera”. Motorniczy miał przejechać możliwie blisko, ale bez kontaktu. Próba zbyt odważna mogła skończyć się zerowymi punktami. Przekonała się o tym między innymi Bratysława, która potrąciła Syrenkę.

Najbliższa codziennej pracy była próba precyzyjnego zatrzymania tramwaju przy platformie. Liczyło się położenie drugich drzwi względem znacznika. W codziennym transporcie takie centymetry mają znaczenie dla wygody i dostępności przystanku. W czasie mistrzostw dawały natychmiastowy, czytelny dla publiczności wynik.

Pomiar zatrzymania drzwi tramwaju przy znaczniku podczas konkurencji Perfect Stop
„Perfect Stop”: położenie drugich drzwi tramwaju porównywano ze znacznikiem na przystanku. Im dokładniejsze zatrzymanie, tym więcej punktów.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Grzegorz Lechocki z Gorzowa wykonał tę próbę tak dobrze, że komentator nazwał wynik idealnym i zapowiedział pełne 500 punktów. To jeden z tych momentów, w których zawody najlepiej pokazywały, jak dużo precyzji kryje się za pracą, która dla pasażera wygląda zwyczajnie.

Warszawa zaczyna, Gorzów kończy wyżej

Gospodarze wystartowali jako pierwsi. Agnieszka Jankowska od początku narzuciła wysoki poziom. Po jej pierwszym przejeździe komentarz podawał 2380 punktów przed rozliczeniem czasu i przez pewien czas Warszawa pozostawała liderem.

Było to jednak dopiero otwarcie wielogodzinnej rywalizacji. Kolejne ekipy przesuwały granicę, a tabela zmieniała się raz za razem.

Gorzów wystąpił w składzie Marta Urbańska i Grzegorz Lechocki. Ostatecznie to właśnie oni zostali sklasyfikowani wyżej z dwóch polskich ekip. Gorzów zdobył 4840 punktów i 12. miejsce, Warszawa 4820 punktów i 13. miejsce. Różnica wyniosła zaledwie 20 punktów.

To jeden z ciekawszych kontrastów całych zawodów. Warszawska sieć jest wielokrotnie większa od gorzowskiej, ale na krótkiej trasie mistrzostw skala systemu przestawała mieć znaczenie. O wszystkim decydowały pojedyncze centymetry, sekundy i błędy.

Agnieszka Jankowska i Aleksander Błaszczak reprezentujący Warszawę podczas TRAM-EM 2026
Gospodarzy reprezentowali Agnieszka Jankowska i Aleksander Błaszczak. Warszawska para zdobyła 4820 punktów i zajęła 13. miejsce.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Droga przez Franowo

Gorzowska para trafiła na Marszałkowską przez Poznań. Ogólnopolski Konkurs Motorniczych rozegrano 27 czerwca 2026 roku na terenie zajezdni Franowo, bez publiczności, za to z transmisją w internecie. Do rywalizacji stanęło dwanaście duetów z przedsiębiorstw komunikacyjnych z całego kraju, a program obejmował sześć konkurencji wzorowanych na codziennych sytuacjach: tramwajowe kręgle, bilard, pojemnik z wodą sprawdzający płynność jazdy oraz figurę koziołka, przy której oceniano wyczucie odległości od boku pojazdu.

Marta Urbańska i Grzegorz Lechocki wygrali przed Aleksandrą Krztoń i Przemysławem Piotrowskim z Tramwajów Śląskich oraz Iwoną Flanc i Grzegorzem Goliszem z MPK Wrocław. Gospodarze z Poznania skończyli tuż za podium.

Poznań organizował te zawody nie bez powodu. Rok wcześniej jego motorniczowie wygrali krajowe eliminacje, a we wrześniu 2025 roku Monika Bocian i Dariusz Graj wrócili z Wiednia z wicemistrzostwem świata, ustępując wyłącznie gospodarzom w stawce 25 drużyn z sześciu kontynentów. Graj był wtedy również drugi w klasyfikacji indywidualnej.

Gorzowska ekipa przyjechała z sieci nieporównywalnej z warszawską. Tramwaje jeżdżą tam od 1899 roku, a tamtejsza sieć należy do najmniejszych w kraju. Kolejny krajowy konkurs ma się odbyć właśnie w Gorzowie.

Marta Urbańska i Grzegorz Lechocki z Gorzowa Wielkopolskiego podczas TRAM-EM 2026
Marta Urbańska i Grzegorz Lechocki z Gorzowa Wielkopolskiego. Zwycięzcy krajowych eliminacji zajęli w Warszawie 12. miejsce z wynikiem 4840 punktów.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

6000 punktów i ostatni szlaban

Najlepsza dramaturgia przyszła pod koniec.

Najpierw Oradea uzyskała 5820 punktów i objęła prowadzenie. Rumuńska para mogła usiąść w fotelu liderów i czekać, co zrobią ostatni rywale.

Niedługo później przejazd kończył Zdeněk Rychtář z Pragi. Wynik Czechów: równe 6000 punktów. Oradea spadła na drugie miejsce, ale do zakończenia pozostawały jeszcze mocne zespoły.

Zurych nie zdołał przebić prowadzących. Zagrzeb wyglądał w trakcie przejazdu na ekipę zdolną namieszać w klasyfikacji i nawet komentator przez moment spodziewał się zmiany lidera. Chorwaci zatrzymali się jednak na 5560 punktach, co dało im czwarte miejsce.

Na końcu realną szansę na zmianę układu czołówki zachowywał Kijów.

Nataliia Havrylenko dotarła do finałowej konkurencji, czyli cofania w kierunku szlabanu. W tym momencie liczył się już niemal każdy metr i każdy punkt. Tramwaj pojechał jednak za daleko. Uderzenie w szlaban oznaczało zero punktów za próbę.

W praktyce był to moment, w którym Praga mogła zacząć świętować, choć rachunek wyglądał korzystnie dla Czechów już wcześniej: przy maksimum 500 punktów za konkurencję nawet bezbłędne cofanie dałoby Kijowowi 5910 punktów. Zero kosztowało go więc wicemistrzostwo, a nie tytuł.

Oficjalne podium: Praga (Vendula Tmejová i Zdeněk Rychtář) z 6000 punktów, Oradea (Ionela Schipor i Florin Olaru) z 5820 i Sofia (Raya Zlatareva i Mihail Antoniev) z 5775. Zagrzeb był czwarty, Bratysława piąta, a Kijów szósty.

W transmisji przy Sofii pojawiała się wartość 5750 punktów. W końcowym komunikacie TRAM-EM widnieje 5775 i tę liczbę należy traktować jako ostateczną.

Zawodnik rzuca piłkę podczas konkurencji tramwajowej koszykówki TRAM-EM 2026
Tramwajowa koszykówka była jedną z prób warszawskich mistrzostw. Także tutaj liczyły się precyzja i właściwe ustawienie pojazdu.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Mistrzowie drużynowi bez zwycięzców indywidualnych

W klasyfikacji kobiet najlepsza była Hilda Polamo z Tampere, która zdobyła 3035 punktów. Za nią znalazły się Anina Lara Knecht z Zurychu i Vendula Tmejová z Pragi.

Wśród mężczyzn wygrał Andrii Bichev z Kijowa z wynikiem 3240 punktów, przed Zdeňkiem Rychtářem z Pragi i Mihailem Antonievem z Sofii.

Powstaje więc ciekawy paradoks: Praga została mistrzem Europy drużynowo, choć żaden z jej zawodników nie wygrał klasyfikacji indywidualnej. Tmejová była trzecia wśród kobiet, Rychtář drugi wśród mężczyzn. Razem stworzyli jednak najbardziej wyrównaną parę całych zawodów.

To dobrze pasuje do konstrukcji TRAM-EM. Część zadań wykonuje kierujący, część wymaga pomocy partnera, a wynik zespołu powstaje dopiero po zsumowaniu obu przejazdów.

Końcowa klasyfikacja TRAM-EM Warszawa 2026

Wszystkie miejsca i punkty pochodzą z oficjalnego komunikatu TRAM-EM po zawodach.

Miejsce Miasto Państwo Punkty
1 Praga Czechy 6000
2 Oradea Rumunia 5820
3 Sofia Bułgaria 5775
4 Zagrzeb Chorwacja 5560
5 Bratysława Słowacja 5555
6 Kijów Ukraina 5410
7 Zurych Szwajcaria 5120
8 Odense Dania 4980
9 Tampere Finlandia 4965
10 Stambuł Turcja 4880
11 Oslo Norwegia 4850
12 Gorzów Wielkopolski Polska 4840
13 Warszawa Polska 4820
14 Mediolan Włochy 4805
15 Göteborg Szwecja 4640
16 Ryga Łotwa 4525
17 Frankfurt nad Menem Niemcy 4420
18 Wiedeń Austria 4390
19 Rotterdam Niderlandy 4345
20 Edynburg Wielka Brytania 4145
21 Lyon Francja 4045
22 Barcelona Hiszpania 3975
23 Luksemburg Luksemburg 3805
24 Budapeszt Węgry 3775
25 Melbourne Australia 3430
26 Londyn Wielka Brytania 3070

Wielka sieć nie daje medalu

Jeżeli spojrzeć na wyniki przez pryzmat miast, łatwo znaleźć przykłady pokazujące, jak mało przewidywalna była rywalizacja.

Budapeszt, obrońca tytułu europejskiego i jeden z najbardziej intensywnie używanych systemów tramwajowych kontynentu, skończył dopiero na 24. miejscu.

Melbourne, dysponujące największą siecią tramwajową świata, było 25.

Oradea, system znacznie mniejszy, została wicemistrzem Europy.

Gorzów wyprzedził Warszawę.

Tampere nie znalazło się w czołowej trójce zespołowo, ale to właśnie jego reprezentantka została najlepszą motorniczą całych mistrzostw.

Nie oznacza to oczywiście, że wielkość sieci działa na niekorzyść. Po prostu nie daje na mistrzostwach automatycznej przewagi. Zawodnicy trafiają do innego miasta, innego pojazdu i zestawu sztucznych zadań, które sprowadzają ich do wspólnego mianownika.

Ionela Schipor i Florin Olaru z Oradei podczas Europejskich Mistrzostw Motorniczych 2026
Ionela Schipor i Florin Olaru z rumuńskiej Oradei. Wynik 5820 punktów dał im wicemistrzostwo Europy.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Pięć godzin o tramwajach

Sportowa część mistrzostw trwała długo. Tak długo, że pod koniec transmisji jeden z komentatorów przyznał, że początkowo trudno było sobie wyobrazić około pięciu godzin opowiadania o tramwajach. W finale sam jednak dał się ponieść emocjom, zastanawiając się, czy wygra Praga, Zagrzeb, czy jeszcze ktoś inny.

To chyba najlepsze podsumowanie fenomenu TRAM-EM.

Przez większą część roku praca motorniczego jest z definicji mało widowiskowa. Dobrze wykonana nie zwraca na siebie uwagi: pojazd płynnie rusza, zatrzymuje się na przystanku, mija przeszkody, zachowuje właściwą prędkość, a pasażer wysiada i idzie dalej.

Mistrzostwa rozkładają tę rutynę na części. Nagle zatrzymanie o kilkanaście centymetrów za daleko staje się widoczne dla setek ludzi. Gwałtowne hamowanie można zobaczyć po wodzie w misce. Ocenę gabarytu pojazdu zdradza odległość od Syrenki, a precyzję czerwone strzałki przy drzwiach.

Zwycięska reprezentacja Pragi podczas TRAM-EM Warszawa 2026
Reprezentacja Pragi. Vendula Tmejová i Zdeněk Rychtář zdobyli 6000 punktów i zostali drużynowymi mistrzami Europy 2026.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Od Drezna do Wiednia

Cała impreza zaczęła się w 2012 roku w Dreźnie, przy okazji obchodów 140. urodzin tamtejszego tramwaju. Formułę przygotowała drezdeńska firma producencka wspólnie z lokalnym przewoźnikiem i ten układ utrzymał się do dziś: co roku zawody organizuje inny operator, a nazwa TRAM-EM od 2014 roku jest zastrzeżonym znakiem towarowym.

Mistrzostwa rozgrywano odtąd corocznie, z przerwą w latach 2020 i 2021. Gospodarze chętnie wiązali je z własnymi rocznicami, od 140 lat tramwaju w Dreźnie, przez dziesięciolecie sieci w Barcelonie, po 150 lat tramwaju w Wiedniu. Warszawa trzymała się tego samego schematu, bo rok 2026 to 160. rocznica uruchomienia komunikacji tramwajowej w stolicy.

Po drodze zawody trafiły między innymi do Berlina, Stuttgartu, Lipska, Oradei i Frankfurtu nad Menem. W Lipsku w 2022 roku po raz pierwszy wystartowała drużyna spoza Europy, Melbourne, i zajęła dziesiąte miejsce. Dwa lata później we Frankfurcie wygrał Budapeszt z wynikiem 3850 punktów i właśnie dlatego Węgrzy przyjechali do Warszawy jako obrońcy tytułu.

Pomiędzy Frankfurtem a Warszawą wypadła jednak edycja innego rodzaju. We wrześniu 2025 roku Wiedeń zorganizował pierwsze mistrzostwa świata, na które zaproszono drużyny z sześciu kontynentów, od Rio de Janeiro po Casablankę. Wygrali gospodarze, tuż za nimi uplasował się Poznań.

Od tamtej pory cykl europejski i światowy biegną osobno. To dlatego z warszawskiej ceremonii wyszły dwie różne zapowiedzi następnych zawodów. Warszawa symbolicznie przekazała organizacyjną pałeczkę Luksemburgowi. Równolegle wiadomo już, że Melbourne ma w 2027 roku gościć odrębne World Tram Driver Championship.

Podium Europejskich Mistrzostw Motorniczych TRAM-EM Warszawa 2026
Podium TRAM-EM Warszawa 2026: zwyciężyła Praga przed Oradeą i Sofią. Czesi zdobyli 6000 punktów, Rumuni 5820, a Bułgarzy 5775.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Zawód, którego zwykle nie zauważamy

Pasażer tramwaju najczęściej zwraca uwagę na motorniczego dopiero wtedy, gdy coś pójdzie nie tak.

Gwałtowne hamowanie. Niedokładne zatrzymanie. Opóźnienie. Szarpnięcie podczas ruszania.

Gdy przejazd jest płynny, punktualny i bezpieczny, praca człowieka w kabinie staje się niemal niewidoczna.

Europejskie Mistrzostwa Motorniczych odwracają tę perspektywę. Na kilka godzin czynności wykonywane codziennie tysiące razy stają się widowiskiem. To, co na zwykłej linii oznacza kilka centymetrów zapasu albo odrobinę zbyt mocne hamowanie, tutaj zmienia się w punkty.

Kręgle, koszykówka i miska z wodą mają przyciągać publiczność, a Syrenka przy torach daje obraz łatwy do zapamiętania.

Za tym wszystkim pozostaje jednak bardzo poważna umiejętność: wyczucie dużego pojazdu poruszającego się po torze, którego nie można ominąć ani zatrzymać tak łatwo jak samochodu.

Dlatego najlepszym podsumowaniem mistrzostw nie jest nawet 6000 punktów Pragi.

Jest nim coś zupełnie zwyczajnego: spokojne zatrzymanie tramwaju na przystanku. Zmierzone w centymetrach okazuje się całkiem trudną sztuką.

Uczestnicy Europejskich Mistrzostw Motorniczych TRAM-EM 2026 podczas ceremonii finałowej w Warszawie
Uczestnicy TRAM-EM Warszawa 2026 podczas finałowej ceremonii. W mistrzostwach rywalizowało 26 ekip reprezentujących 24 państwa.
Źródło: TRAM-EM / tramem.eu · materiał prasowy.

Literatura i źródła